










Yakobe napisał(a):Hm... Ale Lupin (o ile dobrze pamiętam imię wilkołaka) w tej grupie też nie był formalnie nieumarłym, prawda?









Aiyanna napisał(a):Angua została jeszcze podejrzana podczas przemiany przez jakiegoś złodzieja bez licencji, który później ze strachu został marynarzem.










Moist von Lipwig napisał(a):Banshee był członkiem zgromadzenia nieumarłych w kosiarzu, którego nazwy nie pamiętam, dokładniej był to nieśmiały banshee piszący listy.
Rob Rozbój napisał(a):Corvus26 napisał(a):A mi się z kolei coś kojarzy że w Zbrojnych było coś wspomniane, że Angua była przedstawicielem nieumarłych w straży, bo Vimes jak już musiał to wolał wilkołaka od wampira.
Chyba jednak nie. Marchewa to wyjaśnia tak, że przyjęli Cuddy'ego jako przedstawiciela krasnoludów, Detrytusa jako przedstawiciela trolli i Anguę jako...
"-A ja? Nie jestem ani trollem, ani krasnoludem.
-Tak, ale jesteś kob..."
Serio jest mowa o nieumarłych?



Rob Rozbój napisał(a):Serio jest mowa o nieumarłych?
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?









Rob Rozbój napisał(a):Serio jest mowa o nieumarłych?
Zbrojni napisał(a):- Czy wiedzieliście, że ona jest wilkołakiem?
- Tego... kapitan Vimes tak jakby sugerował, sir...
- Jak sugerował? Colon cofnął się o krok.
- Tak jakby powiedział: “Fred, ona jest pieprzonym wilkołakiem. Nie podoba
mi się to, tak samo jak tobie, ale Vetinari się uparł, że musimy przyjąć też kogoś od
nich, a lepszy wilkołak niż wampir albo zombi, więc bez dyskusji”. Tak właśnie
sugerował.









Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?





















Pan Bent był pod każdym względem gładki i bez żadnej zmarszczki. Moist spodziewał się tradycyjnego surduta, ale zamiast niego przybysz nosił dobrze skrojoną czarną marynarkę do prążkowanych spodni.
Pan Bent był także cichy. Jego stopy, bezgłośne nawet na marmurze, wydawały się niezwykle duże jak na tak wytwornego małego człowieczka, ale buty – czarne i wypolerowane, lśniące jak lustro – były solidnie uszyte. Być może chciał się nimi pochwalić, szedł bowiem jak koń na pokazie, bardzo starannie unosząc każdą stopę nad podłogą, nim postawił ją z powrotem. Poza tym drobnym dziwactwem wyglądał jak ktoś, kto – kiedy nie jest używany – stoi cichutko w szafie.
A ponieważ i tak była już roztrzęsiona, nie dodał: Niczego nie muszę sugerować. To się samo sugeruje. Wysoki. Ciemna cera. Przychodzi przed świtem, wychodzi po zmroku. Pan Maruda na niego warczy. Ma obsesyjny przymus liczenia. I obsesję na punkcie szczegółów. Jego widok wywołuje lekki dreszcz, po którym człowiek czuje się trochę zawstydzony. Sypia w długim i wąskim łóżku. Wynajmuje pokój u pani Cake, gdzie zatrzymują się wampiry. Nietrudno połączyć razem to wszystko.









Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?









Straż! Straż!, dodał(a) Sushi
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników