
Generalnie troszkę mieszane uczucia wywołała u mnie jego ludzka twarz. Bo choć przedstawiony jako niezwykle opanowana osoba, to jednak potrafiąca zachowywać się porywczo.. Mam na myśli choćby jego udziałw końcowej bitwie u boku ludzi spod znaku gałązik bzu...
W zjednej stronny to bardzo prawdziwe. Każdy kiedyś przecież był młody, acz to trochę zabije pewną aurę tajemniczości.. Czasem lepiej po prostu nie wiedzieć (coś jak hilter malujący postacie disney'a
Podobała mi się wielce tajemnicza informacja o jego pochodzeniu i wieku... Z Straży Nocnej wynika bowiem prozaicznie, że Vetinari jest właśnie w podobnym wieku co Vimes.. Natomiast w z Piątym Elefancie można przeczytać:
- Och, w latach młodości spędziłem trochę czasu w Uberwaldzie. W tamtych czasach bogaci młodzi ludzie z Ankh-Morpork wyruszali często na coś, co nazywano Wielkim Szyderstwem. Odwiedzali daleko położone państwa i miasta, aby na własne oczy się przekonać, jak bardzo są zacofane. A przynajmniej tak się wtedy wydawało. O tak, spędziłem trochę czasu w Uberwaldzie.
Leonard z Quirmu nieczęsto zwracał uwagę na to, co robią inni ludzie, jednak zauważył w oczach Patrycjusza tęskne spojrzenie.
- Masz stamtąd miłe wspomnienia, panie? - domyślił się.
- Hm? Och, była bardzo... niezwykłą damą, niestety, raczej starszą ode mnie. O wiele starszą, muszę przyznać. Ale to było dawno temu... Zycie udziela nam tych niewielkich lekcji, kiedy kroczymy naprzód. - Znowu spojrzał w pustkę. - Tak, tak...
- Bez wątpienia owa dama już nie żyje - stwierdził Leonard. Niezbyt dobrze sobie radził w takich rozmowach.
- Och, bardzo w to wątpię - odparł Vetinari. - Prawdopodobnie ma się świetnie. - Uśmiechnął się.
i...
Lady Margolotta westchnęła i Vimes miał wrażenie, że nie zaliczył kolejnej próby.
-Jestem bogata, sir Samuelu. Vampiry zvykle są bogate. Nie viedział pan? Lord Vetinari, jak słyszałam, vierzy, że informacja to pieniądz. Ale vszyscy viedzą, że pieniądze zavsze były informacją. Pieniądz nie musi móvić, vystarczy, że słucha.
Zamikła, jakby nagle postanowiła słuchać. Vimes poruszył się niespokojnie pod jej natrętnym spojrzeniem.
-Jak tam Havelock Vetinari? - spytała.
- Patrycjusz...? Och, świetnie.
- Musi być już dość stary.
- Nigdy nie byłem pewien, ile ma lat - przyznał Vimes. -Jest w moim wieku, jak przypuszczam.
Lady Margolotta wstała nagle.
- To była interesująca rozmova, sir Samuelu. Ufam, że lady Sybil czuje się dobrze?
hmm?



