Haaa! Jeszcze moja relacja

Siedzę i dumam, jak mam zawrzeć opis tych dwóch dni, który byłby objętościowo krótszy niż Szymkowy a jednocześnie jeszcze bogatszy w treść. No i nie wiem, czy wymyślę ale że zwykle mam z tym problem, to nic nowego.
Żałuję, że nie mogłam być już od czwartku. Albo chociaż od piątku. Byłam od północy ale to moje wejście na salę i Wasza reakcja zrekompensowały mi paskudną i deszczową podróż. Macierz! Pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego ale bardzo mi się podobało

No i potem przytulanie, Alias, gadanie, nietoperz z gipsu, kopytka, szubienica, nalewki, gadanie, śmianie się. A to tylko dwie godziny.
Do tej pory już samo tylko pomyślenie o sobocie sprawia, że zaczynam się śmiać. Było niesamowicie. Wszyscy ludzie, którzy dojechali, wszystkie stroje, przytulanie Facehuggera, przytulanie ludzi do Facehuggera, przytulanie ludzi bez Facehuggera. Dyskusja na temat wyższości posiadania biustu, konkurs Sky'a, w którym wygraliśmy dzięki niesamowitej pamięci Yagi, nieodzowne kalambury na które czekałam z utęsknieniem a które sprawiły, że kilkukrotnie nadwyrężyłam sobie przeponę ze śmiechu! Wybory Miss i Mistera, które były popisem krasomówstwa Janka oraz popisem tych wszystkich, którzy zechcieli wyjść na środek i pokazać się nam. Klimatyczne rozwalanie piniaty dwoma toporami i deszcz krówek! Śpiewanie "Morporskich opowieści" na tysiąc i jeden głos razem z Markiem. Nie wspominając już o tych tysiącach przytulanek spontanicznych, pogawędek i nawracania ludzi na forumowe łono.
No i sobota z Wiedzówką, którą wygraliśmy z Szymkiem, Uuu i Rev a co było zaskoczeniem dla nas

Cudne nagrody książkowe i dedykacje, które sprawiły, że nawet mi się łezka w oku zakręciła. Rozmowy z tymi wszystkimi ludźmi, którzy nagle objawili się z podobnymi zainteresowaniami i dla których byłoza mało czasu, żeby wspólnie ustalić plan podbicia świata i okolic. Podróż do domu, kiedy Innos bezpiecznie lawirował między lawiną kropel deszczu. Pogawędka z Uuu prowadzona przez caluśką drogę pod pałac Kultury i Nauki, z tylko jedną przerwą na drzemkę.
Kręcenie filmików kiedy narratorem jest Jasiek, chodzenie z kamerą do sklepu. Chodzenie do sklepu z Wami w przebraniach. Książki od Jaremy, który przy okazji uświadomił mi, że niewiele wiem o pakowaniu się

Zdalne strzelanie fot. Przelecenie jeża! Dwie minuty rozmowy z Markiem na Skype! Rozmowy z MZC i strzelanie z nią fot z dzióbkami. Fundacja na Rzecz Przytulania Facehuggerów.
I to ciągle jest tylko ułamek tego wszystkiego co sprawia, że nadal śmieję się sama do siebie w najmniej oczekiwanych momentach i miejscach
Jeszcze się nie znudziliście? Jeśli nie, to teraz wielkie, wielkie dziękuję leci do Anity - za jej opiekuńczość, tulaśność, obowiązkowość i za to, że czekałaś na korytarzu, żebym dojechała na miejsce. Oprócz tego nie mniej wielkie dziękuję leci do: Sky'a, Pauliny, Ani, Uuu, Innosa, Myszy, Yagi, Harego, Białej, Jaremy, Jadźki, Moggeta, Kruka, Animy, Motopompy, Yasia, Janka, Balbiny, Filipa, Andre, Flegmatyka, Abi, MZC, Tigi, Ghosta i ich Margolotty, Patryka, Reeven, Kingi, Hashi'ego, Matuli, Eeavee, Avlin i tych wszystkich, których nicków nie pamiętam w tej chwili (wybaczcie).
Jolciu, dziękuję za komplement

Jesteś pierwszą osobą, która mówi mi, że to ona jest podobna do mnie a nie ja do niej. Chociaż ja nie wiem, z której strony
