Tak, tak, ja wiem, że jeszcze kurz nie opadł po naszych wyczynach w Nawojowej, a niektórzy jeszcze nie zdążyli odespać. No ale co szkodzi już dziś zacząć myśleć o niedalekiej przyszłości (bo co to jest pół roku w porównaniu do historii ziemi). Pewnie każdy ma jakieś przemyślenia i refleksje, co było fajne, a co można by polepszyć. Ja mam przemyślenia dwa i chcę je gdzieś zapisać, bo potem zapomnę. A jak zapiszę w jakimś kajecie, to potem zapomnę gdzie go wsadziłem i znajdę w grudniu przy świątecznych porządkach.
Przemyślenie numer dwa naszło mnie właśnie przed chwilą, kiedy to siedzę sobie w kuchni (wcale nie bezczynnie, bo czekam aż mi się zupa dopyrka na gazie) i popijam kawkę z cudnego kubeczka z limitowanej edycji "SOŁ MACZ FAN". Wciąż do końca nie wiem za co ten kubas dostałem, ale wolałem się nie dopytywać, żeby mi nie zabrali. No i tak sącząc tę kawę (bo kubek został przeznaczony tylko i wyłącznie do tego napoju, (który z Nawojową bardzo mi się kojarzy) pomyślałem, że to bardzo fajny gadżet i mógłby w przyszłości być jedną z nagród.
Przemyślenie numer jeden miałem jeszcze w Nawojowej. A dotyczyło śpiewania "Morskich Opowieści". Byłoby dobrze, żeby wcześniej ktoś zdolny przeredagował ten tekst, bo czasem jakaś sylaba za dużo, albo za mało, a zdarzały się zwrotki całkiem niemożliwe do zaśpiewania. No i byłoby dobrze jakby refren był wydrukowany tam gdzie ma być, bo ja ten stary mam zapisany w kodzie DNA i nijak z pamięci tego nowego nie mogłem go zaśpiewać. Póki jeszcze mogłem śpiewać. Bo jak zobaczyłem jak Marek śpiewa z nami poprzez pół Europy to się tak wzruszyłem, że mi głos odebrało. Ku wyraźnej uldze ludzi wokół.
No i podczas pisania przyszło mi do głowy jeszcze coś. Natchnęły mnie do tego repliki odznaki Nobbsa z ziemniaka. Można by było na bazie tego ciasta zrobić pieczywo krasnoludów. Dodać trochę piasku, posypać jakimś żwirkiem i jest kajzerka na przykład. A może konkurs, kto ładniejsze pieczywo zrobi? Bo raczej nie kto zrobi smaczniejsze.

