Jeśli chodzi o dawanie sobie po mordzie to piękną sceną jest kłótnia Geralta i Cahira oraz, a może przede wszystkim, rozpędzanie towarzystwa przez Milvę









Melissa napisał(a):Ale na wzmiankę zasługuje też onejromantka-prymuska. Trochę dzięki niesamowitym zdolnościom, których jej zazdroszczę, bo fajnie byłoby mieć sny na zamówienie, trochę przez jej trafne porównanie miłości do niektórych książek z namiętnością, która powoli przeistacza się w coś w rodzaju małżeńskiego obowiązku. Podobał mi się też pomysł włożenia opowieści o Wiedźminie między legendy i przedstawienia ich z odległej perspektywy.
Brethil napisał(a):Plusem tej części jest kapitalnie opisany moment pościgu na jeziorze. Czytając go miałam autentyczne dreszcze, nie wiem czy zimna, czy strachu. I jeszcze obcięte palce na koniec. Brrrr..
Aiyanna napisał(a):Moim zdaniem zakończenie jest takie, jakie jest ponieważ Sapkowski nagle przypomniał sobie, że w założeniu to nie miała być historia na milion dziewięćset tomów. A postacie za bardzo się rozpanoszyły, nie było co z nimi zrobić i wybrał najprostszą metodę...
Aiyanna napisał(a):W ogóle strasznie lubię ichniejszych męskich bohaterów - jak trzeba, dadzą sobie po mordzie i wszystko jest ok, bez kombinowania i tragicznych problemów natury egzystencjalnej (no, powiedzmy, że Geralt trochę do tego nie pasuje ).
Brethil napisał(a):Niby dzięki temu wiedzieliśmy, że Ciri przeżyje i będzie się miała względnie dobrze, ale nie zmniejszało to niepokoju o losy jej i innych.







ratharienn napisał(a):Brethil napisał(a):Niby dzięki temu wiedzieliśmy, że Ciri przeżyje i będzie się miała względnie dobrze, ale nie zmniejszało to niepokoju o losy jej i innych.
Ciągle miałam wrażenie, że zaraz napadną ich źli ludzie, kiedy siedzieli w tej pustelniczej chacie i powtarzało się podobne zakończenie rozdziału.









Brethil napisał(a):Ja cały czas czekałam na zdanie kończące, które głosić będzie, że tym razem ktoś widział przez okno chaty starca i szarowłosą dziewczynę skupionych na obrabianiu skórek.







Brethil napisał(a):Ale Geralt nie jest zwykłym mężczyznom, tylko mutantem, więc ma prawo do odchyłów w każdą stronę


















Motopompa napisał(a): Zabawnie jest patrzeć jak wszystko roztrząsa









Brethil napisał(a):Chociaż w "Wieży jaskółki" urzekło mnie prowadzenie narracji jako opowieści przy kominku.



Motopompa napisał(a):Oj tam, oj tam, jako mutant ma przecież prawo
Właściwie, chyba o to przegięcie w postaci Geralta chodzi.
To jest właśnie jeden z (wielu, wielu) świetnych motywów w Wiedźminie - Geralt, który nie może się zdecydować, nie wie, ociąga się i wolałby żeby wszyscy dali mu spokój. A później rzeczywistość wchodzi z butami i nagle trzeba COŚ zrobić. Zabawnie jest patrzeć jak wszystko roztrząsa, i robi multum nieważnych rzeczy, a później i tak decyduje pod wpływem nastroju
















Motopompa napisał(a):A teraz Ala znowu mi powie, że jestem psychopatą ;f







Powrót do Niekoniecznie o Terrym...
Świat finansjery, dodał(a) grace
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników