Przepraszam za absencje, czekałem aż ktokolwiek dołączy bo za chwilę Oscar Penwood umrze, nie docierając nawet do wieży sekarowej - nie zauważyłem kiedy nawet minął tydzień.
Zasady gry? (z marudnika wyciągnięte)
1. Kasztan NIE MOŻE zabić/okaleczyć/zniszczyć/ubezwłasnowolnić żadnego z bohaterów. Może zmusić do tego innego gracza albo swój cel.
2. Wszystko jest dozwolone jeśli jest zgodne z duchem Pratchetta - MG ma tutaj ostatnie zdanie, do tego momentu możecie dyskutować czy coś jest słuszne czy nie.
3. Raz na 24h MG daje aktualizacje tego, co się dzieje na świecie - otoczenie, postacie i tak dalej.
5. Dołączyć można w każdym dowolnym momencie - nazwijmy to interwencją narracyjną.
6. Odejść można w każdym dowolnym momencie - śmierć jest niespodziewana. Prosiłbym o PM jeśli chcecie umrzeć niespodziewanie bo w innym wypadku to jest to jakieś wymyślne samobójstwo.
7. Możecie podróżować w dowolnym kierunku i w dowolne miejsce ale pomiędzy punktem A a punktem B muszę mieć możliwość interwencji. Punktem A staje się każdy punkt B wybranej interwencji po jego zaakceptowaniu i jeśli jest inny niż wcześniejszy punkt A.
8. Nie było punktu 4

9. MG nie ma postaci grywalnej, jest narratorem. Będzie wprowadzał postacie pozytywne, antagonistów, informacje o świecie i tym co się dzieje - żadna z tych postaci nie może odegrać kluczowej roli w grze. Zdarzenia mogą.
Tworzycie własną historię, każdy z was podejmuje swoje decyzje, dzieli się spostrzeżeniami na temat świata. Ja staram się wam pokazać możliwe ścieżki rozwoju, ogólnie jest wolna amerykanka jeśli chodzi o wasze postacie i przemyślenia. Taki trochę może misz masz w którym zadaje sobie najwięcej roboty, z tego co zna Morte i tego co Lilly - bez sensu jest bym pisał całe wypracowania i dostał jednozdaniowca.
Początek już mamy, wiem jak to się zakończy więc teraz trzeba polecieć przez środek.
Wytłumaczenie punktu 7 na przykładzie Oscara Penwood'a:
Oscar zaczynał swoją historie od tego że jest w lesie (A). Miał dwie opcje:
B1 - Iść do wieży
B2 - Iść do miasta
Wybrał opcje B1 - idzie do wieży. Zasada mówi, że mogę zainterweniować w tym momencie co uczyniłem i jego wybór B1 rozwidliłem na dwie opcje:
B1a - iść do wieży
B1b - przeszukać zwłoki
Gdyby wybrał pójście do wieży, nie mógłbym wykonać żadnej akcji interwencji wobec niego ponieważ moją możliwością interwencji była rodzina zombie - wobec czego doszedłby do tej przeklętej wieży

. Gdy wybrał rodzinę zombie (B1B to to stało się nowym punktem A) to pojawiły mu się dwie opcje:
B1 - iść do wieży
B2 - rozpalić ognisko.
Wybrał opcję B1 - tylko to jest nowa trasa więc znowu mam możliwość interwencji, co w sumie czynię. Daje mu możliwość
B1 - iść do wieży
B2 - "popaść w szaleństwo"
Jeśli wybierze opcje B1 - prawdopodobnie dotrze do wieży. B2 natomiast może być dość ciekawym źródłem informacji.
Jeśli coś jest niejasne to spoko, zawsze można zasady zmienić
Morte napisał(a):W takim razie idę dalej ile tylko sił w nogach.
Do świtu coraz bliżej jednak ty już widzisz swojego odwiecznego przyjaciela. Możesz z nim zamienić kilka słów, aby poznać prawdę objawioną albo i nie, kontynuując marsz do wieży, licząc, że te kilka oddechów które zaoszczędzisz na rozmowie pozwoli Ci dotrzeć.
Widzisz już nie tylko najbliższą wieże sekarową ale także wieżę na wschodzie i zachodzie. Ta na zachodzie wydaje się być twoim marzeniem bo właśnie płonie, wydzielając przyjemne ciepło, które jednak do Ciebie nie dotrze ponieważ Przeklęte Mile i Mile Uberwaldu.
-WITAJ OSCARZE
Niesamowite jak dużo ludzi uważa mnie za idiotę.
Niesamowite jak dużo ludzi ja uważam za idiotów
Niesamowite jak dużo innych ludzi uważa mnie i tych pierwszych za idiotów
Wniosek: Każdy jest idiotą ;>