-Gratulacje, panowie - rzekł. - Jak sądzę, jesteśmy już w pałacu.
-Jasne - mruknął Truckle. - Pokonaliśny tę pie... kochającą rurę. Co komu z tego?
-Możem ją zgwałcić - podpowiedzial Caleb.
-Czy mogę mu pokazać, co ćwiczyłem z moim klockiem? - dopytywał się Caleb, przeskakując z artretycznej nogi na nogę.
Ninja przyjrzał się blokowi drewna.
-Nawet tego nie wgnieciesz, starcze.
-Tylko popatrz. - Caleb trzymał kloc na wyciągniętej ręce. Uniósł drugą, stękając trochę, kiedy dotarła do wysokości ramienia. - Widzisz tę pięść? Uważasz na moją pięść?
-Uważam - potwierdził ninja, z trudem powstrzymując śmiech.
-Dobrze. - Caleb kopnął go prosto w krocze, a kiedy ninja zgiął się w pół, uderzył klocem drewna w głowę. -Bo powinieneś uważać na stopę.
-Co? Co ón gada?
-Powiedział, że jesteś EUNUCH! - huknął Mały Willie prosto do ucha Hamisha.
-Aha! - ucieszył się Hamish.
-Nie, nie. Tego się nie je. Tym się naciera ciało - tłumaczył Saveloy. - Patrzcie. Uzyskujemy to, co w cywilizacji nazywamy czystością.
[...]
-To kłuje - oświadczył Cohen. - Skóra mi się od tego łuszczy i rozpływa.
-To nie jest skóra - poprawił go Saveloy.
Czyli Srebrna Orda atakuje Zakazane Miasto


