Wieża sztuk

Czekolada Nobbiego

Twórczość własna naszych forumowiczów

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 27 kwi 2011, o 18:51

No nareszcie się wzięłam za pisanie dalej. Na razie króciutki fragment, ale niedługo (mam nadzieję) wstawię więcej. :)

John późnym wieczorem przechadzał się powoli po pustych ulicach Czekoladowego Mysiego Miasta Mało Małej Rozkoszy. Nie mógł zasnąć. Był przyzwyczajony do nocnego trybu życia. Spacerował uśmiechnięty wśród czekoladowych domów i czekoladowych fontann. Był najedzony, było mu ciepło i na dodatek czuł się bezpieczny. Kiedy ostatnio czuł się bezpieczny zanim tu trafił? Nie mógł sobie przypomnieć. A możliwie, że nie było sobie czego przypominać. Teraz oprócz tego poznał mnóstwo sympatycznych myszy, które na dodatek zdają się go lubić. Zwykle można było być lubianym tylko trzymając wielki kawał sera i obiecując, że ma się go więcej bezpiecznie ukrytego. Sympatia mijała wraz z brutalnym odebraniem pożywienia, bo przecież nikt ci nie uwierzy w kryjówkę pełną sera, no proszę cię.
Westchnął i usiadł na brzegu jednej z czekoladowych fontann. Zamoczył łapkę w płynnej czekoladzie i zbliżył do ust. Ach… Czekolada.
Nagle zobaczył jakąś ciemnią sylwetkę znajdującą się w sąsiedniej uliczce… Tajemnicza postać znikła w wąskim zaułku. John poderwał się i bez zastanowienia popędził za nią. Właściwie nie wiedział, czemu to robi. Cóż może go interesować tajemniczy nieznajomy? Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale też, z czego John dobrze zdawał sobie sprawę, pierwszy krok w stronę śmierci. Mimo wszystko wbiegł w ciemny zaułek, w którym zniknęła nieznana postać. Zanim jednak nabrał przyzwoitej prędkości potknął się i upał. Zaklął, poczym podniósł się i z nienawiścią w oczach spojrzał na przyczynę jego upadku. A były nią resztki gorącej czekolady, wyciekające z niewielkiego porzuconego kubka, który, co penie nikogo już nie zdziwi, też był z czekolady. John spojrzał jeszcze w głąb zaułka, ale nie zauważył żadnego cienia czy choćby czarnej plamki sugerującej czyjąś obecność. Nic także nie słyszał, poza wesołym pluskaniem płynnej czekolady w pobliskich fontannach. Westchnął i ruszył w kierunku swojego domu.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Reklama

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Meryiel » 27 kwi 2011, o 19:50

Ha, to jest super!!! :D Szacun for you. I nie wiem, czemu, ale wyobrażam sobie, że te wszystkie myszki wyglądają jak Śmierć Szczurów... ^-^'
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez VimesVetinari » 29 kwi 2011, o 01:23

więcej... chcę więcej :P
"Gdzie jest moja krówka?"
Avatar użytkownika
VimesVetinari żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 136
Lokalizacja: Kraków/Kielce
Reputacja: 75

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 29 kwi 2011, o 16:53

Obudził go hałas dochodzący zza okna. Ziewnął i wyjrzał zaciekawiony. Na głównym rynku CzMMMMR zgromadził się spory tłum myszy. John chwycił zimnego czekoladowego tosta, pozostałego z wczorajszej kolacji, jako że śniadanie to jednak śniadanie, bez względu na jakiekolwiek hałaśliwe tłumy, wywołane jakimkolwiek wydarzeniami. John podejrzewał zresztą, że to kolejna zabawa tutejszego rozhulanego towarzystwa. Skubiąc tosta wyszedł na ulicę i ruszył w stronę hałasu.
Wśród gwaru jaki panował na rynku wybijał się donośny kobiecy głos:
- Nie! Sprawdziłam!
Pytanie, które padło zagłuszyły krzyki i wrzaski dwudziestu myszy, bezradnie próbujących jednocześnie przemówić, ale i tak osoba pytana, obdarzona zapewne niebywałym słuchem albo, co bardziej prawdopodobne, pytanie owe zostało jej wykrzyczane wprost do ucha, dzięki czemu opowiedziała, a odpowiedź jej słychać był mimo hałasu:
- Wczoraj wieczorem… A teraz znikła!
Po chwili John zlokalizował źródło donośnego głosy, a był nim górujący nad tłumem ogromny czekoladowy kapelusz, a dokładniej znajdująca się pod nim Margaritta.
- Cisza – powiedział spokojnie, pojawiając się jakby znikąd, Kutsu. Efekt był niewiarygodny. Mimo, że słowa wypowiedziane zostały cicho, myszy nie dość, że usłyszały je wśród ogromnego hałasu, to także natychmiast zamilkły. – Co się stało, Margaritto?
- Bo… - Chlipnęła Margaritta, a John dopiero teraz zauważył, że po je policzkach spływają łzy – bo Dorotka znikła! Nie ma jej! Jeszcze wczoraj pomagałam jej przy robieniu ciastek… Zostawiłam ją, by skończyła, a dzisiaj przychodzę i nie ma jej nigdzie! Całe miasteczko przeszukałam… - a potem dodała ciszej. - Ona, to znów Ona.
- No już, uspokój się – rzekł łagodnie Kutsu. – Grunt to nie panikować. Przeszukamy jeszcze raz miasteczko. Zajrzymy w każdy kąt. Jeżeli jeszcze jest tu znajdziemy ją – i zwrócił się do tłumu. - No już, wszyscy idziemy szukać Dorotki!
Gryzonie rozeszły się po całym mieście. Szukając i szukając. Wśród odgłosów radośnie pluskającej płynnej czekolady, słychać było nieustanne wołanie. Ale nikt nie odpowiadał i mimo, że szukali, wciąż szukali zawzięcie, nikogo nie znaleźli. Nigdzie nie było małej myszki, zwanej Dorotką.
Zrezygnowane, ponure gryzonie wróciły na plac, popatrzył na siebie i zgodnie przyznały, że to Ona. Nikt nic wprost nie powiedział, lecz nie musiał, wszystkie się domyśliły.
Wszystkie oprócz Johnego, który nie miał pojęcia kim jest tajemnicza Ona, a już na pewno co ma wspólnego ze zniknięciem Dorotki. Nie potrafił jednak przerwać ciężkiej ciszy jaka panowała na rynku. Nie zrozumiał także reakcji mieszkańców czekoladowego miasteczka. Był pewien, że zaraz ruszą szukać jej dalej, poza miastem, że chociaż będą płakać, smucić się i wspominać zaginioną. Ze zdumieniem jednak patrzył, jak ktoś zaczął grać, ktoś przyniósł napoje i dania. Nagle, jakby za dotknięciem magicznej różyczki, myszy znów były wesołe… A przynajmniej uśmiechały się, próbując zapewnić świat, że wszystko jest dobrze, lecz nie wychodziło im to zbytnio, gdyż uśmiechy były sztuczne, a w oczach krył się niepokój. Mimo to nie rezygnowały, zaczęły tańczyć, śpiewać, bawić się. Rynek wypełnił się wrzawą i życiem. Jakby już nikt nie pamiętał o Dorotce. Jakby jej zaginięcie było nieistotne. Jakby spodziewali się, że nastąpi. Przez chwilę tylko przestraszyli się, że to już dziś, ale szybko otrząsnęli się, jakby byli przyzwyczajeni. A teraz znów bawili się, gdyż było to przecież miasto radości, miasto rozkoszy. Tak też zażywali radości i kosztowali rozkoszy czekolady. John zauważył jednak, że kosztowali tej rozkoszy w mniejszych niż zwykle ilościach.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez VimesVetinari » 29 kwi 2011, o 18:52

Zniknęła Dorotka! To strasznie! Co teraz będzie? :( John ją znajdzie, prawda?

Nobby odciągasz mnie od histo! Kolejna porcja dobrego materiału :clap:
"Gdzie jest moja krówka?"
Avatar użytkownika
VimesVetinari żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 136
Lokalizacja: Kraków/Kielce
Reputacja: 75

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 2 maja 2011, o 20:28

Przyglądał się zamyślony trzymanemu w łapce ciastku. Przypominało mu podarunek Dorotki, mimo że zupełnie nie było podobne do tego ciastka, jakie dostał od niej, może z tym wyjątkiem, że i to i tamto nazywano ciastkiem.
- No już nie smuć się – rzekła wesoło Margaritta – wszak to miasto radości!
Popatrzył na nią, a ona przewidując, o co zapyta, spochmurniała.
- Co z Dorotką? – zapytał.
- My, rozumiesz… - spuściła wzrok i westchnęła smutno. – Dorotka, była naprawdę wspaniałą myszką. Ale nawet najbardziej wspaniałe myszki… Nawet je Ona w końcu pochłonie – i znów uśmiechnęła się, choć raczej sztucznie – A teraz nie smuć się już. Nie ma na to czasu. I nie mów już więcej o Dorotce. Rozumiesz, my o tym nie rozmawiamy.
John chciał jeszcze zapytać, kim jest tajemnicza Ona, czemu zabrała Dorotkę, dlaczego nie ma czasu, a przede wszystkim o czym nie rozmawiają, ale Margaritta nie pozwoliła mu na to. Chwyciła go i porwała do szalonego tańca.

Tej nocy spał niespokojnie. Śnił…
…Dorotka szła chwiejnym krokiem. Było zupełnie ciemno, ale ona nie potrzebowała światła. Nie wiedziała, gdzie idzie, ale w ogóle to ją nie obchodziło. Nic już ją nie obchodziło. Tylko Czekolada. Była tak szczęśliwa. Tak szczęśliwa… Zdawało się jej, że już nie chodzi, ona lata. Unosi ją Czekolada, wypełnia szczęściem, błogością ,rozkoszą. Wypełnia samą sobą, aż po brzegi. Teraz już nie musi przejmować się niczym. Jakież to piękne. Istnieje tylko Czekolada. Po więc myśleć? Po co czuć? Po co żyć? Jest tylko Czekolada. Dla niej warto żyć… i umierać.
Dorotka stanęła u szczytu zbiornika. Śmiejąc się skoczyła w otchłań
...
…John obudził się następnego ranka, nic nie pamiętając ze snu.

Przechadzał się razem z Jolą po miasteczku, a płynna czekolada radośnie pluskała w fontannach, jak to miała w swoim zwyczaju. John pamiętał nieudaną rozmowę z Margarittą, ale mimo to spróbował.
- O co tu chodzi? – spytał.- Czemu wszyscy zachowują się, jakby nic się nie stało? Co z Dorotką? Kim jest tajemnicza Ona, która ją porwała? Czemu nikt nic nie robi?
- Ja… – Jola przez chwilę wyglądała na zakłopotaną. Opuściła wzrok, lecz zaraz popatrzył na niego ze złością. – Tak będzie lepiej. Zrobiłam dobrze. Podjęłam słuszną decyzję! Słyszysz, słuszną decyzję!
Odwróciła się na pięcie i odeszła, zostawiając Johnego z otworzonym pyszczkiem.

John zapukał do mieszkania Margaritty. Otworzyła mu, jak zwykle wesoła.
- Wejdź, kochaniutki – zaprosiła. – Śmiało.
W mieszkaniu pachniało pieczonymi ciasteczkami. Salonik, do którego zaprowadziła go Margaritta był niewielki. Cały wypełniony różnymi wypiekami. Zaczynając od czekoladowych pierniczków, poprzez czekoladowe babeczki, bułeczki oraz ptasie mleczka, aż po gigantyczne torty i ciasta z wymyślnymi ozdobami i kształtami. Jedynym miejscem, wolnym od tych pyszności była niewielka kanapa. Jola wskazała ją łapką i powiedziała:
- Usiądź, proszę. Przyniosę czekoladowe napoje. Nie krępuj się i częstuj czymkolwiek, na co masz ochotę. A wybierać jest z czego.
John usiadł i popatrzył na pyszności. Ze zdziwieniem spostrzegł niewielką czekoladkę o kształcie kota. Uśmiechnął się promiennie i wspominając wszystkie koty, jakie kiedykolwiek go goniły, pożarł czekoladową figurkę. Dobry to świat, pomyślał zadowolony, w którym mysz kota zjada.
Po chwili przyszła Margaritta z napojami.
- Czym zawdzięczam twoją wizytę? – spytała, siadając obok niego.
John zastanowił się, jak zacząć, żeby mu nie przerwała. Złapał oddech i jednym tchem powiedział:
- Nocą przed zaginięciem Dorotki widziałem kogoś uciekającego zaułkiem. Porzucił kubek z resztkami czekolady. A jeśli to była Dorotka? Nie przerywaj proszę, to ważne. Może uciekła z jakiegoś powodu. Musimy ją odnaleźć.
- Nie, Johnie – rzekła zimno Margaritta. – Nie musimy i nie odnajdziemy. Jeżeli jest poza miasteczkiem istnieje tylko jeden powód. Czekolada. Nie mów już o Dorotce. Nigdy.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez VimesVetinari » 2 maja 2011, o 20:49

Wiedziałam, że będzie chciał ją odnaleźć! :D
"Gdzie jest moja krówka?"
Avatar użytkownika
VimesVetinari żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 136
Lokalizacja: Kraków/Kielce
Reputacja: 75

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 2 maja 2011, o 20:55

VimesVetinari napisał(a):Wiedziałam, że będzie chciał ją odnaleźć! :D

Ale nie wiedziałaś, że jej nie znajdzie.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez VimesVetinari » 2 maja 2011, o 21:00

:(
"Gdzie jest moja krówka?"
Avatar użytkownika
VimesVetinari żeńska
Mag I stopnia
 
Posty: 136
Lokalizacja: Kraków/Kielce
Reputacja: 75

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 12 maja 2011, o 19:13

Kolejnej nocy znów śniły mu się koszmary. Obudził się cały spocony i nie mógł już zasnąć. Wstał, wypił czekoladę pozostałą w kubku i wlał do niego świecącą odmianę czekolady. Potem wyszedł na zewnątrz. Ruszył w kierunku zaułka, w którym widział tajemniczą sylwetkę. Nie pojmował, dlaczego wszyscy przestali interesować się Dorotką i nawet nie chcieli już o niej mówić. Stwierdził, że tak być nie powinno. Sam pójdzie ją poszukać, choćby i za miasto.
Ostrożnie wszedł do zaułka. Spostrzegł, że na ziemi nadal leży czekoladowy kubek. Wyminął go i ruszył w głąb uliczki. Nagle na granicy widoczności przemknęła ciemna sylwetka. Serce Johnego zabiło mocniej.
- Dorotka! – krzyknął i pobiegł za nią.
Pędził, wpatrzony w zbliżającą się sylwetkę myszy, jakby nic poza nią nie istniało. Zapału dodawała mu myśl, że jednak mimo wszystko miał rację. Dorotka żyje, nie znikła na zawsze. A on ją odnalazł, kiedy wszyscy inni już o niej zapomnieli.
Wyciągnął łapkę chcąc pochwycić uciekającą. Nie mogąc jej jednak dosięgnąć, zdesperowany skoczył, powalając ją na ziemię. Uradowany patrzył na złapaną mysz i raptownie się cofnął. Uśmiech zmyła mu z twarzy groza. To nie była Dorotka…
Przerażony patrzył w oczy, które miały mu się potem śnić po nocach, czego jeszcze nie wiedział, ale był w stanie się domyślać. Gdyby obłęd był istotą, miałaby ona takie właśnie oczy. Płonęło w nich i królowało ponad wszystko szaleńcze pożądanie, którego nic nie było w stanie zaspokoić. Gryzoń, a zaszokowany John spostrzegł, iż to Anrrdiptheght, zdawał się go nie dostrzegać. Sprawiał wrażenie zdziwionego samym faktem, że coś lub ktoś mógł go zatrzymać. Anrrdiptheght nie zamierzał jednak, by tak błaha sprawa, dłużej zaprzątała mu obłąkany umysł. Ruszył chwiejnym krokiem. Przeszedł przez otwór w ścianie i zniknął w ciemności, pozostawiając oniemiałego Johna, stojącego niby posąg wśród radośnie pluskającej płynnej czekolady w fontannach, które wszak w CzyMMMMR były wszędzie.

Jola szła zamgloną uliczką mysiego miasteczka. Chyba jednak nie powinna na niego tak wrzeszczeć. Biedny John… Nic nie rozumie. Najśmieszniejsze, że właśnie o to jej chodziło, żeby nie rozumiał. Myślała, że niewiedza go uratuje. A teraz serce ściskało się jej, gdy widziała, jak próbuje sam pojąć to na własny sposób. Całe to zniknięcie Dorotki, a potem Anrrdita… Sam tego nie zrozumie albo zrozumie źle. To ona będzie musiała mu to wyjaśnić. Po raz drugi. Tym razem jednak powie mu całą prawdę.
Mogła się domyślać, że tak będzie. Kutsu zawsze ma rację. Jak on to robi? Ona była pewna, że czyni dobrze. Chciała tylko zapewnić trochę beztroski i szczęścia chodzącemu wychodkowi, który wyglądał tak żałośnie, jak nie spuszczony papier toaletowy. Zmokły i zużyty. A teraz musi mu powiedzieć, że podjęła za niego decyzję, której konsekwencją jest śmierć. Wcześniej czy później, ale jednak śmierć.

Spotkała go przy Zielonej Fontannie* . Siedział przygnębiony i maczał łapkę w płynnej czekoladzie.
- Witaj – zaczęła.
- Witaj, Jolu – odpowiedział jej, uśmiechając się niepewnie.
- Ja… Muszę ci powiedzieć coś ważnego – popatrzyła na niego i zagryzła wargi.
Minęło parę minut ciszy pełnej oczekiwania.
- Słucham – postanowił zachęcić John.
- Jak to? – zdziwiła się Jola. – Że niby tutaj?
- No taak.
- Ależ nie – zaśmiała się. – O taki sprawach nie mówimy w miasteczku. No chodź.
Złapała go za rękę i poprowadziła przez mgłę.
- Ale – rzekł jeszcze – gdzie idziemy?
- No jak to gdzie? Na Starego Squeakiego.

*Nikt nie wiedział, dlaczego nazwano ją akurat Zieloną Fontanną, jako że z zielenią nie maiła nic wspólnego. Była brązowa, zrobiona z czekolady, jak wszystkie inne.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez nanny_ogg » 13 maja 2011, o 11:17

No i zachciało mi się czekolady,a przecież mam się odchudzać :mrgreen:
Everything in life I share, except of course my teddy bear.
Avatar użytkownika
nanny_ogg żeńska
Plantopecha
 
Posty: 2903
Lokalizacja: Albion...
Reputacja: 3912

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 13 maja 2011, o 19:19

Usiedli pomiędzy uszami rzeźbionej myszy. Poza nosem i lekko drgającymi, gigantycznymi wąsami Squeakiego nic nie wdzieli. Wszystko pokryte było gęstą mgłą.
– Pamiętasz, co ci mówiłam gdy byliśmy tu ostatnim razem – spytała Jola, a John przytaknął. – To nie była do końca prawda. Ten ktoś, kto wyruszył by odnaleźć szczyt Wielkiego Kotła, tak naprawdę nie zniknął. Wrócił jeszcze tego samego dnia i oznajmił, że znalazł to, czego szukał. Zaczęto wydobywać czekoladę na większą skalę. Wybudowano fontanny, wielkie budowle… O, choćby tego oto Starego Squeakiego. Wszystko zapowiadało się pięknie.
Jola westchnęła, patrząc nieobecnym wzrokiem na drgającego wąsa.
- Jednak nie było do końca tak pięknie– kontynuowała. – Większa ilość czekolady znaczyła także, że było jej więcej do jedzenia. Kiedyś niewielkie czekoladowe źródło musiało starczyć i na pożywienie, i na budowę domków, czy czegokolwiek innego. Jadano więc ją oszczędnie, z niejakim lekiem, że pewnego dnia mogą obudzić się i w miejscu źródełka nie zobaczyć nic. Nikt wszak nie znał pojemności Wielkiego Kotła. Nikt nie wiedział ile czekolady zużyto, a ile jeszcze pozostało.
- I wtedy – mówiła – zaczęły znikać myszy. Najpierw kilka, a potem coraz więcej. Zapanowała panika. Ktoś przyznał przerażony, że widział ciemne sylwetki w nocy. Ktoś zobaczył oczy w ciemności, mówił, że płonął w nich obłęd.
John spojrzał na nią podekscytowany:
- Ja… widziałem takie! Wczoraj w nocy… - wzdrygnął się, wspominając je.
- Nie ty jeden – uśmiechnęła się do niego smutno. – Wszystkie ich oczy są takie same. Tak samo obłąkane, pełne tego samego pożądania.
- Ale… dlaczego?
- Nie domyślasz się? Wszystkie te myszy, a uwierz mi było ich naprawdę dużo, znikły z tego samego powodu. Jeżeli widzisz ciemną sylwetkę nocą, która przechodzi przez otwór, prowadzący poza miasto, jest tylko jedno wyjaśnienie…
- …Czekolada – dokończył John.
- Owszem, Czekolada. Ta, którą kochamy, w której rozkoszujemy się każdego dnia, wciąż na nowo. Jej smak przesyca nas, śpiewa nam do ucha, porusza stopy do tańca. Maluje uśmiechy i zapewnia, że mimo to, iż każdego dnia zbliża nas do śmierci, warto utopić się w jej rozkoszy. Jemy ją więc i jemy… Coraz bardziej uzależniając się od niej, coraz bardziej nie mogąc bez niej żyć. Aż pewnego dnia przychodzi dzień, w którym pragnienie jej staje się tak ogromne, że nie będący go w stanie zaspokoić obłąkany umysł postanawia popełnić samobójstwo… Dla niego nic już nie istnieje poza Czekoladą, jest tylko Ona. Więc skacze w głąb Wielkiego Kotła, by pochłonęła go całego. Ostatecznie i na zawszę.
Zapadła cisza, której długo nikt nie przerywał.
- Ja… - zaczął John.
- Tak?
- Chyba was rozumiem. Znam jej smak, to mi wystarczy, żeby zrozumieć.
Jola odetchnęła z ulgą.
- A więc. Mimo tego, co usłyszałeś przed chwilą, zostajesz z nimi?
John popatrzył na nią i uśmiechnął się.
- Oczywiście, że tak.
- I nie zrezygnujesz z Czekolady?
- Nie. Mówicie przecież, że dla niej warto żyć…
-…i umierać – dokończyła Jola, odwzajemniając uśmiech.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 23 maja 2011, o 19:34

Margaritta z zadowoleniem patrzyła na pulchne czekoladowe babeczki. Nowy przepis wyszedł jej wprost genialnie. Będzie się czym rozkoszować na dzisiejszej uczcie. Co prawda Margaritta nie pamiętała z jakiej okazji ma się ona odbyć. Prawdopodobnie nie było żadnej. Wszak to miasto radości, tu bawiono się przez cały czas.

Jola odłożyła na stół kubek, który, ku jej niezadowoleniu, był pusty. Chwyciła następny. Ten, co stwierdziła z satysfakcją, był pełny aż po brzegi. Zdecydowanie powinien być tym ostatnim. Lecz prawdę mówiąc tamten wcześniejszy też miał być. W końcu to był ciężki dzień, tłumaczyła sobie, a teraz musi się odprężyć, by w pełni sił wziąć się za organizowanie dzisiejszej uczty. Hm, z jakiej ona właściwie była okazji? Nie ważne, coś się wymyśli.
Westchnęła i po raz kolejny pozwoliła swoim zmysłom beztrosko pływać w rozkoszy. Ach, Czekolada…

Nucąc pod nosem, Margaritta wyszła na ulice niosąc tacę pełną babeczek. Nieopodal na ławeczce siedział John.
- O, witaj! – powiedziała.
- Dzień dobry, Margarritto – odpowiedział.
- Właśnie upiekłam babeczki! Nowy przepis. Myślę, że wyszły mi wspaniale! Spróbuj – wyciągnęła w jego stronę tacę.
John wziął babeczkę posłusznie i ugryzł.
- Ym… Pyszne!
- No, ba! – uśmiechnęła się promiennie. – Idę właśnie zanieść je Joli. Obiecałam, że dam jej spróbować je przed ucztą. Idziesz ze mną?
John kiwnął głową i razem ruszyli w stronę domku Joli.
Kiedy dotarli na miejsce nikt nie odtworzył im drzwi, mimo że pukali. Co prawda nie pukali za długo, ponieważ Margaritta, nie należała do tym najcierpliwszych i w końcu sama je otworzyła. W mieszkaniu jednak nie zastali właścicielki, a jedynie całą masę pustych kubków, z których resztki czekolady wyciekały leniwie, gdy te leżały chaotycznie porozrzucane po podłodze i stoliku.
- Ojej – powiedziała Margaritta. – John myślisz, że…
Lecz Johna już nie było.

Pędził. Nie liczyło się nic, tylko ten bieg... Szaleńczy poryw ku czemuś co było nieuniknione. John nie pozwalał jednak, by lodowata świadomość, że na pewno ma rację, spowolniła go. Wręcz przeciwnie, gnał jeszcze szybciej, bo może, szeptała słodko nadzieja, może jest szansa, aby ją uratować.
Przebiegł, jakby we śnie, przez otwór prowadzący poza miasto. Ruszył po śladach mysich stóp odciśniętych na warstwie grubego kurzu, zanim zdał sobie sprawę, że je zauważył. Biegł pod górę, ale mimo to nie zwalniał.

Szła radośnie nucąc. Była tak szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu. Stąpała tak leciutko… Wśród wirującej Czekolady. Sama była pełna jej rozkoszy. Czuła, jak radośnie pluskająca płynna Czekolada, niegdyś będąca jedynie w fontannach, teraz pluskała w niej. Co za uczucie! Co za radość… Nie ma nic piękniejszego, była tego taka pewna. Nie może już być inaczej. Już zawsze ma należeć do Czekolady. Pragnęła… nie, pożądała tylko jej.
I nagle coś poprzez grubą warstwę ścian z mgły jej umysłu, zaczęło wołać do niej… Poświęciła więc sekundę na zdumienie, ale potem ruszyła dalej, zapominając. Bo nic, co nie było Czekoladą, nie miało znaczenia.


John krzyknął i wykrzesując z siebie ostatnie iskry energii, pobiegł w stronę Joli, chwiejnie zmierzającej do krawędzi. Ale mimo to było już za późno.
Desperacko wyciągnął łapkę, lecz chwycił tylko powietrze… Śmiejąc się radośnie Jola mknęła ku spotkaniu z Czekoladą.



To był już przedostatni fragment. ;)
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Dicey Reilly » 24 maja 2011, o 23:06

Wow, to jest super :D Teraz patrząc na tabliczkę Milki/Wedla do głowy przychodzi mi twoja opowieść i złowieszczy klimat czekolady.

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: Czekolada Nobbiego

Postprzez Nobby Nobs » 29 maja 2011, o 20:31

Siedział przygnębiony, nieobecnym wzrokiem wpatrując się w krawędź Wielkiego Kotła. Po policzkach spływały mu łzy. Nie zauważył nawet mgły, która pojawiła się parę minut temu i uparcie próbowała wmówić światu, że była tu od zawsze. Przecież nie może być tak, że w jednej sekundzie mgły nie ma, a już w następnej jest. Trudno spierać się z takim argumentem, więc świat dał za wygraną.
I we mgle, będącej jak miękki materac, w którym można utonąć, otoczyły Johna szepty. Ale nie szeptały już o miłości ani przyjaźni. Nie wspomniały słowem o zaufaniu i dobroci. Nie było w nich też nadziei. Nie kazały niczego robić Johnowi, ale po prostu stwierdziły, co zrobi. Wyszeptały do ucha, że pożyczony czas , który mu dały, dobiegł końca.

John szedł zamyślony jedną z ulic Czekoladowego Mysiego Miasta Mało Małej Rozkoszy. Nie zauważył nawet, kiedy szary kłębek puszystej sierści przyłączył się do niego.
- Ach, to CzMMMMR… Piękne jest, prawda? – powiedział Kutsu.
John kiwną głową, a potem rzekł cichutko:
- Ona ją wzięła… Zabrała Jolę.
- Wiem. Nadejdzie dzień, kiedy zabierze każdego z nas.
- Ale nie ciebie.
- Nie mnie – uśmiechną się smutno Kutsu.
John przyjrzał się uważnie staremu gryzoniowi. Nie wyglądał na takiego, który boi się czegokolwiek. Nawet śmierci. A jaki mógł być inny powód wyrzeczenia się czekolady, niż tylko strach przed śmiercią?
- Ale.. . nie rozumiem dlaczego – spojrzał pytająco na Kutsu.
- Odpowiedź jest prosta. Bo ktoś musi. Kiedy jedna po drugiej ginął myszy, najstraszniejsze nie jest to, że ty możesz być następną, ale iż możesz być tą ostatnią. Patrzeć na śmierć wszystkich przyjaciół, rodziny i znosić to w samotności – Kutsu spojrzał na niego swymi czarnymi jak węgielki oczami. – One muszą mieć kogoś stabilnego. Kogoś, kto zawsze tu będzie i nie zniknie nagle nocą. Osobę, która opowie ich dzieciom o Starym Squeakim, kiedy one same nie zdążą.
Szli w milczeniu. Po pewnym czasie Johnowi wkradło się do głowy pytanie, niby natrętna pchła.
- Więc czym się właściwie odżywiasz?
Kutsu uśmiechną się tajemniczo.
- Nie chciałbyś wiedzieć, uwierz mi.
John spojrzał w czarne jak węgielki oczy starego gryzonia i rzeczywiście stwierdził, że nie chce. Szli dalej w milczeniu. John zerkał ukradkiem na szarą mysz.
- Ja… – powiedział John – muszę odejść. Rozumiesz, to nie zależy ode mnie.
Kutsu kiwną głową.
- Na twoim miejscu wybrałbym czekoladę.

W czekoladowym obłędzie, w czekoladowym pożądaniu, w czekoladowej ekstazie, w czekoladowym świecie…. Stąpam. Czekoladowymi stopami, po czekoladowej drodze zmierzam ku Czekoladzie. Wielki Kocioł - Czekoladowy Kocioł. Krawędź, krawędzią Czekolady. A ja stoję po niewłaściwej stronie. Robię krok i spadam, by stać się Czekoladą.

Spadał, lecz nie dane mu było spotkanie z Czekoladą. Przez mgłę tak gęstą, że będącą niby miękki materac, w którym można utonąć, John przeniósł się do zupełnie innego czasu, zupełnie innego miejsca i zupełnie innej przestrzeni. Otrząsnął się z waty cukrowej obłąkanego umysłu tylko po to, aby zobaczyć uśmiechnięty grunt. Teoretycznie grunty nie powinny się uśmiechać, ale ten uśmiechał się mimo to. John odwzajemnił uśmiech i poleciał na spotkanie, ostatnie w jego mysim życiu.

KONIEC
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wieża sztuk

Miał rację. Zamknięte drzwi zachęcają do brawury. Człowiek pijący z kubka pod latarnią, najwyraźniej rozkoszujący się nocnym chłodem, to zachęta do przerwy.

Straż nocna, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników