Z makijażem nie będzie problemu

to mogę dostarczyć bez problemu

i nawet pomalować, chociaż tego wolałabym uniknąć, dawno nikogo nie malowałam, a to jednak inaczej niż siebie.
A jak będzie sesja z Vimesem (ode mnie też pełen podziw dla Pana Ojca), to może ja się wbiję w strój Anguy i zrobimy podwójną sesję na trójkącie?
Zastanawiałam się też nad skompletowaniem stroju Coneny. Mam fajną drogę za moim końcem świata (taką kamienista przez pola, lekko pogórkowate tło), która by się idealnie nadawała na sesję z nią. Tylko miecz muszę skombinować i jakieś skóry...
//Edit:
Nie zauważyłam, że Breth też pisała o make-upie, się dogadamy pewnie jeszcze

Nianiu oczywiście, że widzimy Twoje posty, ale po co angażować kogoś z zewnątrz, skoro możemy wszystko własnym sumptem ogarnąć
