PANNA W. w młodości? Zapewne ppotrafiła pokazać pazurki Pewnie niezłe z niej ziółko było. Mentalnie ruda sądzę; rude to wredne mówią i fałszywe, ale i tak (zbyt) wielu mężćżyzn marzy opłomiennowłosych zołzach... Dziwne?
Nie były to zwykłe sklepy, ale całe magazyny: miały własnych dostawców, krzesła i spluwaczki. Większość była otwarta nawet o tej porze, jako że typowy ankhiański kupiec nie może spać na myśl o pieniądzach, których nie zarabia.