Wczoraj właśnie zobaczyłem. To dokładnie to czego chciałem i oczekiwałem. Fajnie opowiedziana historia, super dobór aktorów użyczających głosów (Hugh Laurie! David Tennant! Emilia Clark!). Nie wiem jak w Polsce dobrano aktorów dubbingowych ale zwykle rodzimi specjaliści dają radę. Sam schemat opowiedzenia historii nie przekombinowany. Malicia uroczo wprowadza nas w świat, gdzie rzeczywistość rzadko kiedy dorównuje prozie czy poezji. Keith ślamazarny i przyjmujący wszystko takim jakie jest (czyli taki jaki być powinien, w kontraście do Malici). Maurice słodki, szarmancki, z charakterem, taki odpowiednio "koci". Wszystko mi się tu zgadzało. Humor zarówno dla najmłodszych (jest dużo spadania, obrywania w głowę różnymi przedmiotami, wypadków) jak i dla dojrzalszych widzów (słowne igraszki prosto z kart książki Pratchetta). Umiejętnie easter eggowe pojawienie się postaci ze Świata Dysku. Słowem jak dla mnie bardzo udana produkcja. Szkoda, że u nas nie puszczają w kinie tylko prosto na VOD.
8/10

