Niekoniecznie o Terrym...

Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

... i niekoniecznie o fantasy...

Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Jadźka » 16 sty 2014, o 18:48

A teraz coś z zupełnie innej beczki, odwrotność fantastyki czyli wcale-nie-szara-rzeczywistość.

Osobiście jestem fanką literatury podróżniczej, która w dobrym wydaniu niesamowicie mnie inspiruje i powoduje, że zaczynam się niecierpliwie wiercić na fotelu w domowym zaciszu. Zżera mnie zazdrość względem autora-podróżnika, a jednocześnie zaczynam kombinować, marzyć, a czasem nawet kupować bilety lotnicze ;)

Choć literatury podróżniczej na rynku dostatek, bo teraz mnóstwo pozytywnych wariatów jeździ po świecie i robi ciekawe rzeczy, to jednak nie każdy potrafi to fajnie opisać. Moi faworyci:

- Arkady Fiedler - autor stary ale jary, bliski mi z wielu względów. Pół dzieciństwa spędziłam w Puszczykowie pod Poznaniem, gdzie jest pracownia i muzeum pana Fiedlera, pełne pamiątek z dalekich stron świata, na widok których gały mi wychodziły na wierzch jak byłam smarkulą :) Bardzo płodny autor, miał w swoim dorobku lepsze i gorsze książki, ale generalnie jego twórczość ma po prostu cudowny klimat - lekko archaiczny, ale i awanturniczo-łobuzerski. Niezły gagatek, z lubością opisujący egzotyczne biusty spotykanych na swojej podróżniczej drodze panien. Ale też wielki miłośnik przyrody, jedyny pisarz, który potrafił napisać trzymający w napięciu 10stronicowy rozdział o bitwie mrówki z chrabąszczem :P No i to on jest odpowiedzialny za moją aktualną fascynację Ameryką Południową

- Wojciech Cejrowski - dopóki pisze i opowiada o podróżach (a nie o swoich poglądach polityczno-moralno-etycznych), czyta się go i słucha całkiem przyjemnie. "Gringo wśród dzikich plemion" to jedna z najfajniejszych książek podróżniczych jakie czytałam, choć chyba jednak najbardziej poruszyła mnie "Rio Anaconda". I to po jej lekturze postanowiłam, że ja też kiedyś sprzedam lodówkę i zostanę podróżnikiem ;)

- Mariusz Szczygieł - idąc już bardziej w kierunku reportażu niż literatury podróżniczej jako takiej - uwielbiam Czechy pana Szczygła! Ktokolwiek wybiera się do tego kraju, powinien przeczytać tomik zatytułowany "Gottland"

- Wojciech Tochman - kolejny znakomity opisywacz rzeczywistości, choć on akurat niewiele ma wspólnego z beztroskimi opowieściami z podróży. Bo opowieści Tochmana są tak cholernie mocne, boleśnie prawdziwe, mistrzowsko piorunujące. Zresztą największe chyba wrażenie zrobił na mnie zbiór reportaży z Polski zatytułowany "Bóg zapłać". Ale nie czytałam jeszcze nowości - "Eli, Eli" o Filipinach

A Wy, sięgacie czasem po reportaże z podróży i nie tylko? Jakich autorów lubicie, czytacie, polecacie?
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Reklama

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Tigi » 16 sty 2014, o 20:34

uderzyłaś dokładnie w klimaty, które lubię;-) zapomniałam o Fiedlerze, a przecież całe swoje dzieciństwo spędziłam w opisywanych przez niego krainach:-) o Cejrowskim mam dokładnie takie samo zdanie. a Szczygła dopiero poznaję, powolutku:-)
"One can't believe impossible things."
"I dare say you haven't had much practice. When I was your age, I always did it for half an hour a day. Why, sometimes I've believed as many as six impossible things before breakfast.”
Avatar użytkownika
Tigi żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 789
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 1513

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Jadźka » 26 sty 2014, o 17:15

Nie napisałam o mistrzu Kapuścińskim, sama nie wiem czemu... Może dlatego, że póki co niewiele jego przeczytałam ("Podróże z Herodotem", "Cesarz" i "Szachinszach").

W każdym razie to jest taki autor, w przypadku którego mało mnie obchodzi, kim był, z kim współpracował i ile miał kochanek. Nie przeszkadza mi, że koloryzował lub w rzeczywistości nie był we wszystkich opisywanych miejscach. Jego opowieści są tak pięknie napisane, że właściwie nie traktuję ich jak literatury faktu sensu stricte. To są wysmakowane literackie podróże, które hipnotyzują czytelnika i grają na jego emocjach w sposób niezapomniany. Oczywiście są subiektywne (jak każdy reportaż), być może nawet lekko przekłamane, ale faktów to ja szukam w encyklopedii, a nie u Kapuścińskiego.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Detrytus » 26 sty 2014, o 21:53

Jadźka!
Już Ci miałem dać plusa za tę literaturę podróżniczą a Ty mi w drugim wątku wyskakujesz z Marquezem. Przebyłem 100 stron przez nudę i męki, ale się poddałem. I do dzisiaj nie wiem jak się skończyło:(

Wracając do tematu, to z polskich pisarzy brakuje mi jeszcze paru ale przede wszystkim Melchiora Wańkowicza. Tylko on umiał opisać jak to podróżując po Stanach w latach 50tych, sam mając też koło tego, kupił nielegalnie (bo jak?) marychę, i jak żona poszła spać jarał ją w pokoju hotelowym!
Poza tym lubię czytać wspomnienia Polaków z podróży po Stanach. Dla naszej anarchistyczno-szlacheckiej nacji USA są równie orientalne jak Indie. I przez lata to się nie zmienia. Udowodnił to Łysiak (w latach 60?), Baranowski (w 70?) i niejaka Hołówka w latach 90.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1325
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 3065

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Jadźka » 26 sty 2014, o 22:24

No Marquez albo zachwyca, albo zanudza, nie ma innej opcji ;)

Ja bym dała plusika z radości, że już druga osoba zainteresowała się moim tematem, ale niestety nie mam chyba jeszcze takiej Mocy :P

Detrytus napisał(a):Wracając do tematu, to z polskich pisarzy brakuje mi jeszcze paru

Kogo, kogo? Mówże, bo widzę, że fajne rzeczy polecasz. Do Wańkowicza już się kiedyś przymierzałam, bo słyszałam sporo pozytywnych opinii, więc czas najwyższy się za niego zabrać - jakiś konkretny tytuł byś rekomendował?

Łysiaka czytywałam tylko od historycznej strony w czasach platonicznej miłości do Napoleona :oops:
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Detrytus » 26 sty 2014, o 23:01

Jadźka napisał(a):Kogo, kogo? Mówże, bo widzę, że fajne rzeczy polecasz. Do Wańkowicza już się kiedyś przymierzałam, bo słyszałam sporo pozytywnych opinii, więc czas najwyższy się za niego zabrać - jakiś konkretny tytuł byś rekomendował?

Rekomendowałbym ww dzieło trzytomowe czyli "Anoda-Katoda"
Jadźka napisał(a):Łysiaka czytywałam tylko od historycznej strony w czasach platonicznej miłości do Napoleona :oops:

Łysiak im starszy tym bardziej nierówny. Z reportaży niestety nadaje się tylko "Asfaltowy Saloon". A z innych książek to "MW" i "Wyspy Bezludne" oraz "Dobry"
A z innych pisarzy to polecam Jana Mara (nostalgiczny "Powrót do kolebki"), a poza tym wymieniony już przeze mnie Krzysztof Baranowski oraz Olgierd Budrewicz.
I to są tylko Polacy. A są też zagramaniczni.

Cholera, czytałem też ostatnio coś świeższego niż ww ale zapomniałem tytułu:(
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1325
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 3065

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Anima Vilis » 9 lut 2014, o 22:01

Na hasło Cejrowski włosy jeżą mi się na karku, szczerzę z obrzydzeniem kły a w kuchni otwiera się szuflada z nożami. Szczerze się przyznam- nie czytałam. Oglądałam i wiem, że nie strawie w żadnym wydaniu (mniej lub bardziej politycznym). To <najmocniej przepraszam> nadęty dupek który na obce kultury patrzy z wyższością typowego Białego Pana.
Od 15 lat (co jest ponad połową mojego życia) mam przyjemność chodzić na Explorers Festival w Łodzi (http://www.explorersfestival.pl/) i słuchać opowieści zaproszonych tam gości- podróżników, odkrywców, himalaistów.. (takich jak Reinhold Messner- jego prelekcję zapamiętam do końca życia zresztą polecam przejrzenie listy festiwalowych gości i ich publikacji) którzy pasję i odwagę łączą z ogromnym szacunkiem do natury, szacunkiem do ludzi których spotykają na swojej drodze, szacunkiem do ich kultury i tradycji.. Ci którzy naprawdę ryzykują swoim zdrowiem i życiem nie robią tego dla poklasku i medialnej szopki. Przesuwają granice ludzkiej wytrzymałości lub pokazują, że wszyscy jesteśmy ludźmi- niezależnie od kresek które ktoś pozaznaczał na mapie. Tych podróżników nikt nie wozi helikopterem do środka dżungli aby tam mogli na 5 min zdjąć skarpetki przed kamerą, pokazać jak Kali łowić ryba, poklepać Kalego po głowie i iść dalej robić kasę. Cejrowski osoby o których opowiada traktuje jak zwierzęta w cyrku (jest to moje wrażenie). Zresztą przepraszam bardzo ale osoby która twierdzi, że na fladze Tybetu jest "satanistyczny znak Lucyfera" (http://www.youtube.com/watch?v=eNjXWSsqfpE) lub "Nie koleguje się z innowiercami bo to niebezpieczne duchowo i katolik takich rzeczy unika" cóż.. rzetelnym źródłem jakiejkolwiek wiedzy bym nie nazwała. Ruch Wypie..wysłania Cejrowskiego do Ekwadoru miałby moje poparcie gdyby nie to, że Ekwador jest troszkę za blisko jak na moje standardy.

Już trochę lepiej Pawlikowska. Swego czasu bardzo lubiłam "Blondynki" (zwłaszcza Blondynkę u szamana hmm na pewno pozostawiła po sobie sporą ciekawość) ale to nadal nie do końca to.

Kapuściński.. Kapuściński.. Podróżami byłam zachwycona ale pokłóciliśmy się.. o Cesarza (wydaje mi się, że Heban też brał w tym udział ale głowy nie dam- to było już jakiś czas temu). Wpadł mi on w ręce gdy przechodziłam etap fascynacji Etiopią. Czytałam dobrą książkę która..kłamała. Tak po prostu sobie kłamała o czymś co było dla mnie ważne. Teraz czekam aż Kapuściński non-fiction wpadnie mi w ręce.

Podróże lepiej się odbywa niż o nich czyta, są jednak perełki. Kinga Freespirit (Kinga Choszcz)- na liście moich ukochanych podróżników zawsze ma specjalne miejsce- nie trudno domyślić się dlaczego.
Książki Joe Simpsona (niesamowite Dotknięcie Pustki ale Zew Ciszy trzyma poziom)

W kolejce, na półce już czeka Biały Pająk Heinricha Harrerajedna.

A! i jeszcze jeden ważny podróżnik.. Dante.. ale to już moje skrzywienie...


Detrytus napisał(a):Łysiak im starszy tym bardziej nierówny. Z reportaży niestety nadaje się tylko "Asfaltowy Saloon". A z innych książek to "MW" i "Wyspy Bezludne" oraz "Dobry"

MALARSTWO BIAŁEGO CZŁOWIEKA!! To są właśnie te książki o sztuce z których każdy się czegoś dowie.
Obrazek
- A kiedy zaczyna się sztuka współczesna?
- Od 2 promili
Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret
 
Posty: 4481
Lokalizacja: nadal Europa
Reputacja: 5103

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Detrytus » 10 lut 2014, o 09:41

Anima Vilis napisał(a):MALARSTWO BIAŁEGO CZŁOWIEKA!! To są właśnie te książki o sztuce z których każdy się czegoś dowie.

Avatar użytkownika
Anima Vilis żeńska
Jednoosobowy kabaret

Posty: 3609
Lokalizacja: Obiecana Ziemia, ŁDZ
Reputacja: 2705
Dodaj punkt reputacji użytkownikowi Anima VilisOdejmij punkt reputacji użytkownikowi Anima Vilis



TEŻ:)
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1325
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 3065

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Jadźka » 10 lut 2014, o 09:42

Anima Vilis napisał(a):Na hasło Cejrowski włosy jeżą mi się na karku, szczerzę z obrzydzeniem kły a w kuchni otwiera się szuflada z nożami. Szczerze się przyznam- nie czytałam. Oglądałam i wiem, że nie strawie w żadnym wydaniu (mniej lub bardziej politycznym). To <najmocniej przepraszam> nadęty dupek który na obce kultury patrzy z wyższością typowego Białego Pana (...) Tych podróżników nikt nie wozi helikopterem do środka dżungli aby tam mogli na 5 min zdjąć skarpetki przed kamerą, pokazać jak Kali łowić ryba, poklepać Kalego po głowie i iść dalej robić kasę. Cejrowski osoby o których opowiada traktuje jak zwierzęta w cyrku (jest to moje wrażenie).

Z Cejrowskim to trochę nie tak. On przez połowę swojego życia jeździł sam w środek dżungli, wędrował kilometrami, gadał z Dzikimi i wracał cały i zdrowy z nieprawdopodobnych wypraw. Dziś wiadomo - ekipa telewizyjna, setka do kamery, poklepywanie tubylca itp, ale niesprawiedliwym jest zarzucanie mu, że nie jest prawdziwym podróżnikiem, bo on akurat jest (był). Fakt, że mu się z wiekiem klepki w głowie przestawiają coraz mocniej. I tak jeszcze kilka lat temu słuchało się go z przyjemnością dopóki opowiadał o podróżach, a dziś już wyskakuje z takimi akcjami jak podlinkowany program o Tybecie. Aż mi się nie chce wierzyć, że ten sam człowiek, który napisał "Rio Anaconda" (polecam!), który był totalnie zafascynowany duchowością amazońskich Indian, dziś wykazuje się takim brakiem tolerancji dla obcych kultur.

Anima Vilis napisał(a):Od 15 lat (co jest ponad połową mojego życia) mam przyjemność chodzić na Explorers Festival w Łodzi (http://www.explorersfestival.pl/) i słuchać opowieści zaproszonych tam gości- podróżników, odkrywców, himalaistów.. (takich jak Reinhold Messner- jego prelekcję zapamiętam do końca życia zresztą polecam przejrzenie listy festiwalowych gości i ich publikacji) którzy pasję i odwagę łączą z ogromnym szacunkiem do natury, szacunkiem do ludzi których spotykają na swojej drodze, szacunkiem do ich kultury i tradycji.. Ci którzy naprawdę ryzykują swoim zdrowiem i życiem nie robią tego dla poklasku i medialnej szopki. Przesuwają granice ludzkiej wytrzymałości lub pokazują, że wszyscy jesteśmy ludźmi- niezależnie od kresek które ktoś pozaznaczał na mapie.


Himalaiści (zwłaszcza stricte wyczynowi, jak Messner), to dla mnie jednak trochę inna bajka niż podróżnicy typu Fiedler, Cejrowski, Halik. Ale jest to temat równie fascynujący - mnie ostatnio na kolana powaliła książka "Wszystko za Everest" - pisałam o niej gdzieś w wątku ogólno-czytelniczym :) Mimo wszystko nie posuwałabym się aż tak daleko w ocenianiu intencji jednych czy drugich eksploratorów. Jeden podróżuje, by przeżyć przygodę, inny dla medialnej szopki, a inny chce ustanowić rekord wspinając się na 5 ośmiotysięczników zimą - i w sumie nie wiem, czy którakolwiek z tych motywacji jest bardziej szlachetna. W końcu wszędzie chodzi o zaspokojenie jakichś własnych potrzeb/ambicji/aspiracji.


Anima Vilis napisał(a):Podróże lepiej się odbywa niż o nich czyta, są jednak perełki.

Pełna zgoda! Choć ja mam jednak małego świra na tym punkcie i w przeciwieństwie do większości ludzi, uwielbiam słuchać cudzych opowieści o podróżach, nie nudzi mnie przeglądanie 500 zdjęć z wakacji przyjaciółki, a dobra literatura podróżnicza po prostu inspiruje mnie do własnych marzeń i wypraw :)

Niemniej jednak, w dzisiejszych czasach mnóstwo ludzi odbywa naprawdę niesamowite podróże i realizuje fascynujące projekty - jak nie autostopem przez świat, to rowerem przez Azję, albo na motocyklu po Stanach, albo pieszo na biegun itp itd. Ale rzadko kiedy ta pasja łączy się ze sprawnym piórem - mało kto jest jednocześnie dobrym pisarzem i znakomitym podróżnikiem. Wyjątkiem był Fiedler i naprawdę nie wiem, czy ktoś ze współczesnych dorasta mu do pięt :)

Anima Vilis napisał(a):Kinga Freespirit (Kinga Choszcz)- na liście moich ukochanych podróżników zawsze ma specjalne miejsce- nie trudno domyślić się dlaczego.

No i ta Pani była dla mnie akurat przykładem osoby, która robiła wspaniałe rzeczy, ale nie potrafiła tego sprawnie opisać... Ja przynajmniej jej książki przemęczyłam. Podobnie mam z Robbem Maciągiem (freek rowerowy) czy ekipą Busem Przez Świat.

//Edit 8 mar 2014, o 19:27
"Stary", młodzi i morze - opowieść o podróży pod żaglami wokół Ameryk, od Antarktydy do Alaski. Wiedziałam, że to będzie fajna historia, ale - co mnie pozytywnie zaskoczyło - jest też zupełnie nieźle napisana. Ach, żeglowałabym! :D

Aaa taki mam teraz obiekt pożądania: http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/antologia-100-xx Chcę, chcę, chcę!

//Edit 30 maja 2014, o 08:48
Będę pisać sobie sama ze sobą w swoim temacie, a co! ;)

Przeczytałam "Eli, Eli" Wojciecha Tochmana. Generalnie Tochmana wielbię i nienawidzę, za emocje, jakie mi funduje. Pisze o sprawach, o których nie chciałoby się myśleć ani nawet wiedzieć, a co dopiero czytać. Czytaniu zawsze towarzyszy uporczywy dreszcz niepokoju.

"Eli, Eli" jest kwintesencją tochmanowatości, reporterskie mini arcydzieło, uzupełnione niesamowitymi fotografiami G. Wełnickiego. Całość jest absolutnie piorunująca. Myślę, że w szczególności trafi do ludzi, którzy sami trochę podróżują po świecie i lubią się łudzić, że skoro jeżdżą na własną rękę, bez biura podróży, to są w stanie naprawdę doświadczyć egzotycznej codzienności i ją zrozumieć. Trafi do każdego, kto myśli że jest wrażliwy na biedę i cudzą krzywdę (może nawet stara się pomagać?). Tochman bezlitośnie sprowadza nas wszystkich na ziemię, czytelników i siebie samego, stawia trudne pytania i nie daje odpowiedzi. Jak zawsze pisze w prosty, ale przejmujący sposób - i to wystarczy by wywołać ciary. W tej książce i tak najmocniej wyszedł poza granice swego oszczędnego stylu, pozwolił dojść do głosu emocjom, co było zupełnie zrozumiałe, zważywszy na okoliczności.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez nikuru » 14 paź 2014, o 14:16

Ja jak nie wiem, jaką książkę przeczytać, wchodzę na http://www.bookmaster.pl/literatura-faktu/ksiazki/55/ i mam bardzo szeroki wybór różnych ciekawych pozycji z wielu dziedzin. Przeważnie nie sugeruję się opiniami, dopóki sam nie przeczytam. :D
nikuru
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 1
Reputacja: 15

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 14 paź 2014, o 20:16

Ciekawy i pomocny sznurek...dzięki:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Jadźka » 16 lut 2015, o 10:06

Teraz u mnie na tapecie "Długi film o miłości" czyli powrót na Broad Peak z Jackiem Hugo Baderem. Do całej historii mam osobisty stosunek, bo w chwili tragedii na Broad Peaku siedziałam mocno w środowisku i w klimacie. Razem z innnymi śledziłam z niecierpliwością każde doniesienie na temat wyprawy, widziałam płaczących przyjaciół zaginionych himalaistów, byłam na konferencji prasowej zwołanej po powrocie z gór. Książka jest bardzo emocjonalna, kontrowersyjna, ale wciąga od pierwszej strony. Nietypowy obrazek, dający do myślenia. JHB zebrał za nią ostre cięgi i ja te zarzuty rozumiem, uważam są w dużej mierze uzasadnione. Ale i tak polecam.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Rob Rozbój » 16 lut 2015, o 20:43

Anima Vilis napisał(a): Na hasło Cejrowski włosy jeżą mi się na karku, szczerzę z obrzydzeniem kły a w kuchni otwiera się szuflada z nożami. Szczerze się przyznam- nie czytałam. Oglądałam i wiem, że nie strawie w żadnym wydaniu (mniej lub bardziej politycznym).


Trudno się nie zgodzić. Programy C. znam tylko pobieżnie, książek w ogóle, z tego samego powodu co Anima - nie ujmuję mu wiedzy podróżniczej czy doświadczenia, bo te z pewnością ma, tylko co one mają do tego, że przez jego postawę Polaka-katolika zwyczajnie odechciewa się patrzeć na jego facjatę.

Anima Vilis napisał(a):
Już trochę lepiej Pawlikowska. Swego czasu bardzo lubiłam "Blondynki" (zwłaszcza Blondynkę u szamana hmm na pewno pozostawiła po sobie sporą ciekawość) ale to nadal nie do końca to.



Pawlikowską też kiedyś lubiłem oglądać, w czasach gdy skupiała się tylko na podróżach. Teraz, gdy można ją zobaczyć i na okładce książki kucharskiej, i (chyba) fitness czy coś, przejadła mi się ostro.

Lubię za to oglądać 'podróżników tv', jak Gryllsa, czy tych gości z "przetrwać na Alasce' - wiem, że po części jest to ustawiane, ale mimo to :)

Zaś z naszych...chyba Fiedler :)
Statek dobry, choć sławę ma złą!
Avatar użytkownika
Rob Rozbój męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 597
Lokalizacja: Wzgórze Przemysła
Reputacja: 922

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Detrytus » 16 lut 2015, o 23:05

Rob Rozbój napisał(a):Zaś z naszych...chyba Fiedler :)

Prosisz się o krechę ale tych z zasady nie daję.
Fiedler był pierwszy ale za nim są jeszcze: Wańkowicz ("Cukier krzepi", Kapuściński, Budrewicz, Baranowski, Halik, a także Łysiak (tak, ten sam co MW). Współczesnych podróżników też jest paru ale niestety jest troszkę gorzej z jakością pisania. Ale co się dziwić; taki przecież Hajer to wsześnie emerytowany górnik, reszta też raczej bez polotu. Na ich tle Pawlikowska i WC błyszczą. Zresztą WC jak się oderwie od polityki to jest bardzo znośny.
Nigdy nie dyskutuj z głupcem – ludzie mogą nie zauważyć różnicy!
Stanisław Jerzy Lec
Avatar użytkownika
Detrytus męska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1325
Lokalizacja: stąd
Reputacja: 3065

Re: Literatura faktu, książki podróżnicze, reportaże...

Postprzez Rob Rozbój » 17 lut 2015, o 17:16

Detrytus napisał(a):Prosisz się o krechę ale tych z zasady nie daję.


Waćpan rankor jakowyś żywisz?
Statek dobry, choć sławę ma złą!
Avatar użytkownika
Rob Rozbój męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 597
Lokalizacja: Wzgórze Przemysła
Reputacja: 922

Następna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

[właściciel sklepu] Nie możesz tego rozdawać! W Strzeżeniu Wiedźm nie chodzi o dawanie! To znaczy... tak, oczywiście, daje się prezenty - poprawił się szybko, gdy uświadomił sobie, że wokół są ludzie. - Ale najpierw trzeba je kupić, rozumiecie. To znaczy... cha, cha - zaśmiał się nerwowo, coraz mocniej wyczuwając własne osamotnienie w tłumie i niechętny wzrok wuja Ciężkiego. - W końcu takich zabawek nie robią małe elfy koło Osi, cha, cha.

Wiedźmikołaj, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników