Kto jedzie, kto jedzie?
Uuu! napisał(a):Mógłbym wszystko wyrazić w krótkim "żałujcie, że Was tam nie było". Ale wiem, że żałujecie, więc powiem MUSICIE tam być za rok.
I nie szukajcie wymówek. Przeszkody nie istnieją! Są tylko w waszych głowach.
Że szef nie puści z pracy? To znaczy, że to zły szef jest i pora zmienić pracę.
Że masz małe dziecko? Weź je ze sobą. Były tam nawet niemowlaki. A jeden to nawet wystąpił w Cosplayu.
Że kwiatków nie będzie Ci miał kto podlewać? Weź kwiatki ze sobą. Opleć się nimi i udawaj Poison Ivy.
Że nie masz pieniędzy? Przez rok czasu zdążysz zaoszczędzić. A jak nie zdążysz, to możesz pojechać stopem. Albo pójść pieszo. Raz dla odmiany zamiast do Częstochowy przejdź się do Poznania.
Jakąkolwiek znajdziecie wymówkę, ja udowodnię Wam, że można tę przeszkodę pokonać.
Za rok będzie na Pyrkonie 25 tysięcy ludzi i nie może Was tam zabraknąć!
- Z tym rzucaniem pracy to przegiąłeś.
- Czemu? Ja bym rzucił.
- Bo nigdy nie miałeś takiej, której by ci było szkoda.
- A weź idź! Nie znasz się na tym... no... marketingu.
- Propagandzie raczej i manipulacji.
- Jak zwał tak zwał. Ważne żeby pojechali. Jak pojadą to jeszcze będą wdzięczni za zmanipulowanie.


