A może raczej tę studnię jakimś odcieniem brązu, taką z daszkiem i kołowrotem? Jak przeczytałam, że ma być studnia na żółtej ścianie, to mi się pojawiło
coś takiego, tylko że ciemniejsze.
Z mojej strony
aniołek, w którego tworzeniu właściwie uczestniczyliście. Niektórzy bardzo dosłownie - na ostatniej imprezie (tak, tak, malowałam ten obraz z taką pasją i ochotą, że w końcu wykańczałam go w trakcie sobotniego spędu ludzia). Wyszedł tak, jak mógł najlepiej wyjść obraz, na który ani ciut nie miałam ochoty. Na dokładkę
serduszko - prezent świąteczny dla przyjaciółki i jej kobiety. Zdjęcie robi coś dziwnego nabłyszczającemu werniksowi na morskiej części.
Edyta: ja to jednak ślepa jestem, Mustrum! Ten drugi szkic mi się tak bardzo bardzo bardzo podoba, że o ja normalnie. Wiem że odwzorowanie natury to szczyt i perfekcja warsztatowa, ale ja osobiście, sama dla siebie, wolę właśnie taką bezpośrednią i bardziej emocjonalną formę.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."