Był sobie pewien Foch,
Co to był "Ach!" i "Och!"
Miał Foch dwórek cały chórek;
Chwalił czasem coniektóre.
Kiwnął palcem to się śmiały,
Zrobił minę to płakały
Mało co się nie posrały.
I była też Królewna,
Co miała nogę z drewna.
Jak tą nogą tupała,
To drżała ziemia cała.
Lubiła porządek i ład,
I nie lubiła rad.
Raz Królewnę złapał żal
Aby zrobić wielki bal.
By mógł bawić się jej lud
i by zaspokoił głód.
Foch zaszczycić chciał przyjęcie.
Wypowiedział więc zaklęcie
(bardzo krótkie - jak pierdnięcie),
Które jak obyczaj karze
Wypełniło formularze.
(To Królewna, by policzyć wszystkich gości,
Takie mości powinności)
Nim dwunastą biły dzwony
Wpadł Foch na salony, rozdawał ukłony.
Każdy był zadowolony.
Potem zobaczył Królewnę
.... i to jest tylko pewne
Co było dalej nie powiem
Albowiem
Pewnie się nigdy nie dowiem.
Nie pomoże żaden szloch,
Bo kto wie, co zrobi Foch?
DOBRANOC.
