przez Minerwa » 17 paź 2013, o 19:04
198 szczur trafił na pocztę. Gdy Tolliver Groat przyłapał go na obgryzaniu listów, wydawało się, że koniec jest bliski. Na szczęście jednak bardzo starszy tymczasowy zastępca poczmistrza w okresie próbnym był... no właśnie, bardzo starszy, podobnie jak Pan Pieszczoch, który wiedziony resztkami instynktu próbował go złapać, ale zawsze trafiał pazurami co najmniej metr obok. Zdenerwowany szczur trafił do wydziału znaczków, gdzie natknął się na Stanleya.
- Panie poczmistrzu, a może by tak znaczek ze szczurem pocztowym?
- Szczur jako symbol Ankh-Morpork? To się spodoba krasnoludom! Zamów jeszcze dzisiaj arkusz półdolarowych.
Kiedy szczur 198 zobaczył swój wizerunek na znaczku poszedł do głównej hali i utopił się w kałamarzu panny Maccalariat.
- Piiiiip* - Świerć Szczurów był naprawdę rozbawiony.
-----
*Chyba nie lubił być lizany. W sumie trudno się dziwić.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)