to jestem fanką dozgonną Joli oraz Kasi i takich sabatów oczywiście jak najbardziej też. Pomimo,że pech pecha poganiał i,ze nasza dziewica zasłużyła sobie na miano Pandorki, to atmosfera spotkania była tak cieplutka,że nawet kaloryfer został wyłączony bo był niepotrzebny. W każdym razie,to było owocne spotkanie:dowiedziałam się,że zapomniałam już jak to jest macać skutecznie; wpadłam na genialny pomysł jak wyglądać szczuplej nie odchudzając się; dowiedziałam się jak się nazywa po czesku żeński internat i nie ześmiałam się na śmierć;jadłam przegenialną jajecznicę made by Jola; Jola kazała mi lepić pierogi a jej obudziłam dziecko* ;); Miałam też niestety megawpadkę - przywiozłam ze sobą dla Joli jedyny trunek,którego ona nie cierpi
Ale za to przespałam się z Brethil
* to był tylko sen, ale bardzo realny


