Bardzo dziękuję dziewczynom, że pomimo niesprzyjającej aury, niekoniecznie zgodnych grafików i pędzącego czasu udało im się na Obcej Ziemi znaleźć trochę czasu, by nie dość, że zabawić miłą rozmową, zintegrować moją damę (która obok książek Pratchetta (powiedzmy sobie szczerze, obok każdej książki która nie jest romansidełm) przechodzi jak koło wirusa grypy, bawiła się dobrze) to jeszcze nacieszyły moje oczy cudnym blaskiem swej urody. Trzy cudne kobiety - Asia, Jola i Marzenka - jako te trzy czarownice na sabacie, spotkały się przy kawie i ciasteczku zabawiły mnie cudownie. Miło było zobaczyć na żywo twarze zza avatarów. Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie, a może wręcz początek miłej tradycji (która od stycznia może być dużo łatwiejsza w czczeniu, ze względu na moje wybycie do Anglii raczej na stałe).
No i zauważyłem, że nie tylko ja mam słabość do urody Joli.
>>Rozmowa między mną a moją Damą po "zlocie":
-Ta Twoja koleżanka, blondynka jest babcią?
-No tak.
-Niemożliwe. Stanowczo za młodo wygląda na babcię. <<<
Miło było i oby więcej.
Coby nie było, że tak tylko opowiadamy na sucho, to mam tutaj pamiątkowe zdjątka.


A koszulkę obnażyłem. Co widać na zdjęciu.
Jeszcze wam powiem jedno. Idziemy z moją damą na spotkanie po odebraniu instrukcji gdzie mamy być i co widzimy? Niania i Jola podciągają koszulki i nieskrępowane niczym (w sumie nie mają się czego wstydzić

) błyskają przed moimi oczami piersiami odzianymi jeno w forumowe koszulki. Wiedziałem, że będzie miło już od tego momentu
