Raven napisał(a):Najważniejsze to przebrnąć
W razie, gdyby ktoś się zagubił w rodach, herbach i tym, który wilkor jest czyj, w niektórych tomach zamieszczone są sprytne dodatki, w których po kolei wszystko jest ładnie opisane (nawet którzy lordowie chorążowie popierają Lannisterów, którzy Starków itd.).

Mnie zdarza się gubić nie w nazwiskach, ale w miejscach - przeważnie czytam i jeśli nie pamiętam, to sprawdzam na mapce gdzie kto obecnie siedzi.
Brnęłam dotychczas tylko przez rozdziały Davosa. To bardzo ciekawa postać, ale jakoś lepiej mi się czyta o wszystkim innym, poza dziejami króla Stannisa. Nie podoba mi się jego błazen*.
Raven napisał(a):Nie uważacie,że autor uwielbia jeść?Te barwne opisy uczt, dziwne potrawy zawsze dokładnie nazwane aż czasem człowiek głodnieje od samego czytania
Wczoraj miałam podobne przemyślenie. Ale zaraz skojarzyły mi się powieści Christiana Jacq, które z namaszczeniem czytywałam, będąc w gimnazjum. Potrafił na całą stronę opisywać potrawy, które jeden z bohaterów spożywał akuratnie na śniadanie. Dbałość o szczegóły, być może?
Z drugiej strony Martin wygląda, jakby lubił sobie podjeść, więc nie wiadomo...
Przede mną "Uczta dla wron".
*Oczywiście to nie jest jedyny powód.
