Niekoniecznie o Terrym...

Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 9 lis 2011, o 21:52

Dżon napisał(a):But Manitou... Można obejrzeć, ale jest durne....


No przecież,że durneNie polecałam tego,jako arcydzieło sztuki kinowej .Parodie sa durne z założenia.I za t
o je lubię.
Ciągle chciałbym wrócić do "Małolepszego..."ale nie po drodze nam jakoś...
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Reklama

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez emerencja » 10 lis 2011, o 15:34

Arvika napisał(a):Andersen to cienki kolo


zgadzam się wszystkimi kończynami! Nie dość, że cienki, to jeszcze fałszywy (nigdy w życiu tej biedy którą tak epatuje nie przeżył) nie wspominając (czyli właśnie wypominając), że te jego bajki to żadna katarsis!, tylko ponure pastwienie się i haniebne emocjonalne nadużycia + dobijanie wrażliwych!

Wiem, co piszę. Matuś moja mi - wczoraj akurat - zreferowała jakąś durnowatą audycję temuż panu A. poświęconą - gdzie jakaś kretynka (założę się o kupę piniędzy, że nigdy nie przeczytała więcej, niż cztery jego bajki) twierdziła, jakoby cudowne i wspaniałe nadzieją [sikający pies,sikający pies] tchnące. A nawet w tych czterech: gdzie jest nadzieja w bajce o "Małej Syrence"?!!! No chyba panna ją znała tylko z ostatniej wersji disneyowskiej!

Ja bym jej kazała przeczytać o "Szyjce od butelki" , "Dziewicę śniegów" i .. około setkę tych, com je sama /chyba w przypływie masochizmu, chociaż nie - kronikarskiego obowiązku!/ - przeczytała!. Takiego nagromadzenia "smuty i beznadziei" nawet dorosły nie strzyma! (chociaż czytając to cholerstwo nie miałam jeszcze lat 18).

Konia z rzędem (butelek wysokoprocentowych) temu, kto tam jakąkolwiek nadzieję zobaczy!

Precz z Andersenem! (ratujmy nasza dzieci!) ;)
Bracia Grimm naprawdę mniej (bo w ogóle nie) dołują!!!!
A kto śmie polemizować, niech se najpierw poczyta "Dzieła wszystkie" pana Jana Christiana. Są tam w większości "bajki" krótkie.. mają po trzy, góra pięć stron. Odważnym - służę natychmiastowym ratunkiem z dziurawca = bo depresja - gwarantowana!
emerencja
 

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Aiyanna » 10 lis 2011, o 15:54

Ha, to już wiem, dlaczego nigdy nie przepadałam za Andersenem! Dzięki Wam za uratowanie mojego ego, które nieco rozpaczało przez ten fakt :D

Ja ciągle wracam do książek z dzieciństwa. Chociaż trzeba przyznać, że z niektórymi się już chyba pożegnam, bo to nie na moje potrzeby.

A w ogóle pierwszą książką, przy której ryczałam jak bóbr, był trzeci tom Winnetou. Wiecie, te ostatnie strony, kiedy się żegnali, kiedy umierał... Siedziałam sama w domu, chora a łzy ciekły mi do szklanki z naparem, z którego robiłam sobie inhalację. Wyobrażacie sobie ten widok? Ja jakoś nie mogę :D

Wróciłam do tego opisu po kilku latach. Jeżu kolczasty i borze iglasty, takiego patosu to ja chyba nigdy nie widziałam :D

No i chyba czas na powtórkę. W przyszłym tygodniu idę po Maya i Wernica :mrgreen: jak tylko skończę "Wyprawę czarownic"...
Matka Joanna od zwierząt
Avatar użytkownika
Aiyanna żeńska
Perfekte Wunderbar Waffe 2/2
 
Posty: 1295
Lokalizacja: Nawojowa Góra
Reputacja: 3219

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Wredna Wiedźma » 1 gru 2011, o 16:09

Jak większość elementów wszechświata - wszystko zależy od punktu siedzenia.;) To działa tak: np. Broszkiewicz umiał mnie i zaczarować, i przestraszyć, więc chociaż preferencje mi się zmieniają, nie bałabym się sięgnąć po "Tajemnicze Uroczysko" czy "Wielką, Wiekszą i Największą". W ogóle ja wychowywałam się na gigantach i w wieku dość smarkatym połykało się od Herberta (Franka, nie Zbigniewa :P) po Bułyczowa, nie wszystko to było dla dzieci... Ale dzisiaj na ten przykład jestem już za stara na kultową poniekąd "Narnię". Z biegiem dni Wiedźma zgorzkniała i teraz drażni mnie ta manipulacjo - propaganda, którą nazywają inspiracją chrześcijaństwem.
Wredna Wiedźma
 

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Arvika » 1 gru 2011, o 19:06

Propaganda propagandą, chrześcijaństwo też na zdrowie swoją drogą, a piękne kawałki są - te najbardziej propagandowe wzruszały mnie najbardziej, a czytałam ostatnio ze dwa lata temu, czyli bliżej chwili bieżącej niż ostatni pobyt w przybytku dowolnej wiary.

Swoją drogą Tolkien robi to samo milion razy lepiej, ale cicho. Narnia jest po prostu cieplutka jak wełniany kocyk :)
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Królowa Ynci
Królowa Ynci
 
Posty: 1748
Reputacja: 1733

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Melissa » 2 gru 2011, o 20:14

Cóż, pewnie z tą propagandą jest tak, że denerwuje nas często, ale na pewno nie ta głosząca nasze idee czy wiarę. ;) Dlatego mnie Narnia nie irytowała. Wręcz przeciwnie. A to, co mi pierwsze przyszło do głowy a propos, to pewna niepowtarzalność i tajemniczość osiągnięta pomimo tak prostego przesłania. Tolkien jest pod wieloma względami mistrzowski, ale inspirują się nim wszyscy od pisarzy po dzieciaki grające w RPG. Przez to jego świat przedstawiony trochę nam spowszedniał.
Avatar użytkownika
Melissa
Mag III stopnia
 
Posty: 370
Reputacja: 571

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Arvika » 2 gru 2011, o 21:36

Trzy słowa ad Tolkien: Liść dzieło Niggla.
Śródziemie z Conanem z drugiej strony może i tworzą dwa podstawowe wzorce fantasy, no, z Arturem trzy, ale dla mnie największe co napisał Tolkien to właśnie to malutkie opowiadanko. Chociaż przyznaję, że propagandowe jest chyba jeszcze bardziej niż Narnia.

W ramach powrotów - znowu czytam Niekończącą się opowieść. Czasem mam wrażenie, że tym razem musi już zrobić mniejsze wrażenie, bo przecież czytałam ją milion razy, ale jakoś nie. Są takie momenty, które ruszają mnie bez pudła za każdym razem.
"Skoro się raz założy wodór z jego zadziwiającymi właściwościami i doda do tego prawa natury, dalszy przebieg wydaje się wręcz konieczny(...). Cud zawarty jest w warunkach wyjściowych."
Avatar użytkownika
Arvika żeńska
Królowa Ynci
Królowa Ynci
 
Posty: 1748
Reputacja: 1733

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 9 mar 2016, o 00:42

Odkopuje, bo pan Kleks.
Chcialam o tym pomarudzic, ale pamietalam, ze gdzies, cos, kiedys ktos ;)


Chodzi o to, ze nigdy fanka nie bylam. Takie czytadelko dla chlopcow w odpowiednim wieku.. Teraz Mlody ma lekture. Jakies wypracowanka smaruja. Chcialam pomoc. Wyszlo na to, ze Pierworodny (Duma i Chluba, Dziedzic) popatrzyl na mnie spod zmarszczonych brwi i rzekl: nigdy tak na pana Kleksa nie patrzylem, dzieki, mamoooo :D
Bo niby kto mieszka z samymi chlopcami i ptaszkiem, uzywa pompki do powiekszania i zre cholerne szklo? Przeciez teraz o takich panach w tv ostrzegaja. Nie pyknelam starcia, a to dopiero pierwsze z dzieci, ktore korzysta z kaganka oswiaty :(




edyta: zapomnialam o piegach! kazdego dnia przykleja? rly? Liberace by tego lepiej nie wymyslil!
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 9 mar 2016, o 01:02

Kleks jest denny do sześcianu :p
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Tharna » 30 mar 2016, o 21:04

Pana Kleksa czytałam raz kiedyś i nigdy nie wróciłam do tej książki, nie wciągnął mnie jakoś.

Ja zastanawiam się właśnie czy sięgnąć jeszcze raz po Wakacje z duchami. Trochę boję się, że popsuję sobie tamten kawałek dzieciństwa ....
Podpis wziął i uciekł. Chciał wziąć urlop, ale mu nie dali.
Avatar użytkownika
Tharna żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: pomorze
Reputacja: 206

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez abigail » 2 kwi 2016, o 23:14

Stanisław Ssakmorski napisał(a):Kleks jest denny do sześcianu



Nieprawda! :)

I ja i MZC i mój Brat - pokochaliśmy Pana Kleksa i do dziś uwalnia nam dobre części naszych dusz :)

Co prawda my zawsze lubiliśmy inteligentnych dziwaków i oryginałów, toteż
niebezpiecznyGroszek napisał(a): ten "kto mieszka z samymi chlopcami i ptaszkiem, uzywa pompki do powiekszania i zre cholerne szklo"
- niebywale nam się podobał. Bo był wspaniale inny od peerelowskiej szarości... I nie zapominamy, że w swojej szkole chciał uczyć myślenia, a nie łykania zapodanych wiadomości...

Ach: Sen o siedmiu szklankach... itd.. to było nasze :) I strasznie mnie ucieszyło, że MZC też najbardziej ukochała "psi raj" - jako i ja... /może dlatego że obie w tym samym przedziale wiekowym miałyśmy psy... a ten opis pasuje... że hej!/.

Ja tę książkę kochałam *) - w mroczności peerelowskiego dzieciństwa mego: była mi oazą wolności, wyzwolonego poczucia humoru i pogodnej (mimo otaczających mroków) radości z poznawania niełatwych morałów (niekładzionych łopatą).


*) i nadal kocham! Za ten cudowny międzywojenny klimat mądrości i humoru, niepohamowanej fantazji i... nauki jak się Alojzemu nie dać :)

A "Podróże..." i "Tryumf..." były mi okładem na rany, zadawane przez durnych rówieśników i dorosłych... :) w za ciasnej rzeczywistości, w której przyszło mi dzieckiem być...

Kocham Pana Kleksa! - nikt inny nie musi. Ale .. kto nie widzi piękna w opowieści Mateusza... ten ..nie należy do "znających Józefa". :) I tyle :)
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez 4jola » 3 kwi 2016, o 18:14

niebezpiecznyGroszek napisał(a):Bo niby kto mieszka z samymi chlopcami i ptaszkiem, uzywa pompki do powiekszania i zre cholerne szklo? Przeciez teraz o takich panach w tv ostrzegaja

Nienawidzę teraźniejszości.Jest taka popaprana.No jest,to fakt,ale nie przez bajki.Jako dziecku,nie przyszło by mi do głowy myśleć w ten sposób.I Twój syn,Groszku,też odbierał tę bajkę z niewinnością.Myślę,że zabranie tej niewinności mogło nastąpić później.
Za chwilę okaże się,że Brzechwa był pedofilem,a przyjaźń jest zjawiskiem...nie,nie ma przyjaźni,bo musi oznaczać dwuznaczny związek podszyty erotyzmem.
I właściwie wszystkie bajki należy zlikwidować. W każdej można znaleźć jakąś "podejrzana treść".
Ja bardzo lubiłam "Pana Kleksa". Nie film,jednakże.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 3 kwi 2016, o 18:32

No jakby nie popatrzeć, pierwotne wersje bajek były niezupełnie niewinne... Taki "Czerwony kapturek" na ten przykład, albo inny "Kopciuszek";)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 3 kwi 2016, o 20:27

Jolu, Brzechwe bardzo lubie i chyba nic zlego (mimo wszystko) nie napisalam na temat autora. Tylko Kleks jest masakryczny.
Rowiesnicy synka tez nie palaja miloscia, pewnie znak czasow.

Cudo, chyba czytalysmy te same :)
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez abigail » 4 kwi 2016, o 23:29

niebezpiecznyGroszek napisał(a):Tylko Kleks jest masakryczny.



Pan Kleks jest cudny! Gdyby nasze dzieci miały takich, jak On nauczycieli - nie byłyby baranami... idącymi na rzeź korporacji, reklam.. itepede.. A, że On się dziś... nie podoba... cóż: Wielu mądrych a dobrych się nie podobało - i nadal nie podoba (np. Chrystus w oryginale) - a gusta są różne... I pluć na nie - nie będę.

Ciekawam czy potrafisz Groszku podać ciekawszą (i bardziej dla Cię i Twych bliskich strawną, a równie mądrą) książkę dla młodzieży w wieku 10-12?

Bo, że w "Panu Kleksie" mądre i dobre rzeczy były - to chyba mogłabyś się zgodzić? /jeśli znasz ten tekst/

Joluś - film: denny. Jak lubiłam (a w owym czasie nawet "kochałam" Fronczewskiego) - i on jako prof. Kleks i cały film - do rzyci! /nawet chwytne piosenki i scena "kleksografii" [zawrotne w PRL-u "efekty"] - nie ratują... totalna porażka!/
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

MUSI PAN ZOSTAWIĆ JĄ ŻYWYM. OGÓLNIE RZECZ BIORĄC, DENERWUJĄ SIĘ, KIEDY ZMARLI PODEJMUJĄ KONSTRUKTYWNĄ ROLĘ W ŚLEDZTWIE W SPRAWIE MORDERSTWA. UTRUDNIA IM TO KONCENTRACJĘ.

Maskarada, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników