nanny_ogg napisał(a):łychy do mieszania prania
Aż poszukałem przez gugla, bo myślałem, że jestem w błędzie myśląc, że to taka drewniana łycha używana w kuchni. Ale nie. Jednak moje zdziwione spojrzenie na widok łychy do prania było słuszne
nanny_ogg napisał(a):łychy do mieszania prania









nanny_ogg napisał(a):W jaki sposób Babcia Weatherwax "zabezpieczała" Esk w naprawdę zimne noce (przed przeziębieniem jak mniemam)?









Jednak moje zdziwione spojrzenie na widok łychy do prania było słuszne


















W malutkiej wiosce Dwukoszul woźnica dyliżansu
pocztowego miał właśnie pewien kłopot. Sporo poczty z
całej okolicy Dwukoszula trafiało do tutejszego sklepu z
pamiątkami, który działał też jako urząd pocztowy.
Zwykle woźnica zabierał po prostu worek z pocztą, ale
dzisiaj pojawiła się trudność. Nerwowo przewracał kartki
Regulaminu Poczty.
Panna Tyk tupała nogą. A to zaczynało mu działać na
nerwy.
— Ahaha!… — zawołał wreszcie z tryumfem. — Stoi
tutaj, że żadnych zwierząt, ptaków, smoków ani ryb!
— A wydaje ci się, że którym z nich jestem? —
zapytała panna Tyk lodowato.
— No bo, tego, znaczy, człowiek to tak jakby rodzaj
zwierzęcia, prawda? Znaczy, proszę spojrzeć na małpy…
— Nie mam najmniejszej ochoty patrzeć na małpy —
odparła panna Tyk. — Widziałam, jak się zachowują.
Woźnica wyraźnie się zorientował, że lepiej nie
podążać tą drogą, i wrócił do wściekłego kartkowania
regulaminu. Po chwili się rozpromienił.
— Ach, ach, ach! Ile pani waży?








































Ludzie byli jak pogoda - nie dało się ich powstrzymać










Powrót do Pratchettowe dyskusje..
Carpe Jugulum, dodał(a) Aiyanna
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników