Przeczytałam do końca, śledząc w napięciu kolejne popadające w czekoladowe obłakanie myszy.
Opowiadanie mi sie podobało, najbardziej opisy odczuć ekstazy myszy tuż przed śmiercią. Moje kubeczki smakowe czytały oddzielnie i teraz domagają się porcji czekolady i ciasteczka, w ogóle nie przejmując sie mozliwościa popadnięcia w uzależnienie.
O, boża kaca, szczęśliwie wzięłam dziś ze sobą do pracy mocno czekoladowy batonik

"Po prawej z głośnym wrzaskiem zawodu pękła cienka bariera pomiędzy namiętnym kochankiem, a kandydatem na świeżo upieczonego (za jakieś 9 miesięcy) ojca." M.Sobczak