Sprawa wygląda tak. Napisałem pracę licencjacką (szlag by to trafił... Prawie trzy dychy na karku i jeszcze musi pisać jakieś licencjaty...
Tematyka pracy w największym skrócie wygląda tak:
Badacze kultury posługują się obecnie - dla okreslenia poziomów kulturowych - najpowszechniejszą typologią. Mamy zatem (jest to podział ustalony już w latach trzydziestych ubiegłego wieku) kulturę wysoką, ludową i masową. Gdzieś na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych do łask powróciła jeszcze kultura popularna - coś o krok wyżej od masowej, ale wciąż nie intelektualna elita: Sting, dajmy na to. Jest to jednak niewystarczające pole narzędziowe, nie wyjaśniające kilku istotnych aspektów kultury: kultury ludowej, subkultur, Pratchetta
Ja z kolei w swojej pracy wprowadzam trochę inną terminologię, będącą efektem inspiracji szkołą ewolucjonistyczną: kulturę elitarną i egalitarną. Dzięki tym narzędziom jestem w stanie w miarę klarownie wyjaśnić poszczególne zjawiska i odeprzeć wciąż silną krytykę kultury masowej, którą wszyscy nienawidzą, ale której nikt - może poza Eco - nie próbuje zrozumieć.
Czego potrzebuję? Jakiegoś chwytliwego cytatu z Terry'ego - coś o naturze człowieka, kulturze, postrzeganiu rzeczywistości może... wiem, mógłbym przejrzeć zestaw cytatów z forum i odświeżyć parę książek, niestety, brak mi na to czasu.
W zamian za pomoc oferuję cmok dziękczynny w czółko w postaci skromnych punktów reputacji, conajmniej jedno piwo, gdyby wystąpiła okazja spotkać się w realu a dla wytrwałych egzemplarz ukończonego licencjatu w formie cyfrowej.
To jak, Towarzysze? Pomożecie?