Świat Dysku

Havelock Vetinari...

O płaskim świecie dyskusje

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Herbata » 7 cze 2008, o 23:18

Herbata też wstępuje do fanclubu Lorda V.
Hehe, kolejny ulubiony lord na V. :mrgreen:
Moim zdaniem, Vetinari wiek ma jak najbardziej odpowiedni i już dawno został wpisany na alternatywna listę Dziadów. A co!
Dodam tylko, że miano Dziada jest wielce prestiżowe i wcale niełatwe do zdobycia.
Mężczyzna w wieku lat 40, 50 czy 60, może całkiem skutecznie być uważany za całkiem młodego o ile posiada, tę niezwykłą umiejętność starzenia się niczym dobre wino. A lord Vetinari z pewnością do takich należy.
Only in silence the word,
only in dark the light,
only in dying life:
bright the hawk's flight
on the empty sky.


Ursula K. Le Guin
"Czarnoksiężnik z Archipelagu"

Avatar użytkownika
Herbata
zielony bibliotekarz
 
Posty: 128
Lokalizacja: Wielkopolska
Reputacja: 15

Reklama

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Corvvin » 29 cze 2008, o 16:45

Tak sobie czytam właśnie Straż nocną i rzucił mi sie w oczy taki cytat o młodym Vetinarim..

Havelock westchnął, ale tylko w myślach, ponieważ szanował swoją ciotkę. Chciałby tylko, by w kwestii kotów okazywała więcej rozsądku. Instynktownie wyczuwał, że jeśli – dyskutując o intrygach i planach – ktoś pieści kota, powinien być to kot o długiej białej sierści. Na pewno nie podstarzały dachowiec dręczony nieregularnymi atakami wzdęć.
– A co z sierżantem? – zapytał, możliwie grzecznie przesuwając się na ławce.
Dama w liliowej sukni delikatnie odłożyła kota na siedzenie. Rozszedł się niepokojący zapach.


Zabawne jak go zestawić z opisem Szczekacza...
Obrazek
Avatar użytkownika
Corvvin męska
Uczulony na szczęście
 
Posty: 2131
Lokalizacja: Białystok
Reputacja: √-1

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Wiewiora » 30 cze 2008, o 15:53

W póżniejszym wieku,bardziej widać cechy rodzinne . ;)
Szczescie nie jest naturalnym stanem ludzkosci i nie da sie go osiagnac od zewnatrz..... Wierzyly ze mozna zobaczyc zycie poprzez ksiazki ale to niemozliwe,a to z tej przyczyny ze slowa przeszkadzaja.
Avatar użytkownika
Wiewiora
Mag I stopnia
 
Posty: 193
Lokalizacja: Krakow
Reputacja: 10

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Madlenita » 27 sie 2008, o 15:58

Ja zawsze uwielbiałam Vetinariego, a zobaczyć go jako młodego człowieka? Super. Choć widać, że i ten człowiek się starzeje. . .
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez kasztan » 1 wrz 2008, o 14:23

Vimes zaczal prace jak miał 16-18 lat.16(18) + 30 to jest 46 (48). :D
Jutro będę miał kablówkę i już mnie tu nie będzie

Koniec z ciągnięciem offtopa. nieważne jak bardzo by mnie to kusiło
kasztan
Mag I stopnia
 
Posty: 109
Reputacja: 0

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Madlenita » 12 wrz 2008, o 12:47

A są w podobnym wieku, więc jeśli Pratchett się postara to jeszcze zobaczyma małego Sama Vimes II w straży...
Madlenita
Student Magii
 
Posty: 79
Reputacja: 0

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez kasztan » 24 wrz 2008, o 16:47

Ale Vimes nieźle się trzyma :D

Ale Colon jest starszy!!! I też się nieźle trzyma
Jutro będę miał kablówkę i już mnie tu nie będzie

Koniec z ciągnięciem offtopa. nieważne jak bardzo by mnie to kusiło
kasztan
Mag I stopnia
 
Posty: 109
Reputacja: 0

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Jahoo » 25 wrz 2008, o 15:09

Moim zdanie, skromnym, że bardziej nie uda się czyjemuś zdaniu skromnym być, to dyskusje jek te filozofów z Efebu. Zupełnie pozbawione sensu.
Czy nie wiecie, że w Świecie dysku nie da się stosować codziennej logiki z nudnej Ziemi?
cóż? Może jakiś cytat?
You’ve got to ask yourself a question: Do I feel lucky? Well, do ya, punk?
Avatar użytkownika
Jahoo
Mag II stopnia
 
Posty: 344
Lokalizacja: Lublin. A tak naprawdę, to nie chcesz wiedzieć...
Reputacja: 0

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Arisa » 16 kwi 2011, o 18:51

Oja, ale zardzewiały temat odgrzebuje...
Przepraszam, że zadaje może takie głupie pytanie, ale jeszcze nie czytałam "Straży Nocnej" a nie wiem kiedy będę miała na to czas. A mam pewne wątpliwości. Zawsze myślałam, że to Vetinari ustanowił gildie, twierdząc, że skoro musi być przestępczość, to niech będzie zorganizowana. Czy też raczej uczynił gildie jakby legalne? Bo skoro sam był w Gildii Skrytobójców?
A tak btw, nie doczytałam trzeciej strony, bo mi to pytanie w głowie zaświtało, więc może już było, ale co sądzicie o tym, jakoby Vetirnariego i Margolotte "coś" łączyło? A może łączy nadal?
Avatar użytkownika
Arisa żeńska
Student Magii
 
Posty: 20
Lokalizacja: z nienacka
Reputacja: 23

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Dicey Reilly » 16 kwi 2011, o 18:57

Arisa napisał(a):A tak btw, nie doczytałam trzeciej strony, bo mi to pytanie w głowie zaświtało, więc może już było, ale co sądzicie o tym, jakoby Vetirnariego i Margolotte "coś" łączyło? A może łączy nadal?

Chodzi najbardziej że łączyło ich "coś" a nikt nie wie co dokładnie :D I to jest piękne moim zdaniem.
Co do skrytobójców: ej, rzeczywiście! Może wtedy nosiło nazwę szkoły, nie wiem... Tu już musi ci odpowiedzieć ktoś kto duuużo pamięta (Kinga? ;) )

Obrazek
Skład: 75%Marchewy, 75%Bibliotekarza, 74%Niani Ogg, 64%Rincewinda, 63%Śmierci i 60%Vimesa.
Avatar użytkownika
Dicey Reilly żeńska
Kwestor
 
Posty: 2412
Lokalizacja: Kopalnia pomarańczy
Reputacja: 2500

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Dżon » 16 kwi 2011, o 18:58

Gildie są po prostu czymś w rodzaju cechów. Być może ustanowił po prostu część gildii, na pewno Gildię Złodziei. Skrytobójca to bardziej elitarny zawód.

A może to po prostu lapsus Pratchetta.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Nobby Nobs » 16 kwi 2011, o 19:02

Było w którejś książce, że glidie istniały przed Vetinarim, ale działały w tajemnicy. Vetinari wyciągnął je na światło dzienne i sprawił, że ich istnienie było legalne.
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Arisa » 16 kwi 2011, o 19:03

Kiedy mnie jako tę wścibską babę takie niedopowiedzenia typu "niby coś tam tego, ale nikt nic nie wie" nurtują! Gdybym mieszkała w Ankh-Morpork z całą pewnością pracowałabym w "Pulsie". W rubryce plotkarskiej. :twisted:
Avatar użytkownika
Arisa żeńska
Student Magii
 
Posty: 20
Lokalizacja: z nienacka
Reputacja: 23

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Corvus26 » 17 kwi 2011, o 09:21

Nie jestem w stanie przytoczyć cytatów, ale z tego co pamiętam to gildie istniały od zawsze, a Vetinari konsekwentnie marginalizował władzę innych instytucji takich jak staż miejska aby życie w Ankh-Morpork toczyło się same i w ten sposób gildie zaczęły kontrolować swoje domeny.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?

— Albert Einstein
Avatar użytkownika
Corvus26 męska
Dziekan
 
Posty: 1712
Reputacja: 2654

Re: Havelock Vetinari...

Postprzez Albi » 20 kwi 2011, o 17:26

Wg mnie Vimes i Vetinari mają 45-50 lat, przy czym Vetinari jest jakieś 2-3 lata starszy. A wampirem na pewno nie jest, za dużo zdjęć mu robią :P
Avatar użytkownika
Albi
Student Magii
 
Posty: 97
Lokalizacja: Trójmiasto
Reputacja: 78

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Świat Dysku

Istnieją liczne legendy dotyczące konnych posągów, zwłaszcza takich z jeźdźcem. Podobno pewne informacje zakodowane są w liczbie i położeniu końskich kopyt: jeśli jedno kopyto znajduje się w powietrzu, to jeździec został ranny w bitwie; dwie nogi w powietrzu oznaczają jeźdźca poległego w bitwie; trzy nogi w powietrzu mówią, że jeździec zabłądził w drodze do bitwy, natomiast cztery nogi w powietrzu dowodzą, że rzeźbiarz był naprawdę bardzo sprytny. Pięć nóg w powietrzu oznacza, że prawdopodobnie co najmniej jeden koń stoi za koniem, na którego patrzymy. Natomiast jeździec leżący na ziemi, a koń na nim, mając w powietrzu wszystkie cztery nogi, to znak, że jeździec albo był bardzo niekompetentny, albo miał bardzo narowistego konia.

W północ się odzieję, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników