W każdym bądź razie.
Może wam się spodobają moje wypociny. Mało, bo piszę od niedawna, a poza tym wprowadziłam pewne zmiany w związku z fabułą, więc skasowałam też sporą cześć mojego dzieła. Aha, no i jeszcze wolno piszę, bo staram się by tekst był dowcipny...
Dobra, przejdźmy do rzeczy.
Na razie sam prolog...
Marianna Weronika G. (Nie, nie gó*no…)
Dla rodziców, Ady, Czarka i wszystkich przyjaciół ze SPORE-forum.
***
Gdzieś daleko, hen, hen, w mrocznej otchłani kosmosu, znajdowała się ogromna gwiazda. Tysiące razy większa od największej, którą znamy. Pewnego razu, gwiazda wybuchła, a wszechświat się skończył. Mówiąc o wszechświecie, mam na myśli większość naszego kosmosu, z którego praktycznie nic nie pozostało. Nie mogę powiedzieć, że cały wszechświat został zniszczony, ponieważ on wciąż się tworzy i powiększa. W każdym bądź razie, wszystko wybuchło, z głośnym „BUM!”, co wydaje się absurdalne, ponieważ w kosmosie nie ma dźwięku. A jednak. Było wielkie „BUM!”. Ba, można by nawet powiedzieć, że było to „KABOOM!”, a nie samo „BUM!”. Wracając do tematu, gdy wszystko zniknęło w kosmosie zapanowała nuda. Nie było już żadnych spektakularnych wybuchów (oprócz tego największego z głośnym „KABOOM!”), komety już nie zdobiły swoimi srebrnymi warkoczami kosmicznego nieba, a inne gwiazdy nie mogły już oświetlać fascynujących lektur Stworzycieli (którym znacznie pogorszył się przez to wzrok), i którzy wielbili wszelkie książki. Rozwścieczeni Stworzyciele, postanowili zacząć od nowa i „wyprodukować” nowy wszechświat. I tak też zrobili. Niestety, przez ich wadę wzroku, nieco pomieszały im się stworzenia… Zamiast Marsjan, powstali Wenusjanie, Obcego zastąpił Znajomy, Kolonię Kichaczy – Kolonią Apsików, a ludzi… gadami…
My, zajmiemy się tymi ostatnimi. Najciekawszym, według mnie, przypadkiem. Warto zagłębić się w historię ich potężnego świata, historię napisaną krwią i odwieczną walkę gumowymi kaczuszkami. Poznajmy Gaderianię!
***
Dragonwall było największym miastem w całej Gaderianii. Otoczone potężnym murem z kamienia i przecinającą je rzeką „Wij”, stanowiło centrum zarówno handlu, jak i, nieco zacofanej, kultury. Mieściła się tu także Wielka Rada Magiczna - rada dwunastu potężnych smoków znających techniki magii. Zasiadali oni w najpiękniejszej budowli owych czasów – kryształowym pałacu.* Smoki z Rady były najpotężniejszymi istotami nie tylko w Gaderianii, ale także na całym świecie. Każdy członek z Rady, zajmował się inną sztuką magii. Oprócz tego, istniały oczywiście inne smoki, które jednak nie były tak zdolne jak WRM (Wielka Rada Magiczna). Mimo to, aby nie czuły się gorsze, otrzymały tytuły szlacheckie oraz prawo do posiadania gumowych kaczuszek.**
Oczywiście, nie tylko smoki są stałymi mieszkańcami Gaderianii. Są także węże, bazyliszki, kuroliszki, dinozaury, warany oraz wywerny (często mylone ze smokami). Wywerny są bardzo wybredne. Uważają się za równe ze smokami (co oczywiście jest nieprawdą) i zazwyczaj są egoistami. Smoki niechętnie znoszą ich obecność, ale co mają zrobić? Biedaki. Muszą znosić ten ich obrzydliwy oddech i zapach perfum „Camel pięć”. A najgorsze jest to, że mają swój własny, „arystokratyczny” klub.
*Który tak naprawdę nie był z kryształu, lecz z taniego szkła (ograniczenie kosztów), ale i tak robił wielkie wrażenie.
**Które były zakazane, ale o tym później.
***