Wieża sztuk

"Wywern's story" - by Meryiel

Twórczość własna naszych forumowiczów

"Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 27 mar 2011, o 22:13

Nie znalazłam żadnego wątku z naszą twórczością, a jestem w dziale "wolne dyskusje", więc może zakwalifikujecie ten temat... ^-^'
W każdym bądź razie.
Może wam się spodobają moje wypociny. Mało, bo piszę od niedawna, a poza tym wprowadziłam pewne zmiany w związku z fabułą, więc skasowałam też sporą cześć mojego dzieła. Aha, no i jeszcze wolno piszę, bo staram się by tekst był dowcipny... :P
Dobra, przejdźmy do rzeczy.
Na razie sam prolog...

Marianna Weronika G. (Nie, nie gó*no…)
Dla rodziców, Ady, Czarka i wszystkich przyjaciół ze SPORE-forum.
***


Gdzieś daleko, hen, hen, w mrocznej otchłani kosmosu, znajdowała się ogromna gwiazda. Tysiące razy większa od największej, którą znamy. Pewnego razu, gwiazda wybuchła, a wszechświat się skończył. Mówiąc o wszechświecie, mam na myśli większość naszego kosmosu, z którego praktycznie nic nie pozostało. Nie mogę powiedzieć, że cały wszechświat został zniszczony, ponieważ on wciąż się tworzy i powiększa. W każdym bądź razie, wszystko wybuchło, z głośnym „BUM!”, co wydaje się absurdalne, ponieważ w kosmosie nie ma dźwięku. A jednak. Było wielkie „BUM!”. Ba, można by nawet powiedzieć, że było to „KABOOM!”, a nie samo „BUM!”. Wracając do tematu, gdy wszystko zniknęło w kosmosie zapanowała nuda. Nie było już żadnych spektakularnych wybuchów (oprócz tego największego z głośnym „KABOOM!”), komety już nie zdobiły swoimi srebrnymi warkoczami kosmicznego nieba, a inne gwiazdy nie mogły już oświetlać fascynujących lektur Stworzycieli (którym znacznie pogorszył się przez to wzrok), i którzy wielbili wszelkie książki. Rozwścieczeni Stworzyciele, postanowili zacząć od nowa i „wyprodukować” nowy wszechświat. I tak też zrobili. Niestety, przez ich wadę wzroku, nieco pomieszały im się stworzenia… Zamiast Marsjan, powstali Wenusjanie, Obcego zastąpił Znajomy, Kolonię Kichaczy – Kolonią Apsików, a ludzi… gadami…
My, zajmiemy się tymi ostatnimi. Najciekawszym, według mnie, przypadkiem. Warto zagłębić się w historię ich potężnego świata, historię napisaną krwią i odwieczną walkę gumowymi kaczuszkami. Poznajmy Gaderianię!

***
Dragonwall było największym miastem w całej Gaderianii. Otoczone potężnym murem z kamienia i przecinającą je rzeką „Wij”, stanowiło centrum zarówno handlu, jak i, nieco zacofanej, kultury. Mieściła się tu także Wielka Rada Magiczna - rada dwunastu potężnych smoków znających techniki magii. Zasiadali oni w najpiękniejszej budowli owych czasów – kryształowym pałacu.* Smoki z Rady były najpotężniejszymi istotami nie tylko w Gaderianii, ale także na całym świecie. Każdy członek z Rady, zajmował się inną sztuką magii. Oprócz tego, istniały oczywiście inne smoki, które jednak nie były tak zdolne jak WRM (Wielka Rada Magiczna). Mimo to, aby nie czuły się gorsze, otrzymały tytuły szlacheckie oraz prawo do posiadania gumowych kaczuszek.**
Oczywiście, nie tylko smoki są stałymi mieszkańcami Gaderianii. Są także węże, bazyliszki, kuroliszki, dinozaury, warany oraz wywerny (często mylone ze smokami). Wywerny są bardzo wybredne. Uważają się za równe ze smokami (co oczywiście jest nieprawdą) i zazwyczaj są egoistami. Smoki niechętnie znoszą ich obecność, ale co mają zrobić? Biedaki. Muszą znosić ten ich obrzydliwy oddech i zapach perfum „Camel pięć”. A najgorsze jest to, że mają swój własny, „arystokratyczny” klub.



*Który tak naprawdę nie był z kryształu, lecz z taniego szkła (ograniczenie kosztów), ale i tak robił wielkie wrażenie.
**Które były zakazane, ale o tym później.

***
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Reklama

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 28 mar 2011, o 09:59

Okej... Daję kolejny fragment... :P
***
Budynek klubu Peruwiańskich Arystokratycznych Wywern, a w skrócie; PAW, mieścił się na rynku, w samym centrum miasta Dragonwall, pomiędzy zakładem kowala PalNąłem, a sklepem z obuwiem „Ryjko”. Jak w każdą środę, w budynku PAW, na sali konferencyjnej odbywało się zebranie, na którym członkowie klubu dyskutowali o różnych sprawach.
- Tak dłużej nie może być! – CharlieIFabrykaZapałek, jeden z członków PAW, stał z krzesła i ze swoją arystokratyczną gracją, uderzył szponami w stół. – My, wywerny, zawsze byłyśmy dyskryminowane przez te przeklęte smoki! W czym niby one miałyby być lepsze od nas?! Są takimi samymi gadami jak my! A kto zawsze występował w baśniach? Komu na obiad serwowano dziewice? Smokom!
- Dziękujemy za tą godną uwagi mowę, CharlieIFabrykoZapałek – przerwał mu przewodniczący PAW.
- Sir CharlieIFabrykoZapałek – poprawił Sir CharlieIFabrykaZapałek i opadł na krzesło, które głucho zatrzeszczało pod jego ciężarem.
Sala konferencyjna nie była wielka, ale nie była też mała. Była w sam raz, aby pomieścić około dwadzieścia peruwiańskich, arystokratycznych wywern. Sala znajdowała się w piwnicy, więc było dość ciemno i wilgotno. Pośrodku pomieszczenia znajdował się trójkątny, dębowy stół, na którym wiecznie stały czarne, zwiędłe kwiaty. Odrobinę światła i mroczny klimat nadawały lampiony zrobione z ludzkich czaszek. Oczywiście, nie były to prawdziwe ludzkie czaszki, ponieważ wszystkie małe smoczątka, wywerny i inne gady, wiedzą, że ludzie istnieją tylko w bajkach. Ci wszyscy straszni pogromcy smoków, rycerze, myśliwi, to tylko wymysły dorosłych, gadzich rodziców i pretekst, aby po każdym posiłku mała pociecha myła zęby, albo kładła się spać nie później niż po północy.
W sali rozległy się szepty.
- Całkowicie popiehram Sihr ChahrliegoIFabhrykęZapałek – Sir ŻeTę powstał ze swojego miejsca. – Uważam, że wywehrny, powinny mieć hrówne phrawa ze smokami!
- No właśnie! Dlaczego tylko smoki mogą zasiadać w radzie magicznej?! – uniósł się Sir MamToWNosie.
- Może dlatego, że potrafią posługiwać się magią…? – stwierdził nieśmiało jeden z członków klubu, ale Sir MamToWNosie, uciszył go znaczącym spojrzeniem.
- Albo dlaczego wszystkie od razu mają tytuły szlacheckie? My musieliśmy na nie ciężko zapracować, a one już się z nimi rodzą! – oburzył się Sir MamTytułSzlacheckiWięcMiNiePodskoczysz.
Wywerny ze zrozumieniem pokiwały głowami i wydały z siebie okrzyki oburzenia. Nie trwało to jednak długo, gdyż przewodniczący PAW uciszył wszystkich głośnym warknięciem.
- Cisza! Panowie, pamiętajcie, że jesteśmy arystokratami, a arystokraci zawsze zachowują powagę i starają się ukrywać swoje negatywne emocje.
Wywerny uspokoiły się nieco i zaprzestały okrzyków. Przez chwilę panowała całkowita cisza, zakłócana jedynie pojękiwaniem Sir JaZawszeDostajęLanie, którego tytuł szlachecki mówi sam za siebie.
- Dobrze – powiedział spokojnie przewodniczący PAW. – Urządzimy głosowanie! Kto jest za tym, aby zakończyć tę „niesprawiedliwą dyskryminację” – tu przerwał na chwilę i zastanowił się, czy aby na pewno użył odpowiedniego określenia. – Kto jest za, ogon w górę – kontynuował po chwili.
Wszyscy członkowie klubu unieśli ogony.
Banda głupkowatych, samolubnych wywern – pomyślał Sir CharlieIFabrykaZapałek. - Już wkrótce rozpocznie się rewolucja, obalimy władzę smoków, a potem… Potem wprowadzę mój plan w życie… Wielki plan… O tak… Tymi głupimi gadami da się manipulować jak kukiełkami. Jedyny problem, oprócz smoków, stanowi przewodniczący… - zerknął z ukosa na przewodniczącego, który stał zamyślony. – On jest inny, jest od nas silniejszy i mądrzejszy… Może się domyślić. Dlatego muszę się go pozbyć. Za wszelką cenę.
- No cóż… W takim bądź razie nie muszę chyba pytać się kto jest przeciw…? – przewodniczący wyprostował się.
Jedyny Sir MamStracha niepewnie uniósł ogon, ale szybko go opuścił, widząc dwadzieścia czerwonych, rządnych krwi par oczu skierowanych w jego stronę.
***
Ostatnio edytowano 28 mar 2011, o 10:20 przez Meryiel, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Corvus26 » 28 mar 2011, o 10:16

Jestem pod wrażeniem, starannie napisane i ciekawy pomysł. Może nie jestem żadnym autorytetem bo z polskiego miałem tróję (ale za to mocną ;) ), jednak czekam na następne fragmenty, aby móc powiedzieć coś więcej.

Meryiel napisał(a):- Albo dlaczego wszystkie od razu mają tytuły szlachetne?

Tu chyba miało być szlacheckie?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?

— Albert Einstein
Avatar użytkownika
Corvus26 męska
Dziekan
 
Posty: 1712
Reputacja: 2654

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 28 mar 2011, o 10:21

Fakt, już poprawiłam. Dzięki! ;) Cieszę się, że Ci się podoba. :P Niedługo kolejna część!
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez szpaq » 28 mar 2011, o 10:30

normalnie czuję się jakbym czytał fantasy zza wschodniej granicy, tu też muszę zaznaczyć że lubię ichną fantasy ;)
Nic tak nie denerwuje, jak ludzie którzy nie przestają mówić, kiedy ty się wtrącasz.

M. Twain
Avatar użytkownika
szpaq męska
M.A.S.H.
 
Posty: 2427
Lokalizacja: Festung Breslau
Reputacja: 1701

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 28 mar 2011, o 10:32

Cieszę się, że się wam podoba. :D
PS.: A wschód to gdzie jest, bo niestety nie za dobrze znam się na geografii? :o
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez szpaq » 28 mar 2011, o 10:34

jak otworzysz atlas to na prawo.
Nic tak nie denerwuje, jak ludzie którzy nie przestają mówić, kiedy ty się wtrącasz.

M. Twain
Avatar użytkownika
szpaq męska
M.A.S.H.
 
Posty: 2427
Lokalizacja: Festung Breslau
Reputacja: 1701

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 28 mar 2011, o 10:36

Ooo... Dzięki! Hold on a second... Russisch? :shock:
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Olala » 28 mar 2011, o 14:25

Ja lubię bawić się w krytyka literackiego i często odgrywam tę rolę w stosunku do twórczości moich znajomych, więc chętnie skomentuję.

Sympatyczny tekst, podoba mi się styl narracji w pierwszej części, trochę jak gawęda. Fajny opis świata. Pomysł też oryginalny, podobnie jak imiona. W całym tekście na różnych płaszczyznach widać inspirację naszym Mistrzem ;).

Żeby nie było tak super słodko, mam dwie uwagi. Momentami lekko kuleje interpunkcja, ale to nic, bo jeśli będziesz kiedyś publikować, zajmą się tym redaktorzy. I druga uwaga: "w każdym razie" lub "bądź co bądź", ale nigdy "w każdym bądź razie".

Ogólnie bardzo fajny tekst, czekam na kolejne fragmenty i powodzenia w pisaniu :).
Olala żeńska
Mag II stopnia
 
Posty: 231
Lokalizacja: Warszawa
Reputacja: 374

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Nobby Nobs » 28 mar 2011, o 15:08

Ciekawe i humorystyczne. Świetne imiona. :)
Hm... może za Twoim przykładem też coś swojego wrzucę...
Dlaczego płaczesz kopciuszku?
Bo zgubiłam szklany pantofelek. A teraz roztrzaskam ten drugi, by nikt nigdy nie dowiedział się, że należał do mnie.
Ale dlaczego? Dlaczego niszczysz bajkę?
Bo w życiu jest miejsce dla królewny i miejsce dla kopciuszka.
Avatar użytkownika
Nobby Nobs żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1262
Lokalizacja: okolice Kielc
Reputacja: 1047

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Sushi » 28 mar 2011, o 16:08

Popieram moją przedmówczynię (Olala).Lekki chaos. Mam wrażenie, że przez to "swobodne" traktowanie interpunkcji trochę siadła logika zdań. Pomysłów odmówić ci nie można więc ćwicz, pracuj, udoskonalaj warsztat.

Ale nie musisz wierzyć kobiecie przebranej za sushi ;)
Refleks szachisty. Zapędy archeologiczne.
Avatar użytkownika
Sushi żeńska
Złodziejka zapalniczek
 
Posty: 414
Lokalizacja: Southampton UK
Reputacja: 391

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 28 mar 2011, o 17:24

A ja jem kimchi!

Dobra, dzięki za wszystkie komentarze (i za to, że przeczytaliście moją twórczość. :)) :P Postaram się zastosować do Waszych rad i już niedługo napisać kolejną część. ;)

A tymczasem ostatni fragment:

***
Harry bawił się swoimi figurkami. Siedział na dywanie w salonie i ustawiał plastikowy zamek, z wysoką wieżą. Na jej szczycie umieścił miniaturkę księżniczki w różowej sukni i złotej koronie ozdabianej brylantami. Nazwał ją Rose. U wrót zamku postawił figurki trzech rycerzy w zbrojach i z ogromnymi mieczami za pasami. Kaspra, Melbiora i Baltazaura. Gdy już wszystko stało na swoim miejscu, Harry chwycił księżniczkę Rose i piskliwym głosem, szepnął:
- Och! Och! Jestem księżniczka Rose! Błagam, pomóżcie mi! Zostałam zamknięta w tej wieży przez złego smoka!
Harry postawił Rose na szczycie wieży i podniósł Kaspra.
- Nie bój się piękna księżniczko! Przybywamy z honorem, aby Cię wyzwolić!
- Och! Och! Dziękuję! W zamian otrzymacie pół królestwa i moją rękę! – Harry uniósł postać księżniczki i delikatnie ułamał jej palec, po czym położył go przed rycerzami. – A tu macie zaliczkę!
Brama zamku uniosła się powoli, a stało się tak, ponieważ Harry zakręcił korbką, która odpowiadała właśnie za te wspaniałe wrota. Trzej rycerze przekroczyli je ostrożnie.
- Tylko uważajcie na smoka! – krzyknęła jeszcze księżniczka Rose, zanim brama opadła z hukiem.
Biedni, głupi rycerze, pomyślał Harry. Trochę mi ich żal… W bajkach zawsze wygrywały smoki, a oni przegrywali. Mama na końcu każdej opowieści mówiła, że te smoki były złymi smokami, ponieważ nie myły zębów po posiłku, a każdy wie, że zbroja wchodzi między zęby i powoduje próchnicę.
Harry westchnął. Już za chwilę sam miał zmierzyć się z problemem zbroi między zębami.
***
Sir Mersie ściągnął ze szponów białe rękawiczki i jeszcze raz spojrzał na swoje dzieło. W dole, u stóp wieży, widniała sporych rozmiarów czerwona plama.
Biedny Sir Richard, pomyślał. Po tym ostatnim wypadku, gdy złamał skrzydła i nie mógł latać, był bardzo ostrożny i uważał by się nie nadwyrężać. Cóż za szkoda, że jeszcze nie do końca wyzdrowiał, gdy próbował odfrunąć z wieży.
Sir Mersie uśmiechnął się z zadowoleniem. To było zabójstwo doskonałe.
Schował swój nóż do pochwy i rozprostował skrzydła. Jeszcze raz upewnił się, czy nie pozostawił żadnych śladów morderstwa, po czym odleciał. Mknąc po nocnym niebie, muskany bladym światłem księżyca, z świstem wiatru w uszach, kierował się w stronę domu. Latanie nocą było zabronione, ale nie przejmował się tym. Skoro było zabronione, to po co ktoś miałby to robić? Policja nie zawracała sobie głowy tym problemem. Dlaczego było zakazane? Przecież na ogół większość gadów widzi w nocy. Ba, świetnie sobie radzą nawet w egipskich ciemnościach! Problem tkwi w tym, że w nocy nie pracuje policja. Nie mają nocnych zmian, tudzież nie wiszą w powietrzu z radarami prędkości i alkomatami. Oczywiście, mogliby, gdyby im się chciało. Ale ponieważ nie chce, po prostu zakazali latania po nocach, pisząc oto takie oświadczenie:
„W imieniu prawa i sprawiedliwości, zakazujemy wam latać w nocy. A jeśli ktoś nie będzie przestrzegał tego przepisu, dostanie zakaz spożywania alkoholu przez najbliższy Gaderiański rok!”
To wystarczyło, by wszystkie gady w mieście pilnie przestrzegały zakazu. Tak się tym przejęły, iż całkowicie zapomniały o tym, że alkohol w całym państwie i tak jest zakazany.
Sir Mersie wylądował w swoim ogrodzie. Wytrzepał garnitur i srebrnym kluczem otworzył drzwi do domu. Posiadłość była zbudowana z kamienia i miała dwa piętra. Miała niewielki ogródek z tyłu, w którym stała stara szopa. Dom znajdował się przy ulicy Rynsztoków. Nad potężnymi, drewnianymi drzwiami od strony ulicy, widniał wielki, czarny szyld z białym napisem:
„Cięteostrze Familia Sp. z(ł)o.o.”
Poniżej był namalowany zakrwawiony nóż, nad którym widniał czerwony napis:
„Skrytobójstwo.”
Skrytobójca przekroczył próg swojej siedziby i zdjął buty. Ciężkim krokiem udał się do kuchni, gdzie zaparzył sobie herbaty. Z salonu dobiegło go ciche mlaskanie.
- Harry! Miałeś już dawno leżeć w łóżku! – oznajmił z lekkim zaskoczeniem w głosie, gdy ujrzał swojego syna pochłaniającego marcepanową księżniczkę.
- Przepraszam tatku, ale nie chciało mi się spać… - Harry spuścił wzrok.
Ojciec uśmiechnął się. Jego syn przyzwyczaił się do nocnego trybu życia.
- Nic nie szkodzi, Harry… Ale teraz do łóżka marsz!
- Tak jest! – Harry zasalutował i wbiegł po schodach do swojego pokoju.
Sir Mersie westchnął i pociągnął łyk herbaty. Harry był bardzo posłusznym smoczątkiem. A to było złe. Jego ojciec był skrytobójcą. Smoczym skrytobójcą. Jego praca na ogół polegała na łamaniu praw. „Nie zabijaj”, „nie lataj w nocy”, „nie będziesz posiadał gumowej kaczuszki”*… Chciał, aby jego syn przejął rodzinny interes. Ale on najwyraźniej tego nie rozumiał. Był grzeczny, w przedszkolu przestrzegał tamtejszych „złotych zasad małego gada”, nikogo nie bił, nie kradł zabawek… Był… smoczym aniołkiem. Normalnie, każdy rodzic byłby dumny z takiego dziecka. Ale nie on. Nie Sir Mersie.
Skrzywił się. Usłyszał cichy tupot małych stóp.
- Tato, zapomniałem ci coś powiedzieć! – Harry stał na przedostatnim stopniu schodów.
- O czym?
- Wiem, kim chcę zostać jak dorosnę!
- Kim?
- Policjantem!
Sir Mersie upuścił na podłogę filiżankę herbaty.



*Produkcja gumowych kaczuszek** została zabroniona od czasu wypadku w Rivertham, gdy jeden z klasztornych mnichów został zaatakowany podczas kąpieli przez jedną z kaczuszek, którą opętał szatan. Nikt mu nie uwierzył, ale na wszelki wypadek zakazano ich produkcji.
**Tak, chodzi o te, zapewne dobrze znane Ci, małe, żółte i piszczące kaczuszki***, którymi bawisz się w kąpieli.
***Które często stanowią idealny przedmiot do odprawiania rytuałów satanistycznych.
***
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez dagmarab » 28 mar 2011, o 20:22

:) rewelacja jestem pod wielki wrażeniem naprawdę:) a to będzie Twoja powieść czy tylko opowiadanie?
życzę Ci tego by w przyszłości udało Ci się wydać swoje dzieła, bo to jest naprawdę dobre :clap:
"Celem całości jest być całością"
Avatar użytkownika
dagmarab żeńska
Profesor NU
 
Posty: 914
Reputacja: 419

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez Meryiel » 28 mar 2011, o 20:25

*<------I znowu mina jak na avku...*
Naprawdę dobre? :o W przyszłości wydać moje dzieła?! :shock: OMG! OMG! OMG! WTF?!OMG! :D Ja pierniczę! Ale super!!! Normalnie nie jestem w stanie opisać szczęścia, jakie teraz czuję! :lol: Dzięki! I to będzie powieść. Chyba. ;)
Avatar użytkownika
Meryiel żeńska
Student Magii
 
Posty: 43
Lokalizacja: Zadupie Dolne
Reputacja: 24

Re: "Wywern's story" - by Meryiel

Postprzez dagmarab » 28 mar 2011, o 20:33

Meryiel napisał(a):Naprawdę dobre? :o W przyszłości wydać moje dzieła?!

tak rewelacyjne przynajmniej wg. mnie :)
i jak wydasz to na pewno kupię obiecuję.
"Celem całości jest być całością"
Avatar użytkownika
dagmarab żeńska
Profesor NU
 
Posty: 914
Reputacja: 419

Następna strona

Powrót do Wieża sztuk

Śmierć zdumiał się.
ALE O ILEŻ JEST PRZYJEMNIEJ DOSTAĆ ZABAWKĘ WYRZEŹBIONĄ PRZEZ...
- Nie. Tylko dorośli tak uważają. Kiedy człowiek ma siedem lat, jest samolubnym draniem.

Wiedźmikołaj, dodał(a) grace

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron