Caly ten parszywy kraj (Anglia) jest jak ksiazki Pratchetta, Monty Python i Jas Fasola do kupy;) W mojej wsi to jest nawet sklep z okultystyczna bizuteria w stylu wczesnej Magrat. Kielbaski Dibblera sa jak najbardziej z zycia wziete z zielonymi kawalkami wlacznie. Ale Australie tez pan autor widac lubi - morpork (mopok) to boobook, australijskia sowka z rodzaju Ninox. Istnije piwo XXXX. Australijskie...
Sadzac po walucie to Polska = Zhlobenia (wydano znaczki z waluta zhlobenian zloty). Niezbyt to pochlebne...
Uberwald zaczyna sie gdzies w Bawarii a ciagnie sie az na ruskie polacie zahaczajac jakos i o Transylwanie niewatpliwie;)
"Muzyka Duszy" to czysta kalka z poczatkow rock'and' rolla - mnie szczegolnie urzeka "Cliff? z takim imieniem nie przetrwasz za dlugo w tym biznesie"

bo zem sie interesowala, a sir Cliff oszczednie bo oszczednie ale zaraz bedzie mial 50 lat pracy na karku jesli juz nie ma...no i Czterech , i Piaty, ktory odszedl, zanim stali sie slawni...
I jednak zwlaszcza w tym kraju nalezy Pratchetta czytac w oryginale, zeby ominac co poniektore babole niezlego skadinand tlumacza...