Ja swoje książki podzieliłabym na:
- dla dzieci, ale tak naprawdę dla dorosłych, jak Mały Książę, Kubuś Puchatek, Opowieści z Narni, czy Mikołajek, które zachwycają mnie zawsze, gdy po nie sięgnę,
- miłe wspomnienia, do których jednak na ten moment nie chce mi się wracać: Makuszyński, Tomek w krainie kangurów, ukochane w podstawówce tomy Jeżycjady i Ani z Zielonego Wzgórza itd.
- fantastyka, z którą przygodę trwającą do teraz zaczęłam w gimnazjum. W końcu jeszcze przez niecały rok mogę mówić, że mam lat naście

, a nie mam pojęcia jak je potraktuję np. za 10 lat. Na razie, gdy wracam do tych wcześniejszych, z reguły mnie nie rozczarowują.