Jeden z moich najulubieńszych:
Sytuacja ma miejsce w bibliotece Śmierci podczas poszukiwań informacji o nie niebezpiecznych zwierzętach zamieszkujących Czteriksy. Z górnej półki spada pojedyncza kartka. Przechwytuje ją Albert. Śmierć pyta co jest na niej napisane. Albert czyta:
"Niektóre owce".
Powala mnie to, słowo daję, na kolana. Nawet teraz się śmieję.
PS. Dwa tygodnie temu moi przyjaciele pojechali na urlop do Sydney. Zacytowałem im ten fragment. Odpowiedzią były pełne... no właśnie... pełne czego...? wyrozumiałości? chęci zrozumienia? politowania? Nie wiem, w każdym razie uśmieszki. Ciekawe co powiedzą jak wrócą... jeśli wrócą

