Mi się naprawdę trudno zdecydować. A to dlatego, że każda książka jest na pewien sposób inna i każda może się podobać w równym stopniu. Wybrałam więc moją *złotą* trójkę, choć zastrzegam sobie prawo do zmiany zdania w przyszłosći i po doczytaniu
Piekła Pocztowego 
1.
Na glinianych nogach Trudno mi powiedzieć dlaczego. Teoretycznie nie jest gorsza ani lepsza od pozostałych części z cyklu o Straży Miejskiej. Jednak była to pierwsza książka, dzięki której tak naprawdę zainteresowałam się Vimesem i innymi. Podobał mi się też pomysł kryminał-fantasy (kryminał/powieść detektywistyczna to mój drugi ulubiony gatunek książek/filmów). Sama się też kiedyś do czegoś podobnego przymierzałam, tyle że bardzie w stylu
Sherlocka Holmesa, ale nie wyszło. Obecnie zaczynam ponowny wybór strojów

... choć wezmę się za to jak skończę to, co pisze obecnie.
Ale powróćmy do tematu (jak ja się potrafię rozpisać!). Muszę przyznać, że był to kryminał doskonały. Rozwiązanie nie było proste, jak to się ostatnio (niestety

) często zdaża. Przede wszystkim dlatego, że chodziło o to "jak?", a nie "kto?". Terry Pratchett doskonale też grał na emocjach czytelnika dorzucając kolejne pomysły i spostrzeżenia. Tu najlepsze było to z książką nasączoną trucizną - lizanie rogów. Człowiek już sobie myśli "Aha! Mam to!", a tu nagle: pudło! To było zagrane naprawdę idealnie

2.
Łups! Naprawdę niewiele ustępuje w moim przypadku
Na glinianych nogach. Właściwie to o kolejności przeważył mój sentyment.
Łups! uważam za prawdziwy majestrzyk, a także najmroczniejszą książkę z ŚD, ale... ale sentyment to jednak sentyment. No i tu nie ma takiej kryminalenej zagadki jak w pozycji powyżej, chodzi raczej o "po co, u diabła?!" No i na przykład do wamipirów zraziłam się przy
Zmierzchu (paskudna ksiązka, tak swoją drogą), więc nie powitałam zbyt chętnie wampira w Straży. Za to podobał mi sie pomysł z Przyzywającą Ciemnoscią i gra w Łups! (uwielbiam tego typu motywy w książkach, szczególnie rozegrane umiejętnie

) oraz, jak żeby nie, "Gdzie moja krówka?"

.
3.
Świat Finansjery. Tu uzasadnienie jest bardzo trudne. Myślę, że to za Vetinariego, a także oczywiście te wszystkie finansowe i polityczne afery... I Moista von Lepwiga z tą jego charyzmą, dużymi ustami i przestępczą przeszłością

. A i rozwalił mnie jeden cytat: "Kij i marchewka... Vetinari uzywał tylko kija. Albo tłuk człowieka marchewką po głowie"

. No i ogólnie, całokształt wyszedł jakoś tak... bardzo do lubienia

Poza tym szczególnie cenię:
Straż!Straż!( choć to dopiero po powtórce, po
Na glinianych nogach, jak już bardziej uważałam),
Ostatni Kontynent, Piąty Elefant, Kosiarz i
Straż Nocną.