O serii książek z Johnnym Maxwellem w roli głównej, Nomach i potencjalnych innych krótkich seriach.
przez szkot » 23 sie 2009, o 09:11
No ja właśnie przed Światem Finansjery skończyłem o nomach czytać i stwierdzam, że wciąż mi się podoba. Jak to ukazuje ludzkie zachowanie. "Nie może być żadnego zewnątrz" - "to słońce kręci się wokół ziemii, a nie na odwrót" itp.
Magia jednak ma w zwyczaju czekać w ukryciu niby grabie leżące w trawie.
-

szkot
- Lu-Tze
-
- Posty: 883
- Lokalizacja: Bytom
- Reputacja:
64
-
przez pawelekr570 » 27 wrz 2009, o 17:43
nomy to pierwsza książka miszcza na którą się natknąłem
podoba mi się mimo wszystko to chyba jakiś taki sentyment

Pióro silniejsze jest od miecza-owszem jeśli miecz jest bardzo mały a pióro bardzo ostre
-
pawelekr570
- Student Magii
-
- Posty: 12
- Lokalizacja: Białystok
- Reputacja:
0
-
przez IloveVetinari » 21 lis 2010, o 19:48
Przynajmniej wiem, kto kradnie mi ołówki papier... normalnie nigdy ich nie ma, gdy są potrzebne.
Łotrowska odwaga do grzechu pomaga... AHAHAHAHA !!!!!
-

IloveVetinari
- Mag II stopnia
-
- Posty: 250
- Reputacja:
35
-
przez IloveVetinari » 2 gru 2010, o 13:22
Nobby Nobs napisał(a):Mi się osobiście bardzo podoba trylogia o nomach. Choć gdy czytałam pierwszy raz, to mnie strasznie denerwowało to, że człowiek jest wedug nomów tylko trochę bardziej inteligentny od szczura.
Ha ha ha... a to nie prawda?

Łotrowska odwaga do grzechu pomaga... AHAHAHAHA !!!!!
-

IloveVetinari
- Mag II stopnia
-
- Posty: 250
- Reputacja:
35
-
przez IloveVetinari » 4 gru 2010, o 19:50
Nobby Nobs napisał(a):Wiesz, zależy kogo masz na myśli

He he he he... raja

Łotrowska odwaga do grzechu pomaga... AHAHAHAHA !!!!!
-

IloveVetinari
- Mag II stopnia
-
- Posty: 250
- Reputacja:
35
-
Powrót do Trylogie i krótkie serie
Żaden z przeciwników się nie poruszył, tylko Jefferson spytał:
– Znasz zasady markiza Fantailera, opracowane dla właściwego prowadzenia starć na pięści?
Pierwszy oficer uśmiechnął się groźnie.
– Pewno.
Vimes nie widział, to znaczy – nie zdążył zobaczyć własnymi oczami, co się stało, zresztą pewnie nikt nie byłby w stanie. Jednak zgodzono się później, że Jefferson zakręcił się i jednym ciosem powalił marynarza na ziemię. Odgłos uderzającego o piasek ciężkiego
ciała był jedynym dźwiękiem zakłócającym ciszę.
Po sekundzie Jethro, który masował sobie dłoń, by przywrócić obieg krwi, spojrzał na leżącego olbrzyma.
– A ja nie – powiedział.
Niuch, dodał(a) Marek_Sobczak
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników