przez qfas » 20 gru 2010, o 19:46
Nie no, Panowie - a gdzie męska solidarność? Toż to przecież magowie są o wiele ciekawszymi postaciami od czarownic! Czarownice, niby to takie niezależne i wyzwolone, jawią mi się na kartach książek Terry'ego jako najbardziej sztampowe postacie w serii! Zawsze gnające ku szczęśliwemu zakończeniu, niby ironiczne i złośliwe, ale tak naprawdę dobre i uczynne - stanowcze nie mówimy postaciom, których szablon wyziera na nas z każdego zakamarka! Książki z wiedźmami to wyjątkowe usypiacze, które ratuje jedynie dialog (ale nie wynikający z charakteru postaci). Co innego magowie - banda leniwych, spasionych i zadufanych w sobie egoistów-narcyzów, dobro własne i najbliższy posiłek przekładający nad wszystkich dookoła. Jeżeli robią coś dobrego, to tylko przez przypadek. I cały czas starczy Pratchett'owi nowych pomysłów na postacie z NU (choćby dyrektor Katedry Nekromancji ze swoimi teatralnymi zapędami) - wiedźmy u Terry'ego się skończyły, prawda to przecież.
Donnie: Dlaczego nosisz to głupie ubranko królika?
Frank: Dlaczego nosisz to głupie ubranko człowieka?