Ostatnio zachęcałam kolegę do czytania Świata Dysku (żeby tylko jednego) i przez to powróciłam myślami do tych historii. Jak już pisałam wcześniej kiedyś dla mnie Vimes był bohaterem z dzieciństwa - ten, który zawsze robi To Co Należy, który jak to mówi Vetinari "buduje tratwy z zasad i nieokreślonych dobrych zamiarów i mówi: to jest przeciwieństwo, to w końcu zwycięży".
Potem poszłam myślami dalej: do Vetinariego, który jest niby Tyranem, ale w sumie nie jest zły, tylko czasami ma średnio etyczne metody.
Do Moista, który w sumie jest kanciarzem, ale jednak nie takim bezdusznym.
Do Śmierci, który... No... Umówmy się, ma robotę jaką ma, a jest jedną z niejako najbardziej empatycznych, troskliwych istot w tym wszystkim.
O Babci, która pilnowała porządku...
Nabrałam wrażenia, że jednak Pratchett przedstawił bardzo dużo postaci, które mimo swoich jakichś wad jednak są dobrymi osobami. Nawet ci którzy mają mieć skrzywiony ten kręgosłup moralny to jednak okazują się mieć uczucia na właściwym miejscu (pomijam antagonistów)
Mając jednak w pamięci jak odbiega moje wyobrażenie Vimesa od innych zaczęłam się zastanawiać: czy to moje wrażenie i dopatruję się niewiadomo czego czy faktycznie tak jest? Że "dobrzy" są - at the end of the day - po prostu dobrzy i tyle?
