Cudo_Tyłeczek napisał(a):poczytaj Dżojsa, tam nie znajdziesz schematów
W sumie czy to w ogóle możliwe? W sensie, stworzyć książkę, która będzie samodzielną zamkniętą całością - bo mimo iż Świat Dysku jako seria ma swoją chronologię i wydarzenia z jednej książki mają jakiś wpływ na drugą to jednak każda historia zamyka się w pewien sposób w swojej książce (choć są wyjątki, jak Złodziej Czasu i Nocna Straż, ale jak wiem z doświadczenia da się je czytać kompletnie niezależnie) - bez ŻADNEGO schematu? Mówimy oczywiście o książce z fabułą i skupiające się na jakiejś historii, pomijamy książki kucharskie, reportaże, biografie itp. Wiele książek które "nie mają żadnych schematów" nie skupia się na samej fabule - często jest ona w pewien sposób nieuchwytna i trudno ją w ogóle określić. Serie które są ze sobą mocno powiązane najczęściej przedstawiają problem/postaci/świat w jednej książce i na tym bazują przez resztę tomów, dopowiadając na bieżąco detale. Opowiadania są często za krótkie by można było się dopatrzeć schematu, a do tego również używają różnych trików by upchnąć więcej fabuły niż tam jest naprawdę (co wychodzi lepiej lub gorzej). Nowelki może się wydają nieschematyczne, ale z drugiej strony może jeśli ktoś czytałby same nowelki to też by coś zauważył. Tymczasem w "Świecie Dysku" tak naprawdę można chwycić dowolną książkę z półki i przeczytać, nie wiedzą nic ani o świecie ani o postaciach. Sir Terry w większości gdzieś na początku załącza akapit o A'Tuinie, kiedy pojawia się postać po raz pierwszy w danej książce na 'scenie' jest opisana pełnym tytułem jaki jej aktualnie przysługuje (Kapitan/Komendant Sam Vimes, Kapral/Kapitan Marchewa, Sierżant Angua itp). Jeśli nawet nie wiemy czegoś istotnego o danej postaci to albo nie jest to nam potrzebne, albo jest delikatnie przemycone wyjaśnienie (nie trzeba zaczynać od Zbrojnych by wiedzieć, że Angua jest wilkołakiem, a jeśli nie korzysta z tego w danej części to nawet nie jest nam ta wiedza przecież potrzebna najczęściej). Tak więc większość serii można traktować jako w sumie autonomiczne książki, stąd może pod kątem schematów fabuły należałoby je rozpatrywać tak jak rozpatruje się powieści jednotomowe, które muszą mieć własny początek i własny koniec zawarty w danej książce. Powracam więc do pytania z początku wypowiedzi: Czy da się napisać książkę jednotomową, stanowiącą zamkniętą całość, przedstawiającą jakąś konkretną, w miarę rozwiniętą fabułę bez ŻADNYCH schematów? (zwłaszcza patrząc na to ile powieści już napisano na przestrzeni setek lat)
Czy może jest to kwestia tego jak bardzo autor umie nas oczarować historią by zamaskować ewentualne schematy? Może zależy to tylko od tego czy, jak to ładnie ujęła Niania, książka nam gra odpowiednio na duszy?
właśnie, nawiązując do wypowiedzi Niani:
nanny_ogg napisał(a): Cieszę się, że nie posiadam takiego talentu, na lekcjach języka polskiego najbardziej nie lubiłam analizy utworów, rozbierania ich na części pierwsze. A już wiersze... Czułam fizyczny ból.
Ja zwykle się skupiam głównie na psychice bohaterów a i to nie zawsze... Im bardziej lubię książkę tym trudniej mi ją tak rozbroić, bo postrzegam ją jako całą historię, stąd pomysł na ten temat

Ale z drugiej strony dużo milej mi się analizowało Gombrowicza niż go czytało... Nie pojmę chyba ludzi zdolnych do przeczytania Ferdydurkę a peszących się abstrakcją u Pratchetta...
Ale faktycznie, analiza wierszy, w zależności od wiersza i nauczyciela, to potrafił być prawdziwy dramat
"Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń zebranych do 18. roku życia" - A. Einstein
"Don't find fault, find a remedy; anybody can complain" - Henry Ford