Zaczęło się od wycieczki po kawę...
A po drodze była piekarnia. Do piekarni niewielka kolejka, a koło piekarni księgarnia.
To przecież oczywiste, że dużo milej się czeka w księgarni niż na dworze, gapiąc się na książki zamiast w niski, pseudomodernistyczny pawilon, nieprawadaż?
Tak więc czekając aż osiedlowe gospodynie skończą kupować pieczywo zaszłam do małej lokalnej księgarenki i zaraz po dziale z baśniami* pomigrowałam w stronę działu z fantastyką młodzieżową, gdzie trafiłam na książkę "Stroiciele". Przeczytałam opis i generalnie po pierwszych paru linijkach miałam silne skojarzenie głównego motywu tej książki z pratchettowskimi Audytorami. Swoista forma nadludzi sterująca zwykłymi ludźmi? Nie czytałam samej książki więc nie wiem, jak jest to tam zrealizowane, ale stosunkowo niedawno czytałam** "Złodzieja Czasu" więc mam w głowie wciąż obraz mącących dla idei Audytorów.
Myśląc nad tym skojarzeniem (a także pod wpływem innej znalezionej tam książki) przypomniała mi się seria "Matt Hidalf", gdzie pierwsza połowa pierwszego tomu wydaje się jednym wielkim żartem z Pottera, a druga połowa staje się samodzielną historią.
Byłby to prawdopodobnie mocno spojlerowy wątek ale zaczęłam się zastanawiam się czy Wy kiedyś mieliście tak, że czytając opis lub samą książkę jakiś motyw/wątek kojarzył się wam mocno z jakąś inną książką? Pomijając te najbardziej utarte schematy i stereotypy, które powtarzają się w dość oczywisty sposób.
Skojarzenia, jak to skojarzenia, mogą być takie luźniejsze, nie muszą być ścisłe. Jak się komuś skojarzył jakiś kosmita z np Królewną Śnieżką też chętnie o tym usłyszę ;P
*Piękne wydania, piękne...
**Czytałam i nie skończyłam - wybiłam się z rytmu i leży od grudnia, przeczytana tak powiedzmy w 2/3
