Niekoniecznie o Terrym...

Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

... i niekoniecznie o fantasy...

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Jadźka » 5 kwi 2016, o 03:07

Pan Kleks byl dla mnie mega psychodeliczny, nie bylam fanka, chociaz mnie fascynowal, zwlaszcza piosenki z filmu - mialam kasete magnetofonowa i puszczalam ja w kolko ;)

W ostatnim czasie robilam i robie sobie troche powrotow do dziecinstwa.
"Narnia" - generalnie super, tzn te tomy, ktore zachwycaly w dziecinstwie nadal mi sie podobaja, a te ktorych nie lubialm - nudza. Tylko mam wersje (w oryginale) wydana z popaprana kolejnoscia - "chronologiczna" zamiast taka, w jakiej ksiazki powstawaly. Nikomu nie polecam tak czytac, w ogole nie powinno sie zaczynac Narni inaczej niz od "Lwa, Czarownicy...". Wiecie, to tak jak z "Gwiezdnymi Wojnami", nie zaczyna sie od prequeli ;)
"Ania z Zielonego Wzgorza" - tez powtarzam sobie sukcesywnie, po raz pierwszy w oryginale. Tu o ile pierwszy tom nadal bawi i wzrusza, o tyle kolejne troche stracily w moich oczach po latach. Ot, takie naiwne romansidla dla dorastajacych panien. Ale nadal jest czastka magii, za ktora Anie pokochalam i uwielbiam ten jej zachwyt swiatem i przyroda - wciaz mi sie udziela :)
"Muminki" - srednio lubilam w dziecinstwie, teraz bardzo mi sie podobaja, jako relaksujace czytadlo do wanny albo na popoludnie ;)
"Pan Samochodzik" - sluchalam jakis czas temu audiobookow. Bardzo na tak, wreszcie nie przewijam historycznych wywodow, jak to robilam za dzieciaka. Za to dostrzegam takie detale jak przynaleznosc glownego bohatera do ORMO itp. Ogolnie dobra rzecz do powtorzenia po latach.

W ogole nie wiem czy tak macie, ale poza tymi roznymi seriami jest masa roznych dziwnych pojedynczych ksiazek z dziecinstwa, o ktorych istnieniu czasem sobie przypominam po latach. Np "Matylda" albo "Przygody Marka Piegusa".

Abi, co do ksiazek dla mlodziezy 10-12 to poleca sie Tomki Szklarskiego, ktorego osobiscie nie moglam zdzierzyc :P Co jest dziwne, bo potem po latach pokochalam przeciez ksiazki podroznicze.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Reklama

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 5 kwi 2016, o 19:46

Jadźka napisał(a):dostrzegam takie detale jak przynaleznosc glownego bohatera do ORMO

To on w ORMO był?!? A no tak, musiał. Przynajmniej bohaterowie Niziurskiego (którego pochłaniałem na równi z Nienackim) wolni byli od takich uwikłań.

Moim zdaniem Muminki funkcjonują na dwóch poziomach - dla dzieci i dla dorosłych. Ja od dziecka odbierałem także ten ich dorosły aspekt i dlatego do dzisiaj uwielbiam.

Dla 10-12-latków polecam książki Siesickiej.

A wszystkich przestrzegam przed czytaniem współczesnego, mocno sponsorowanego i reklamowanego szajsu typu 'Momo'.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Jadźka » 7 kwi 2016, o 09:31

Stanisław Ssakmorski napisał(a):
Jadźka napisał(a):dostrzegam takie detale jak przynaleznosc glownego bohatera do ORMO

To on w ORMO był?!? A no tak, musiał. Przynajmniej bohaterowie Niziurskiego (którego pochłaniałem na równi z Nienackim) wolni byli od takich uwikłań.

Ba, w paru momentach nawet odznaka wymachiwal :P

Siesicka byla dla mnie strasznie moralizatorska, w sposob wyczuwalny nawet dla 12-latki ;) Wolalam juz Muserowicz, tez silnie ideologizujaca, ale w sposob sympatyczniejszy i z humorem.
Nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia.
S. Mrożek

Random Travel Stories by Jadwi
Avatar użytkownika
Jadźka żeńska
Kierownik studiów nieokreślonych
 
Posty: 1195
Lokalizacja: lost in translation
Reputacja: 3287

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez abigail » 8 kwi 2016, o 14:59

Stanisław Ssakmorski napisał(a):A wszystkich przestrzegam przed czytaniem współczesnego, mocno sponsorowanego i reklamowanego szajsu typu 'Momo'.



No... spóźniłeś się Ssaku: ... nie dość, że MZC zagrało Momo*) /tytułową rolą / w roku poprzednim, to i ja przeczytałam - i aż tak mnie nie zdrzaźniło. Czytałam gorsze lektury [bo Momo - jest AKTUALNIE LEKTURĄ SZKOLNĄ. / - i nie podzielam Twego "obrzydzenia" :)

*) pisane o tym było pół roku temu w Pochwalniku :)
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Zygmunt » 13 lut 2019, o 12:50

Mnie tata straszył , że jak nie pójdę grzecznie spać to przyjdzie po mnie Baba-Jaga! Trauma z dzieciństwa :)
Zygmunt
Student Magii
 
Posty: 21
Reputacja: 57

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez reeven » 10 kwi 2020, o 16:54

Może to nie jest książka którą czytałam w dzieciństwie,w sumie nie mogę sobie przypomnieć ile miałam lat, a to było gdzieś w 3 liceum lub już na studiach i fakt, że nie pamiętam sprawił, że odczułam jak dawno to było, tak to nie czuje się jakoś super staro (no może po za tym, że mam widoczne zmarszczki i trochę siwych włosów). W każdym razie jakoś w tamtym czasie miałam ambicje, żeby przeczytać książki z listy "Trzeba znać" (dawno mi przeszło) i przeczytałam wtedy Buszującego w zbożu (trochę przereklamowana) i Zabić drozda. Ta druga zrobiła na mnie wielkie wrażenie, ale od tamtej pory nie miałam odwagi jej ruszyć po raz drugi. Stoi sobie na półce, moja własna i naprawdę obawiam się tego, że wtedy to były emocje, brak doświadczenia z poważniejszą literaturą i kolejny raz to będzie zawód. Emocjonalnie przywiązuje się do takich rzeczy i mam potem złamane serce (wiem jak dziwnie to brzmi ;) )
- Ja nie myślę, Vimes.
- Zuch. Właśnie tacy są w mieście potrzebni.


"Zbrojni"
Avatar użytkownika
reeven żeńska
Czarodziciel
 
Posty: 5234
Reputacja: 5170

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Żółwiowa » 23 kwi 2020, o 12:28

Stanisław Ssakmorski napisał(a): A wszystkich przestrzegam przed czytaniem współczesnego, mocno sponsorowanego i reklamowanego szajsu typu 'Momo'.

Od Momo odbiłam się dość szybko, ale podobnie jak ktoś wyżej, sentyment mam do pierwszej części Ani (reszta za bardzo trąci romansem), ujął mnie Most do Terabithii - niestety film nie oddał tego, co wyobrażałam sobie podczas lektury... Ostatnio wznawiałam Tajemniczy Ogród i Eragona, bo podobno Paoliniemu udało się coś nowego napisać i chciałam porównać styl :D
Żółwiowa
Student Magii
 
Posty: 13
Reputacja: 0

-

Postprzez WilliamNic » 19 gru 2020, o 23:03

Hmm, trudno mi jakoś oddzielić dzieciństwo od niedzieciństwa. Przeogromniasty wpływ miał na mnie Sapkowski, Saga o Wiedźminie, podebrana z półki brata i czytana pod koniec podstawówki sześcioletniej po kryjomu przed rodzicami
Wcześniej klasyka. Miałam w zwyczaju "łapać" autora, i - jeśli mi się spodobał - sprawdzać czy wszystkie jego książki są równie dobre.
Rozgościwszy się w dziale III Miejskiej Biblioteki Publicznej przeczytałam w ten sposób:
a. Niziurskiego - uwielbiałam jego powieści dla niegrzecznych chłopców - czekając na egzamin na kartę rowerową czytałam po raz n-ty "Siódme wtajemniczenie"
b. Twaina - co tylko wpadło mi w łapki - co do "niegrzecznych chłopców" - jak wyżej
c. Verna - ale, jak się okazało, nie wszystkie były tak świetne jak "W 80 dni..."
d. Nienackiego - nieco grzeczniejsi chłopcy też nie byli źli
e. Musierowicz - żeby nie było, że tylko o chłopcach . Jeżycjadę - o ile pamiętam - aż do "Kalamburki".
f. Makuszyńskiego - książki dla dorastających dziewcząt i nie tylko

I pewnie jeszcze jakichś, o których zapomniałam...

Mogłam też czytywać ciągle od początku pierwszą wypożyczoną przeze mnie książkę - "Tajemniczy ogród". Oraz "Małą ksieżniczkę", jeśli pominąć te kilka pierwszych stron z opisem mglistego Londynu, które wydawały mi się potwornie nudne...
Do znudzenia czytałam też "W pustyni i w puszczy" - pierwszy raz chyba w wieku Nel.

Cofając się jeszcze dalej to już obszar książeczek, których sporą część oddałam młodszym: Zbiór ilustrowanych opowiastek W. Sutjejewa "Bajeczki z obrazkami". A obrazki miały tyle szczegółów, że mogłam na nie patrzeć i patrzeć... I jeszcze takie inne rosyjskie bajki, na których literkach uczyłam się czytać. Zdaje się, jedna z tych książeczek miała na tytuł "Miała babuleńka wnucząt czterdzieścioro". I wierszyki Apolinarego Nosalskiego "Przydrożna jarzębina" i Tadeusza Chudego"Pod okiem nieba". I oburzenie: co to za wierszyk, co się nie rymuje? Ale rekompensowały to ilustracje - taki miły surrealizm dla dzieci.

Swoją drogą, zaglądam sobie teraz na allegro, na literaturę dziecięcą, i aż podeszłam do swojej półki sprawdzić, czy mi czegoś nie ukradli Naprawdę, czego tam nie można spotkać...
Avatar użytkownika
WilliamNic
Gorzej niż Rincewind
 
Posty: 1
Lokalizacja: Italy
Reputacja: 0

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez LoboBlanco » 20 gru 2020, o 08:50

WilliamNic, hej i doceniam bardzo za dołączenie do nas i wpis, bardzo rzeczowy nota bene, zdaje się jednak iż nie w tym wątku chyba?
Poza tym przywitaj się z nami, daj się poznać w wątku powitalnym na gorze strony forum! :)

Aaaach, a ja za to nigdy więcej z pewnością nie sięgnę po Tajemniczy Ogród. Wiało dla mnie raz nudą a raz grozą... I nie lubiłam głównej bohaterki (z biegiem czasu okazało się, że często nie lubiłam głównych bohaterek). Hmm, ciekawe spostrzeżenie, bo myślę nad innymi książkami z dzieciństwa i okazuje się, że do wszystkich, które przychodzą mi na myśl wróciłabym chętnie bardzo: Momo, Przygody Tomka Sawyera, O psie, który jeździł koleją, Krzyżacy, W pustyni i w puszczy (w ogóle bardzo lubię Sienkiewicza powieści), Dynastia Miziołków, Szatan z siódmej klasy, Sposób na Alcybiadesa, Zapałka na zakręcie...
Przestrzeń fantazji jest niezrównanym azylem dla Outsiderów rzeczywistości...
Avatar użytkownika
LoboBlanco żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 519
Lokalizacja: Crundells
Reputacja: 1437

Re: Lęk przed powrotami. Książki z dzieciństwa...

Postprzez Wolf Lilly » 21 gru 2020, o 23:36

Szczerze to jak wymieniłaś "Szatana z siódmej klasy" to sama zaczęłam się zastanawiać jak to jest w moim przypadku. I szczerze? Osobiście jestem w pewnym rozkroku.
W kwestii powrotu do książek z 'dzieciństwa' (choć u mnie to wypada okres 10-13, może nawet poszerzając przedział do 10-15 lat, bo wtedy najwięcej czytałam, ale to już nie jest aż tak dawno u mnie... Poczułam się jak przedszkolak uświadomiwszy sobie to) mam wiele pozycji których trochę się waham czy przeczytać ponownie. Między innymi właśnie wspomnianego "Szatana z siódmej klasy" lub mój dawny hit "Pięcioro dzieci i coś". Co jest ciekawe bo z Narnią nie miałam problemu, może przez to jak bardzo jest klasyczna?

Ostatnio w przypływie nostalgii kupiłam sobie "Ellę zaklętą" ale od momentu przyjścia leży na szafie i patrzy na mnie minimalnie oskarżycielsko* bo jeszcze nawet do niej nie zajrzałam... Ale szczerze trochę się obawiam do niej zajrzeć. Boję się, że byłam wtedy po prostu jeszcze trochę za mocno 'zadisneyowana' że tak to ujmę i sama historia może okazać się płytsza niż ją zapamiętałam. Te same obawy mam do "Akademii księżniczek"**. Obie książki są książkami, które w tamtym czasie przeczytałam dwu-trzykrotnie i to w dość krótkich odstępach czasowych.
W sumie z książek które czytałam pod koniec podstawówki i które boję się przeczytać ponownie w obawie, że nie spodobają mi się tak jak wtedy jest również "Maurycy..." Pratchetta :lol:



*znaczy, już nie patrzy, bo w wyniku świątecznych porządków chwilowo wylądowała pod materiałem, ale nadal uważam że to wina 'zmodernizowanej' okładki, którą niechętnie musiałam zaakceptować bo w starej jest niedostępna (przynajmniej jeśli chodzi o nowiutki egzemplarz)

**to NIE JEST to co twierdzi Barbie. Nope. Tyle jeszcze pamiętam.
"Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń zebranych do 18. roku życia" - A. Einstein

"Don't find fault, find a remedy; anybody can complain" - Henry Ford
Wolf Lilly
Profesor NU
 
Posty: 932
Reputacja: 1559

Poprzednia strona

Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

- Zabłądziliśmy do strefy o wysokim indeksie magicznym. Nie pytaj w jaki sposób. Dawno temu ktoś musiał tu generować naprawdę silne pole magiczne, a teraz odczuwamy efekty wtórne.
- Dokładnie - zgodził się przechodzący obok krzaczek.

Kolor magii, dodał(a) Kinga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron