przez Dżon » 4 sie 2024, o 20:45
Dwieście Sześćdziesiąty Trzeci przemykał się po belce stropowej, goniąc wyjątkowo obiecujący prąd powietrza. Powietrze owo pod powałą miało już fakturę zbliżoną do kisielu i temperaturę grożącą denaturacją białka szczurzych oczu, miało też jednak jakże obiecujący aromat smażeliny i starego tłuszczu. Szczur dotarł do epicentrum eksplozji olfaktorycznych doznań, zrobił głęboki, zachwycony wdech... i stracił grunt pod łapkami.
Krótki, rozpaczliwy szur pazurków po dębinie, pisk, wrażenie lotu...
Plusk.
A potem intensywne skwierczenie.
Powietrze zapachniało jeszcze apetyczniej.
-------------
- Co masz? - zapytał kolegę rudy krasnolud o zmierzwionej brodzie.
- Mięsko.
- Skąd masz?
- Samo przypełzło.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?