niebezpiecznyGroszek napisał(a):Na Odyna, nie wyrobię za chwilkę...
Groszku..
niebezpiecznyGroszek napisał(a):Skąd Indianie mieli mieć choroby zakaźne?
A to śmiertelne choroby zakaźne występują tylko wśród ludów europejskich?
niebezpiecznyGroszek napisał(a):Na Odyna, nie wyrobię za chwilkę...
niebezpiecznyGroszek napisał(a):Skąd Indianie mieli mieć choroby zakaźne?









Stanisław Ssakmorski napisał(a):niebezpiecznyGroszek napisał(a):Na Odyna, nie wyrobię za chwilkę...
Groszku..To nie są rzeczy powszechnie znane,
Stanisław Ssakmorski napisał(a):A to śmiertelne choroby zakaźne występują tylko wśród ludów europejskich?


















Stanisław Ssakmorski napisał(a):Czy rozsądne było ze strony osadników europejskich zarażanie sąsiedzkich plemion indiańskich? Żeby zwiększyć obszar występowania ospy czy dżumy, której panicznie się bali?



Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?


















Stanisław Ssakmorski napisał(a):a tak to se można co najwyżej koczować
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?


















Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?


















Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?


















Ta kukurydza to dla mnie mega wpadka. Choć nie wiem czy winić tu autora, czy może raczej tłumacza. Bo tłumacz podpadł mi kilka razy, między innymi za używanie zwrotu "pod rząd" i "dokładnie" w miejscach gdzie powinno być "właśnie". No ale tłumaczenie to nie temat tego wątku, więc wróćmy do wpadek.Nieregularną szachownicę pól, przywodzącą na myśl uszytą z łat pierzynę, kreśliły niskie kamienne murki i drewniane płoty. Tu rosła kukurydza, gdzie indziej len lub owies,




















PIIP!
— Tak? Co?
Śmierć Szczurów wskazał dach, a potem niebo. Podskakiwał z podnieceniem. Kruk przekręcił jedno oko ku górze.
— A tak. On. Pojawia się o tej porze roku. Jest jakoś kojarzony z rudzikami, które…
PIP! PII IK IK IK! Śmierć Szczurów naśladował ruchy postaci lądującej w palenisku i chodzącej po pokoju. PIIP IIK PI PI, PIP „HIIK HIIK HIIK”! IK IK PIIP!!!
— Przesadziłeś ze strzeżeniowiedźmowym nastrojem, co? Grzebałeś w puddingu z brandy, co?
PIP?
Oczy kruka zatoczyły kręgi.
— Słuchaj, przecież Śmierć to Śmierć! Pracuje w pełnym wymiarze godzin, prawda? To nie jest tak, że można na boku dorobić myciem okien albo po pracy strzyc sąsiadom trawniki.
— To są orzechy! — krzyknęła, gdy rozsypały się dookoła. — Nie gałki oczne! To pracownia szkolna dzieci. Różnica między pracownią a… a kruczymi delikatesami polega na tym, że bardzo rzadko stoją tu miski gałek ocznych, na wypadek gdyby jakiś kruk wpadł na przekąskę! Zrozumiano? Żadnych gałek ocznych! Świat pełen jest małych kulistych przedmiotów, które nie są gałkami ocznymi! Jasne?
Kruk przewrócił oczami.










Powrót do Niekoniecznie o Terrym...
Maskarada, dodał(a) Nobby Nobs
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników