Vessena napisał(a):). Sama mam imię w Polsce rzadko spotykane - od paru lat częściej, ale bardzo długo byłam jedyna w swoim rodzaju także w kwestii imienia i sobie taką sytuację chwalę
Kciałam tylko nieśmiało zapytać (w kwestii rzadkości)- przebija Emerencję?
Na usprawiedliwienie dodam, że nie wiem, czy masz na imię Vessena, Wiesna, czy zgoła inaczej - a może wiem, tylko nie pamiętam (wstyd mi jak stąd do Placu Wolności i z powrotem...

) Atoli taki Arnold (znaczy mój Adrian) - był /swego czasu/ jedynym nie tylko na podwórku, czy w mieście... A teraz...Boże pomyłuj!! - pomnę ja pomnę, że mu zaimponowałam, kiedy mnie poznał (a ja - imię Jego;) ), że nie jeno z Cesarzem Hadrianem kojarzyłam, ale takoż z Adriano Meisem (znaczy Mattiją Pascalem) - co ... było kluczem do zagadki skąd ma tak na imię... otóż Jego Mama uwielbiała Mastroianiego! **)
...a tak niezupełnie z innej beczki... Nie dałam MZC na pierwsze Józefina.. a i Rebeka - dałam jej dopiero na trzecie (ale to nie było moje tchórzostwo "osobiste" jeno... współczulne

w obu przypadkach... *)
Dałam jej Ida - bo mi się podoba, odkąd się dowiedziałam, że istnieje...
A moja Matuś.. za bardzo się bała, że mnie tak ochrzcić (czego się bała? Ano tego, że to "żydowskie"... i że jej Mama - w życiu nie zaakceptuje... nie mówiąc o... tzw. społeczeństwie... Skądinąd urodziłam się rok przed..'68-mym... więc może aż tak bardzo Matuś ... "głupia" (lub może "nierozsądna") - to nie była...
- dałam jej Ida - bo poza Idą Kamińską (i tą "Sierpniową") - nie poznałam, ani nie słyszałam o żadnej... I co?
Owszem, gdziekolwiek nie napiszę jej imienia, tam ją wołają "Jola" (dziwicie się? to sobie napiszcie pisanymi "Ida" - zrozumiecie...). Proste imię, ale... te trzy literki muszę zawsze przespelować na.. "Irenę, Dobromirę i Agrypinę.. ***)

A teraz /na domiar złego/, po poprzednich Oskarach -bynajmniej nie uchodzę za "profetę" czy ... coś równie pozytywnego, jeno za... podążającą za modą
P.S. Uuuu - przepraszam za odnośniki... ale naparwdę starałam się maksymalnie je ograniczyć (uwielbiam "maksymalnie ograniczać" - ups...przepraszam...

).
*) hihi straśnie mi się spodobało, bo jakoś tak..faktycznie... są to różne tchórzostwa: o innej ontologii i fenomenologii.. Muszę o tym pogadać z jakimś filozofem

**) a Mastroiani grał właśnie Adriano Meisa. A ja - z racji obranych studiów znałam i książkę i film...
***) owszem, przez wrodzoną złośliwość, ale też rozpacz i bezsilność...