Powyższy post to dobra okazja, żeby trochę terminologicznie wątek rozwikłać. Spostrzeżenie Marko (mam nadzieję, że mogę tak sparafrazować nicka), to nie 'realizm' - odnosi się przecież do fikcji literackiej (nieważne jak mocno osadzonej w jakichś realiach - prawdziwa literatura to fikcja, musi opierać się na wyobraźni autora;
nb wszystkie sztuki muszą mieć w sobie aspekt twórczy - nie mogą być jedynie wiernym zapisem rzeczywistości). Pratchett, jak wiadomo, słynie z takich odniesień, to jego znak firmowy (obok humoru) - zamiennie używa się tu słów 'zapożyczenie', 'nawiązanie', czy nawet swobodnie rozumiana 'aluzja' (choc znawcy twierdzą, że prawdziwa aluzja funkcjonuje w inny sposób).
Ogólnym, najbardziej wyszukanym, ale chętnie stosowanym przez m.in. tłumaczy, terminem jest 'intertekstualność', która ponadto obejmuje cytaty (wyróżnione cudzysłowem lub nie, wierne lub sparafrazowane czy zmodyfikowane). Odniesienia mogą być nie tylko literackie, ale wszelakie - czyli także do tekstów nieliterackich, a nawet intersemiotyczne - czyli do systemów semantycznych innych niż tekst (pisany lub mówiony).
Wszystko - ale to
wszystko 
- znajdujemy u Pratchetta: od cytatów z Lovecrafta i Vonneguta, przez parafrazowanego Shakespeara, Lorda Georgea Herberta i T.S. Eliota, po nazwy ziemskich linii lotniczych, koany i ekfrazę (np. legowisko smoków niczym jedna z grafik M.C. Eschera).
Intertekstualności poświęcona jest w przeważającej mierze strona 'Annotated Pratchett'.
Natomiast realizmem byłby raczej taki element fikcji Pratchetta, który w sposób niezamierzony znalazłby swój odpowiednik w ziemskim świecie. Prawdopodobnie granica między realizmem a już intertekstualnością jest dość rozmyta, jak to w humanistyce (i dobrze: sztuka nie może opierać się na matematycznie precyzyjnych definicjach).
Przykładem takiego ni to realizmu ni intertekstualności u Pratchetta jest stwór zwany gnollem, którego opis przywodzi na myśl pewne gatunki leniwców, których sierść jest naturalnym środowiskiem życia glonów, które, z kolei, są dla owych leniwców dodatkowym źródłem bogatego w białko, czy co tam, pożywienia.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski