Świat Dysku

realizmy u Pratchetta...

O płaskim świecie dyskusje

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez abigail » 8 cze 2016, o 13:00

Odwiedziłam (nareszcie.. ale słuszne były obawy me, które ten akt opóźniły)* - sklep holenderski ze serami... Łorety! Ludzieee...
Jakie one są pyszne! I oczywiście zapytałam o Horacego. Musiałam panu co prawda wytłumaczyć kim jest Horacy, ale natychmiast go znalazł. Ostrzegł tylko, że da mi go spróbować dopiero na koniec degustacji. I słusznie, oj słusznie. To rzeczywiście był Horacy!
Nie opiszę orgii smakozapachów, nadmienię jedynie, że przez dobre parę minut po przełknięciu wciąż mi jeszcze na kubkach smakowowęchowych wybuchały nowe nuty... :shock: [dominująca była chyba ta, którą z Arnoldem zidentyfikowaliśmy jako onucę z I wojny światowej]. Metafizyka i eschatologia... polecam! :twisted: (sklep jest przy Kleparzu Starym). Dodam jeszcze, że degustacja jest nieograniczona a obsługa przecudowna!

*) znając swe słabości rozliczne, obawiałam się, że jak raz tam pójdę, to się uzależnię, a to nietanie uzależnienie... oj nietanie. Chociaż można oczywiście zdegustować mnóstwo wiele a kupić mniej ;)
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Reklama

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez abigail » 16 cze 2016, o 09:05

edit RIP :)


Wczoraj z MZC stanęłyśmy na przystanku tramwajowym (lało), 24 nam właśnie uciekło, ale na wyświetlaczu jeszcze było, następny dopiero za 10 minut... MZC wzniosło oczy i modły do Bóstwa Komunikacji Miejskiej (vide: konwent zaprzeszły w tej roli Aiyanna) - patrzymy a tu... (w niespełna minutę później) - jedzie 24! Chwała Ci bogini nasza! :clap:
Egzemma.. można ją leczyć objawowo .. ale całkiem pozbyć się - niełatwo... Oj... niełatwo... :(
Avatar użytkownika
abigail żeńska
Elefant Terrrrrrrrrrrrible
 
Posty: 3623
Lokalizacja: Kraków
Reputacja: 3381

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez mar_ko » 17 cze 2016, o 09:11

"Niuch" - opis rzeki, życie pilotów statków, sama scena pilotowania statku "z pamięci" jako żywo przypomina "Życie na Missisipi" Twaina.
mar_ko
Student Magii
 
Posty: 6
Reputacja: 20

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 21 cze 2016, o 00:37

Powyższy post to dobra okazja, żeby trochę terminologicznie wątek rozwikłać. Spostrzeżenie Marko (mam nadzieję, że mogę tak sparafrazować nicka), to nie 'realizm' - odnosi się przecież do fikcji literackiej (nieważne jak mocno osadzonej w jakichś realiach - prawdziwa literatura to fikcja, musi opierać się na wyobraźni autora; nb wszystkie sztuki muszą mieć w sobie aspekt twórczy - nie mogą być jedynie wiernym zapisem rzeczywistości). Pratchett, jak wiadomo, słynie z takich odniesień, to jego znak firmowy (obok humoru) - zamiennie używa się tu słów 'zapożyczenie', 'nawiązanie', czy nawet swobodnie rozumiana 'aluzja' (choc znawcy twierdzą, że prawdziwa aluzja funkcjonuje w inny sposób).

Ogólnym, najbardziej wyszukanym, ale chętnie stosowanym przez m.in. tłumaczy, terminem jest 'intertekstualność', która ponadto obejmuje cytaty (wyróżnione cudzysłowem lub nie, wierne lub sparafrazowane czy zmodyfikowane). Odniesienia mogą być nie tylko literackie, ale wszelakie - czyli także do tekstów nieliterackich, a nawet intersemiotyczne - czyli do systemów semantycznych innych niż tekst (pisany lub mówiony).

Wszystko - ale to wszystko ;) - znajdujemy u Pratchetta: od cytatów z Lovecrafta i Vonneguta, przez parafrazowanego Shakespeara, Lorda Georgea Herberta i T.S. Eliota, po nazwy ziemskich linii lotniczych, koany i ekfrazę (np. legowisko smoków niczym jedna z grafik M.C. Eschera).

Intertekstualności poświęcona jest w przeważającej mierze strona 'Annotated Pratchett'.

Natomiast realizmem byłby raczej taki element fikcji Pratchetta, który w sposób niezamierzony znalazłby swój odpowiednik w ziemskim świecie. Prawdopodobnie granica między realizmem a już intertekstualnością jest dość rozmyta, jak to w humanistyce (i dobrze: sztuka nie może opierać się na matematycznie precyzyjnych definicjach).

Przykładem takiego ni to realizmu ni intertekstualności u Pratchetta jest stwór zwany gnollem, którego opis przywodzi na myśl pewne gatunki leniwców, których sierść jest naturalnym środowiskiem życia glonów, które, z kolei, są dla owych leniwców dodatkowym źródłem bogatego w białko, czy co tam, pożywienia.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 21 cze 2016, o 05:59

Stanisław Ssakmorski napisał(a):Przykładem takiego ni to realizmu ni intertekstualności u Pratchetta jest stwór zwany gnollem


https://en.wikipedia.org/wiki/Gnoll

Ssaku, proszę.
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 21 cze 2016, o 14:42

Powód, dla którego u Pratchetta pojawia się gnoll, jest jednak jeszcze inny - ale o tym w innym wątku wkrótce...

A tu w uzupełnieniu wcześniejszego posta fragment info o leniwcach z Wikipedii:

"Sloths make good habitats for other organisms, and a single sloth may be home to moths, beetles, cockroaches, fungi, ciliates, and algae." (polska Wiki nie posiada tej informacji)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 21 cze 2016, o 18:44

Stanisław Ssakmorski napisał(a): (polska Wiki nie posiada tej informacji)

Nie wiem jak Ty szukasz, chłopie:
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Leniwcowate
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 21 cze 2016, o 23:27

Cudo_Tyłeczek napisał(a):jak Ty szukasz

W 'klasycznej' polskiej Wiki nie ma (https://pl.wikipedia.org/wiki/Leniwce). Pod 'Twoim' adresem jest przynajmniej wzmianka o glonach.

Dalsze info o gnollu w Annotated Pratchett.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 29 cze 2016, o 17:13

"Podniosla plik kartek. Poruszała wargami, odczytując staranne, ozdobne pismo.
- Opera o kotach? - zdziwiła się. - Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej operze."
Maskarada

Było tu?

"Duet kotów" Berthold/Rossini
https://youtu.be/n_mIV2t5AeQ
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez yaga » 29 cze 2016, o 18:18

eeeee, owszem, ten duet istnieje i jest znany, ale tu chodzi raczej o musical "Cats" Webbera. I o musicale w ogóle (w przeciwieństwie do oper zarabiające pieniądze, o czym zresztą mowa dalej).
Btw cały opis układów dyrygent <-> muzycy, i o tym jak zanim kurtyna między aktami opadnie - orkiestra już jest w knajpie - to całkiem dosłownie z życia wzięte ;)
GPI: Sew universe back together.

No one has to know you are a book reading freak.
Avatar użytkownika
yaga żeńska
Profesor NU
 
Posty: 1047
Lokalizacja: West Xylophone
Reputacja: 3968

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 29 cze 2016, o 18:54

No cóż, nigdy nie byłam mocna ani z oper, ani tym bardziej z musicali, w tramwaju mnie naszło:) tak na wysokości Ronda Daszyńskiego:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 19 lip 2016, o 22:16

Tak jeszcze wracając do różnicy między intertekstualnością a realizmem (w literaturze).. Najwygodniej chyba ująć to tak: odniesienie do 'tekstu' - pisanego lub mówionego (zawsze przecież można zapisać) to intertekstualność (dodatkowo istnieje intertekstualność intersemiotyczna - czyli nawiązanie do dzieła innego niż literackie), a nawiązanie do fragmentu rzeczywistości poza-artystycznej to byłby realizm. A granica między intertekstualnością a realizmem - źródłem zajadłych sporów między zwolennikami odmiennych klasyfikacji intertekstualności ;)

Czyli pokryty wegetacją gnol - wzorowany na ziemskim leniwcu - jako typ postaci w ŚD to realizm (widoczny dla czytelnika tłumaczenia, jeżeli ów wie co nieco o leniwcach nadrzewnych), ale konkretny 'trawiasty gnol' pojawiający się w kontekście niewyjaśnionego zabójstwa - będący nawiązaniem do poniekąd słynnej frazy 'trawiasty wzgórek', to już intertekstualność (niestety nie poddająca się przekładowi na polski; vide Annotated Pratchett).

W Niuchu przykładem realizmu wydaje się być goblinie imię 'Łzy Grzybów' (Tears of the Mushroom). Choć wygląda na przejaw oryginalnej kreatywności i nieposkromionej wyobraźni autora, to niewykluczone też że Pratchetta po prostu zainspirowały pewne gatunki grzybów, wydzielające kropelki cieczy, np. kolczakówka kasztanowata, muchomornica kroplista, niektóre mleczaje, czy rodzaj kruchawica - łac. Lacrymaria, od lacrima = 'łza'.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 19 lip 2016, o 23:04

Co zrobisz, jesli to nie o takie grzyby chodzilo?
Chcialam tylko przypomniec na jakie lata przypadala mlodosc autora, czego sie sluchalo i jak bylo na swiecie.. niekoniecznie musial sie podpierac muchomorkiem, zeby wydumac imie dla panienki.
Skoro juz tyle napisalam, dodam iz warto wspomniec goblinie napitki. I z czego je przygotowywano. Dziekuje za uwage.

Ssaku, zostaw te leniwce i ich glany. Glony. Zostaw. :)
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 20 lip 2016, o 22:04

Tak, glony to glany po śląsku ("Kaj som moje glony?", jak rzucił konwersacyjnie pewien skinhead z Zawiercia..).

No nie wiem, Groszku - Pratchett głównie siedział w książkach, do hippisowania go nie ciągnęło, słuchanie muzyki było raczej dodatkiem do czytania i pierwszych prób literackich.

Imiona Goblinów są wyraźnie poetyckie, stanowią zaskakujący kontrast dla ich aparycji - bo Pratchett chciał, oczywiście, trochę pomoralizować ("Say NO to racism!'): że w nędznych czy w jakikolwiek sposób nieatrakcyjnych ciałach mogą żyć piękne dusze i umysły, że każdy gatunek ma swoje piękno, niekoniecznie widoczne dla innych gatunków itd.

A ponieważ Pratchett miał spory ogródek, to i pewnie parę atlasów botanicznych przewinęło się przez jego ręce - widać to po dyskowych nazwach roślin i, okazjonalnie, grzybów: są zawsze parafrazami lub modyfikacjami (często bardzo nieznacznymi) nazw istniejących w realu. Istnieje uzasadnione podejrzenie, ze widział gdzieś zdjęcia 'płaczących' grzybów i olśniło go, że na 'łzy grzybów' chyba jeszcze nikt nie wpadł.

Ale to tylko taka hipoteza ;)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez niebezpiecznyGroszek » 20 lip 2016, o 22:50

ach! idealizujemy... Jak juz wrocisz na planete, to przeczytaj te ksiazki jeszcze raz. I jeszcze raz :)
To, ze nie pouzywal nie znaczy, ze nie znal. Jak np nie trzeba byc jazzmanem, zeby znac ksywki najwiekszych trebaczy. Co zrobisz z prochami trolli? To mieszanki substancji (nazwy tez niekiedy zmienione), ktorych STP raczej nie uzywal, a jednak zawarl w tresci. Mozna tak do usmarkania i vice versal.

Co z napitkami stymulujacymi, ktorymi to gobliny czestowaly Moista?
Video lupum.
Avatar użytkownika
niebezpiecznyGroszek
Rebeliant
 
Posty: 1923
Reputacja: 4562

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Świat Dysku

-Lubię słowa- wyznał Preston. –„Wybaczanie” na przykład. Czy nie brzmi jako to, czym jest? Nie brzmi jak opadająca łagodnie jedwabna chusteczka? A co powiesz o „szemraniu”? Czy nie brzmi, twoim zdaniem, jak przekazywane szeptem spiski i mroczne tajemnice?

W północ się odzieję, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron