Trochę nie wiem czy polemizujesz z moją wypowiedzią czy nie. Założę zatem, że tak.
Ależ oczywiście, muszą istnieć umowy społeczne. Zasady są dobre. Rzecz jasna, tak długo jak są dobre, a do tego odpowiadają na realne potrzeby społeczne. Ponieważ potrzeby się zmieniają, zmieniać powinny się również zasady.
Stanisław Ssakmorski napisał(a): Osobiście uważam, że przestrzeganie zasad jest cnotą i to zasadniczą.
Zdecydowanie. Jedną z zasad jest merytoryczne prowadzenie dyskusji dotyczącej tychże zasad właśnie.
Słuchajcie, mam wrażenie że znajduję się tu pod niecelnym ostrzałem. Ja nie opowiadam się za byciem wolnym od w ogóle wszystkich wpływów, jakkolwiek możnaby to osiągnąć, Bo to one kształtują naszą osobowość. Nie twierdzę też, że religia, jako taka, jest zła, bo jeśli już można powiedzieć, że jestem "anty-" to będę nie antyteistą ale antyklerykałem.
Stanisław Ssakmorski napisał(a):Kościół różni się tym, że nie zajmuje się karaniem za grzechy - to człowiek wierzący sam decyduje, jak postąpi
Otóż to. Nawet mam na to cytat z mistrza (in inglisz, bo in Polisz znaleźc nie mogę, a
Ciekawe Czasy są w domu_1)
The Empire's got something worse than whips all right. It's got obedience. Whips in the soul. They obey anyone who tells them what to do. Freedom just means being told what to do by someone different.
trochę abstrahując:
Jedną z zasad umowy społecznej, nawet skodyfikowaną w prawie RP, jest wolność wyznania i neutralnosć władzy publicznej w sprawach religijnych i filozoficznych - uwierz mi, bardzo, bardzo pragnę, aby nasz kraj (...jego mać) się tych zasad, (a choćby jeno swego włąsnego prawa) trzymał.
Stanisław Ssakmorski napisał(a):Być może do tej pierwotnej wolności człowieka nawiązywał Fromm.
To by było bardzo szkoda, gdyż srogo się rozczaruję kiedy, zachęcony dyskusją, sięgnę po jakieś jego dzieło.
@Edit:
Uprzedzając potencjalną odpowiedź - czerpanie bezpośrednio z moralności religii chrześcijańskiej i tworzenie zasad społecznych na jej podstawie uważam za bezsensownie tkwiące w przeszłości - jakieś 500 lat stąd. Skąd zatem czerpać wzorce? Ot choćby z filozofii, socjologii i psychologii jako takiej.
W ogóle polecam do poczytania
Heterotopie Olgi Tokarczuk, traktujące właśnie o zasadach społecznych i ich zmianach. (ha, nie jest to już 100% off topic ^^)