Niekoniecznie o Terrym...

Conan z Cymerii, czyli jak nie magią, to mieczem

... i niekoniecznie o fantasy...

Conan z Cymerii, czyli jak nie magią, to mieczem

Postprzez tter282 » 21 lis 2009, o 16:26

Hmmmm, jako że złożyło mnie chorobsko, postanowiłem zrobić come back do czasów dawnych i poczytać sobie Conana właśnie. Zaopatrzywszysię dzięki ludzkiej uprzejmości w bibliotece w dziewięć tomów, ruszyłem do ataku po ścieżkach, które wydeptywałem z Conanem, mając lat 13 - 15...

No cóż. Literatura Magii i Miecza, powstała w latach trzydziestych w USA, poniekąd właśnie za sprawą R. Howarda, który przywaołał do życia Conana. Najpierw ukaywała się w pisemkach typu "Weird Tales", by później wypłynąć na szersze wody. Była tworzona wyłącznie dla rozrywki, nie zaś jako temat poruszający dusze i uczucia. Tylko czy nie można by tego robić dobrze? :twisted:

Przebiwszy się przez stertę książek, poczułem się obezwładniony topornością konceptu, konstrukcją opowiadań, ba samą techniką - kurczę, nawet zdania składane są z lekkością sennego buldoga. Bo jak inaczej określić zdanie jednokrotnie złożone, zawierające SZEŚĆ (sic!) przymiotników?! Dramat! Tłumacz także dodaje swoje trzy grosze. Dzięki niemu pojawiają się tak piękne konstrukty jak np. "O Conanie, tyś ranion śmiertelnie!" :mrgreen:

Fajny pomysł, w swoich czasch pionierski. Ciekawa, dobrze pomyślana postać. Tyle że dlaczego tak strasznie spaprana?!


Słowem, jak dla mnie, zawód na całej linii. Ma Cymmeryjczyk szczęście, że gorączka jeszcze mnie trawi, więc nie mam siły by bardziej sie nad nim poznęcać :twisted:

A co Wy sądzicie?

PS. Nie, nawet jako pastisz, Cohena nie można wiązać z Conanem. Nie zasługuje bytak go traktować!
Dumaj dumaj, carom nie budiesz...
Avatar użytkownika
tter282 męska
Anghammarad
 
Posty: 1348
Lokalizacja: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Reputacja: 369

Reklama

Re: Conan z Cymerii, czyli jak nie magią, to mieczem

Postprzez 4jola » 21 lis 2009, o 17:59

Nie czytałam,sory.Jedyny Conan jakiego znam to..."Szwarceneger Arnold"niejaki.Sam w sobie toporny okrutnie wtedy był,wiec chyba pasuje.Może się skuszę na lekturę,choć po tym,co napisałeś...
Zdrówka życzę.
"My,z matką twoją,rasizmowi mówimy twarde i zdecydowane: raczej nie !"

"-Zamknijcie się sierżancie.Jesteście wolnym trollem.To rozkaz."
Avatar użytkownika
4jola
Pani Palm
 
Posty: 5360
Reputacja: 6042

Re: Conan z Cymerii, czyli jak nie magią, to mieczem

Postprzez mollu » 23 lis 2009, o 09:15

też nie miałem okazji jeszcze poczytać
a role Arniego dobrze pamiętam - chociaż nie był to najlepszy film jaki widziałem :mrgreen:

jeśli tylko wpadnie mi w ręce to z miłą chęcią poczytam :)

także podłączam się do życzeń powrotu do zdrowia ;)
Avatar użytkownika
mollu
Student Magii
 
Posty: 39
Lokalizacja: Polkowice
Reputacja: 0


Powrót do Niekoniecznie o Terrym...

Nadrektor objął Moista za ramiona, odprowadził za powóz i pochylił się, aż ich twarze znalazły się o kilka cali od siebie.
- Zdaje pan sobie sprawę, prawda, że wymalowanie paru gwiazdek na całkiem zwyczajnej miotle nie znaczy jeszcze, że zacznie latać? - zapytał.
Moist spojrzał w jasnoniebieskie oczy, niewinne jak u dziecka - zwłaszcza u dziecka, które bardzo się stara wyglądać niewinnie.
- Wielkie nieba... Naprawdę nie? - zapytał.
Mag poklepał go po ramieniu.
- Myślę, że lepiej zostawić tę kwestię - oświadczył z satysfakcją.

Piekło Pocztowe, dodał(a) reeven

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron