Nie udało się stworzyć? Ja bym raczej powiedział: nie udało się dokończyć. Choć nie czytałem wszystkiego. Z tego co wiem, są rzeczy nie wydane dotąd po polsku, a przybliżające w czasie akcję.
Co do związków z Anglią:
Pamiętaj, że mitologiczne tradycje Anglii można też wywieść za etnicznymi - od Sasów czy Normandczyków, a więc ludów o proweniencji germańskiej i celtyckiej. Zwłaszcza że samej angielskiej mitologii zachowało się niewiele.
Jeżeli chodzi o związki z typowo angielskimi mitami w legendarium Tolkiena, to też się mylisz. Przede wszystkim dlatego, że już u samych podstaw tolkienowskiej geografii i kosmologii leży typowo angielski (właściwy zresztą także ludom pokrewnym) układ świata na osi ZACHÓD-WSCHÓD (podczas gdy na ogół, od Chin po Skandynawię, jest to układ GÓRA-DÓŁ).
Zachód - miejsce przebywania bogów (tu: Valarów-aniołów), w mitologii wyspiarzy Avalonne (Wyspa Jabłoni). Wschód pozostawał tradycyjnie domeną ludzi, Tolkien przesunął go jeszcze dalej, żeby zrobić tam miejsce dla Szatana (jego mitologia jest wszak na wskroś chrześcijańska).
Sam pomysł z odpływaniem elfów na Zachód, do Amanu (a to też przecież jedno z podstawowych założeń) - jest żywcem przejęty z mitologii angielsko-iroszkockiej. To właśnie Avalonne była miejscem pobytu zmarłych.
Tam też dopłynąć mieli podczas swej wyprawy święty Brendan oraz Bran Żeglarz. Nie dam głowy, czy to nie ta sama osoba w różnych wersjach mitu, ale mniejsza o to. Człowiek wyruszył w podróż w poszukiwaniu raju i dopłynął w rejon zakazany. Pozwolono mu zostać, ale nie mógł powrócić do swoich. Kiedy mimo to spróbował,
okazało się, że tam czas płynie inaczej - gdy wrócili okazało się, że minęło 300 lat, a jeden z towarzyszy wysiadłszy na ląd obrócił się w proch.
Przecież to Earendil! Tylko że jego towarzysze nie sprzeciwili się zakazowi powrotu. A przecież Earendil jest postacią kluczową dla całej Drugiej Ery. Jest zwieńczeniem historii Silmarili i daną ludziom nadzieją, a przez to zajmuje czołowe miejsce w całej mitologii. To oczywiście nie wszystkie postaci, ale brak tu miejsca na wyliczanie drobnych związków - skupiam się na filarach.
Kolejna ważna, ba! kluczowa sprawa dla historii tolkienowskiego świata, to wymiana pokoleń. Pierworodne dzieci Iluvatara zostawiają ziemię jego młodszym synom - ludziom. To jest wzięte wprost z mitologii staroangielskiej, gdzie następowały po sobie zarówno kolejne pokolenia bogów (właściwie: boskich ludów, ras), jak i kolejne rasy mieszkańców ziemi. Fomoraig, Tuatha de Danan
(dokładnego stosunku między nimi nie przytoczę, ale odsyłam do małej czarnej książeczki Gąssowskiego "Mitologia Celtów").
Podsumowując tedy mój wywód,
ZASADA działania świata, jego kosmologia i geografia są czysto staroangielskie. Wiele jest także odwołań do staroangielskich poematów (analizował to A. Szyjewski,
Od Valinoru do Mordoru). Postaci, poszczególne mity, odwołują się natomiast do różnych mitologii, a to z dwóch powodów:
1. Tolkien pisał "mitologię dla Anglii", ale nie "mitologię Anglii". Opisywał przed-historię całej Europy, a jako profesor filologii i poliglota mógł korzystać z całej niemal europejskiej tradycji. Więc korzystał z niej, bo pisał także o tamtych ludach, czy raczej o ich przodkach.
2. Synkretyzm kulturowy w przypadku bajek, mitów, baśni, legend jest tak duży, że to naprawdę nie robi większej różnicy. Niemal identyczne historie znają zarówno Finowie, jak i północnoamerykańscy Indianie. Można więc czerpać z różnych tradycji absolutnie bezpiecznie.
HOWGH!
Edytka Cudo: szklejamStanisław Ssakmorski napisał(a): chyba że masz na myśli mitologię jako ogół mitów danej kultury.
Oczywiście. Takie ujęcie najlepiej chyba oddaje istotę tematu.