Dżin wylatujący z lampy ze słowami "Spełnię Twoje trzy życzenia" nie różni się niczym pod względem fantastyczności lub absurdalności od dżina wylatującego z lampy z jakimikolwiek innymi słowami.
Dżin wylatujący z lampy to element fantastyczny.
Słowa przez niego wypowiadane mogą mieć większy lub mniejszy sens lub nie mieć w ogóle sensu - w tym ostatnim przypadku można by mówić o absurdalnych słowach. Choć pomysłowy, Twój przykład wypowiedzi dżina nie spełnia kryterium absurdalności, ponieważ jest w pełni sensowny: najpierw okrzyk mający przykuć uwagę osób znajdujących się w zasięgu głosu dżina, następnie oferta handlowa zakończona chwytem reklamowym. Ale rzeczywiście można w usta czy paszczę postaci baśniowej wsadzić jakiś nonsensowny zlepek słów i wówczas będzie to, tzn. tylko ten zlepek, elementem absurdu.
Ale u Pratchetta takich elementów nonsensownych - bo takie jest prawdziwe znaczenie absurdu - praktycznie nie znajdujemy. Niemniej Twój przykład przypomniał mi pewien element absurdalny w ŚD, którym jest ulubione wyrażenie S.P. Rona "Tysiącletnia wskazówka i krewetki" ("Millenium hand and shrimp").
Myślę, że chęć klasyfikowania niektórych elementów fabularnych u Pratchetta czy Douglasa Adamsa bierze się z mylnego i nieuświadamianego przeświadczenia, że fantastyczne są tylko te elementy, które już dawno zostały wymyślone - latający dywan, magiczny miecz wyjęty ze skały, dobra wróżka, zła czarownica, etc. Natomiast nowatorskie elementy fantastyczne, bardziej współczesne, np. skrzynia z ludzkimi nóżkami, Anglik przemierzający 'auto-stopem' kosmos, "ikonogragf" działający w oparciu o utalentowanego artystycznie chochlika, to już - z niewiadomych czy nieuzasadnionych powodów - coś innego, np. absurd.
Ale to nie jest absurd, tylko wyżej wspomniany rodzaj komizmu - połączenie bardzo kontrastowych elementów, z których jeden może mieć charakter czysto fantastyczny, np. latająca miotła (el. fantastyczny) Babci, którą ciężko 'odpalić' (el. bardzo realistyczny, współczesny).
Prawdziwy absurd nie daje efektu humorystycznego. Wszelki humor jest oparty na manipulacji elementami, które same w sobie są sensowne (fantastyczne czy realistyczne) - sensownymi słowami, czynami, postaciami.
Absurd nie może rządzić się 'własną logiką, którą tworzy po odrzuceniu normalnej logiki' - to jest oksymoron logiczny, dla ludzkiego umysłu istnieje tylko jedna logika i nie można stworzyć innej niż istniejąca. Absurd musi być w pełni nielogiczny. Powyższy przykład z glątwami i tentegowaniem (nie mogę sobie przypomnieć, skąd to

), nie posiada własnej, 'odrębnej' logiki - to tylko zbiór słabo powiązanych, wzajemnie się nie wykluczających zdań analitycznych, z których nie można wyprowadzić żadnego zdania syntetycznego. A ponieważ są to prawie same neologizmy, to nie podlegają one ocenie pod kątem logiczności. Ich humor bierze się z efektu brzmieniowego, choć można je uznać za wypowiedź nonsensowną, czyli absurdalną - ale
właśnie dlatego, że są pozbawione logiki i semantyki.
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie próbować wypatrywać elementy prawdziwie absurdalne u Pratchetta - zobaczymy, ile tego się zbierze. Pierwszy przykład podałem - "Tysiacletnia wskazówka..." Czy są jeszcze jakieś wypowiedzi lub działania postaci wyraźnie pozbawione sensu?

A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski