Pratchettowe dyskusje..

Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Niemieszczące się w powyższych seriach...

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Minerwa » 9 maja 2015, o 13:15

Mam tu ochotę na polemikę ze Ssakiem i Rozbojem - albowiem absurd to nie brak pomysłu ze strony autora na rozwiązanie akcji, o, nie! Wprost przeciwnie - dobry, soczysty, odpowiednio sezonowany i wysmażony absurd to żelazna logika w ramach należycie odjechanych założeń. Wymyślamy świat, w którym są możliwe rzeczy niemożliwe - i z tych niemożliwości wznosimy konstrukcję, im misterniejszą i bardziej wystawiającą na próbę prawa fizyki, tym lepszą. W istocie Pratchett jest mistrzem absurdu, arcymistrzem wręcz - właśnie przez to, że swoje "jazdy" traktuje ze śmiertelną powagą i wszystko u niego jest absolutnie i całkowicie możliwe: zasuwający na różowych nóżkach Bagaż, dobrotliwa i przyjacielska Śmierć, która w dodatku jest rodzaju męskiego i mówi wersalikami, pętle czasu i płaski świat stojący na grzbiecie słoni. Dlatego ja zasadność tematu kwestionuję z innych pozycji: za dużo by tego było! Trzeba by przepisać Pratchetta słowo po słowie, bo rzeczy, scen i osób cudownie absurdalnych jest tam nie na pęczki, nie na kopy, tylko na miliony-małpiliony.
Czy istnieje podgatunek "fantasy absurdu"? Pewnie tak, nie wierzę, żeby ktoś tego zjawiska nie opisał. Ale podobnie jak moi szanowni Przedmówcy jestem leniwa i nie chce mi się sprawdzać, kto, gdzie, i co mianowicie do tego wora wrzucił.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Reklama

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 9 maja 2015, o 18:02

Minerwa napisał(a):Czy istnieje podgatunek "fantasy absurdu"?

Ja akurat nie byłem leniwy, tylko po prostu wiem, że, jak na razie, nikt takiego gatunku nie zidentyfikował (opieram się tu na pewnych uznanych opracowaniach w tym zakresie).

Niemniej, chętnie z Tobą, Minerwo, popolemikuję :mrgreen:

Myślę, że próby dopatrzenia się elementów absurdu u Pratchetta biorą się z mylnego interpretowania słowa 'absurdalny', które właściwie znaczy 'bezsensowny' - ale potocznie jest też używane do określenia wszystkiego, co jest przesadnie jakieś. Np. cenę 200 Zł za paczkę mrożonych frytek w supermarkecie nazwiemy 'absurdalną'. Sprowadzenie 1000 słoni z Klatchu (czy skąd tam) do Świętego Gaju, po to tylko żeby na chwilę pojawiły się w jednej ze scen filmowych, też jawi się jako 'absurdalne'. Ale to nie jest prawdziwy absurd, ponieważ obie te rzeczy są wykonalne i nie pozbawione logiki: chcesz pieniędzy - daj wysoką cenę (a czy się jakiś frajer znajdzie, to nie ma znaczenia - kwestia reklamy, snobizmu, mody), chcesz dużo słoni - to je sprowadź. Ekwadorskie róże w polskich kwiaciarniach albo podróż paczki kurierem z Zielonej Góry do Szczecina przez Warszawę przywodzi na myśl słowo 'absurd' - ale tylko w tym jego potocznym, czyli figuratywnym, użyciu. Bo od strony logistyczno-ekonomicznej to to są najlepsze rozwiązania i o żadnym prawdziwym absurdzie nie ma mowy.

Bagaż chodzący o własnych nogach nie jest absurdalny sam w sobie - kończyny dolne są najpospolitszym sposobem poruszania się i ich liczba może być całkiem spora u pojedynczego osobnika (np. wije czy inne skolopendry).

Bagaż jest elementem fantastycznym. A więc zachowującym się albo wbrew albo niezgodnie ze znanymi prawami przyrody. Szeroko rozpowszechniona 'magia' (typu czary-mary), np. w postaci pierścienia obdarzonego 'mocą' czy Yoda siłą woli podnoszący z bagna statek Skywalkera, to są elementy czysto fantastyczne - nie absurdalne. Mają swoją logikę i sens (w obu przypadkach mamy do czynienia z użyciem siły do wykonania pracy).

Gdyby 'absurdalny' zacząć używać wymiennie z 'fantastyczny', to wówczas cała fantasy, większość science-fiction, Lovecraft, Muminki (Hattifnaty!), baśnie, bajki, klechdy, Romantyzm etc. stałyby się jedną wielką literaturą absurdu.

Absurd w literaturze to np. Becket, Witkacy, Kafka, pewnie Dadaizm można by tu podciągnąć oraz modne kiedyś happeningi i współczesny performance.

U Pratchetta mamy zarówno elementy fantastyczne oraz humorystyczne i dlatego jego twórczość określa się (jeżeli już to komuś koniecznie potrzebne) mianem 'fantasy humorystyczna/ironiczna' albo nawet 'anty-fantasy'.

Dlatego uważam, że jeżeli do powieści obyczajowej, horroru, kryminału, fantasy, itd. - wszystkich innych gatunków literackich spoza 'literatury absurdu' autor wprowadza nagle elementy prawdziwie absurdalne, to i/ nie wiadomo po co kontaminuje gatunek, ii/ a jak nie wiadomo, po co, to wiadomo, że chodzi o brak pomysłu (z podobnych pobudek wprowadzana bywa czasami 'magia' - ona rozwiązuje wszelkie problemy fabularne).

:D
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 9 maja 2015, o 21:02

Groteska?:)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 9 maja 2015, o 21:30

Cudo_Tyłeczek napisał(a):Groteska?:)

To na pewno. Zestawianie elementów przeciwstawnych - np. fantastycznych z realistycznymi - to groteska. Np. smoki Lady Ramkin - trzymane jak kury, rozmiarów pelikana, wrażliwe na niesprzyjające warunki środowiskowe, ale jednak ziejące ogniem. No i groteska ma wyraźnie humorystyczny charakter: jedną z głównych kategorii komizmu jest komizm zestawienia, a wśród jego odmian - komizm przeciwstawienia (np. Nobby na salonach w poszukiwaniu swego domniemanego szlachectwa).
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Minerwa » 9 maja 2015, o 22:59

Ani przez moment nie twierdzę, że absurdalny to znaczy fantastyczny. Absurdalny to znaczy podważający prawa logiki, a to jest zupełnie coś innego. Nie ma z tym nic wspólnego ani cena mrożonych frytek, ani podróż z Zielonej Góry do Szczecina przez Warszawę (a nawet Lublin). Absurdem byłoby, gdyby te frytki usmażyć na smalcu z piątego elefanta, który rycząc i trąbiąc leciał przez kosmos, żeby zaryć w płaską ziemię. Albo gdyby przesyłkę z Zielonej Góry do Szczecina miała zwyczaj nosić skrzynia wyposażona w nóżki i skomplikowany charakter. Albowiem dobry absurd polega na tym, żeby prawa logiki najpierw totalnie zakwestionować, a potem zbudować coś rządzące się logiką własną, granitowo w dodatku przestrzeganą.
Albowiem, jeśli bumbramsztykle nie bimbambolą, wtedy oczywiście wichajstry nie tentegują. Natomiast jeśli dingusy tentegują albo transmogryfikują, wówczas z całą pewnością bimbambolą wszystkie bumbramsztykle. Jeśli glątwy tentegują, wtedy - to jasne - żaden z dingusów nie bimbamboli. Jeśli natomiast wichajstry nie obcyndalają się, wówczas każdy dingus trrransmogryfikuje. Jeśli wreszcie żadna glątwa nie bimbamboli, wówczas z pewnością bimbamboli każdy dingus.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 9 maja 2015, o 23:53

Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żeby ktokolwiek określał ŚD mianem fantasy absurdalnej. Po prostu podejrzewam, że większość czytelników, jak ja, będzie miała odmienne odczucia - czyli będą funkcjonowały, wzajemnie sobie nie przeszkadzając, różne kategoryzacje tego typu twórczości.

Twój post daje do myślenia - i to jest jego fajną stroną - ale że nie umiem się streszczać, to się swoimi w odpowiedzi nań przemyśleniami podzielę przy innej sposobności, a teraz - dla kontynuowania ciekawej dyskusji - tylko zapytam Cię: czy ziejące ogniem smoki, dżiny wylatujące z lampy oliwnej, magiczne różdżki wyczarowujące karety i czarownice zamieniające pretendentów do tronu w żaby to są motywy fantastyczne czy absurdalne?
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 10 maja 2015, o 09:47

Absurdalnie fantastyczne?
Fantastycznie absurdalne?
;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Minerwa » 10 maja 2015, o 12:46

Dżin wylatujący z lampy jest fantastyczny. Dżin wylatujący z lampy z okrzykiem "Dżin, dżin, dżin, tylko dzisiaj tonik gratis i gardło sobie podrzynam!" jest absurdalny :)
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 10 maja 2015, o 17:56

Dżin wylatujący z lampy ze słowami "Spełnię Twoje trzy życzenia" nie różni się niczym pod względem fantastyczności lub absurdalności od dżina wylatującego z lampy z jakimikolwiek innymi słowami.

Dżin wylatujący z lampy to element fantastyczny.

Słowa przez niego wypowiadane mogą mieć większy lub mniejszy sens lub nie mieć w ogóle sensu - w tym ostatnim przypadku można by mówić o absurdalnych słowach. Choć pomysłowy, Twój przykład wypowiedzi dżina nie spełnia kryterium absurdalności, ponieważ jest w pełni sensowny: najpierw okrzyk mający przykuć uwagę osób znajdujących się w zasięgu głosu dżina, następnie oferta handlowa zakończona chwytem reklamowym. Ale rzeczywiście można w usta czy paszczę postaci baśniowej wsadzić jakiś nonsensowny zlepek słów i wówczas będzie to, tzn. tylko ten zlepek, elementem absurdu.

Ale u Pratchetta takich elementów nonsensownych - bo takie jest prawdziwe znaczenie absurdu - praktycznie nie znajdujemy. Niemniej Twój przykład przypomniał mi pewien element absurdalny w ŚD, którym jest ulubione wyrażenie S.P. Rona "Tysiącletnia wskazówka i krewetki" ("Millenium hand and shrimp").

Myślę, że chęć klasyfikowania niektórych elementów fabularnych u Pratchetta czy Douglasa Adamsa bierze się z mylnego i nieuświadamianego przeświadczenia, że fantastyczne są tylko te elementy, które już dawno zostały wymyślone - latający dywan, magiczny miecz wyjęty ze skały, dobra wróżka, zła czarownica, etc. Natomiast nowatorskie elementy fantastyczne, bardziej współczesne, np. skrzynia z ludzkimi nóżkami, Anglik przemierzający 'auto-stopem' kosmos, "ikonogragf" działający w oparciu o utalentowanego artystycznie chochlika, to już - z niewiadomych czy nieuzasadnionych powodów - coś innego, np. absurd.

Ale to nie jest absurd, tylko wyżej wspomniany rodzaj komizmu - połączenie bardzo kontrastowych elementów, z których jeden może mieć charakter czysto fantastyczny, np. latająca miotła (el. fantastyczny) Babci, którą ciężko 'odpalić' (el. bardzo realistyczny, współczesny).

Prawdziwy absurd nie daje efektu humorystycznego. Wszelki humor jest oparty na manipulacji elementami, które same w sobie są sensowne (fantastyczne czy realistyczne) - sensownymi słowami, czynami, postaciami.

Absurd nie może rządzić się 'własną logiką, którą tworzy po odrzuceniu normalnej logiki' - to jest oksymoron logiczny, dla ludzkiego umysłu istnieje tylko jedna logika i nie można stworzyć innej niż istniejąca. Absurd musi być w pełni nielogiczny. Powyższy przykład z glątwami i tentegowaniem (nie mogę sobie przypomnieć, skąd to :? ), nie posiada własnej, 'odrębnej' logiki - to tylko zbiór słabo powiązanych, wzajemnie się nie wykluczających zdań analitycznych, z których nie można wyprowadzić żadnego zdania syntetycznego. A ponieważ są to prawie same neologizmy, to nie podlegają one ocenie pod kątem logiczności. Ich humor bierze się z efektu brzmieniowego, choć można je uznać za wypowiedź nonsensowną, czyli absurdalną - ale właśnie dlatego, że są pozbawione logiki i semantyki.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie próbować wypatrywać elementy prawdziwie absurdalne u Pratchetta - zobaczymy, ile tego się zbierze. Pierwszy przykład podałem - "Tysiacletnia wskazówka..." Czy są jeszcze jakieś wypowiedzi lub działania postaci wyraźnie pozbawione sensu?

;)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Minerwa » 10 maja 2015, o 21:00

Absurd i nonsens to nie to samo. Reszta potem, bo na razie mam co innego na głowie.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 10 maja 2015, o 21:14

Wg Doroszewskiego, absurd to niedorzeczność, nonsens - czyli to samo.

Ale zgodzę się z Tobą w tym aspekcie (w sumie nie o zgadzanie czy niezgadzanie mi tutaj chodzi - tylko o przedyskutowanie zagadnienia), że współcześnie absurd nabrał szerszego znaczenia i wg SJP jest także zbliżony do groteski, która z kolei, jest jednym z określeń na komizm przeciwieństw. Czyli jeżeli ktoś lubi określenie 'absurdalny' - w tym szerszym, nieostro definiowalnym sensie - to i może je, na własny użytek, stosować w odniesieniu do pisarstwa STP.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Minerwa » 10 maja 2015, o 21:41

Siedziałam 20 lat w teatrze, który różne Ioneski i Becketty wystawiał jeszcze zanim to się zrobiło modne, więc worek na to pojecie mam istotnie obszerny. Ale pogadajmy potem, bo mi za chwilę dziecko z weekendu wraca :)
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 10 maja 2015, o 22:13

OK, ok - wiem, ile czasu zajmuje pisanie postów :D

A właśnie Ionesco i Beckett - i chyba w jakimś stopniu Mrożek w swoich dramatach - to klasyka absurdu. I jakoś nie widzę najmniejszej części wspólnej pomiędzy nimi a Pratchettem.

A tego teatru - w Warszawie, jak mniemam - to Ci tak zazdroszczę, że nawet sobie nie wyobrażasz.
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Minerwa » 10 maja 2015, o 23:40

W Krakowie. Stary Teatr, jak jeszcze był dobry. O częściach wspólnych z przyjemnością pogadam, ale jutro.
Poświęcać własne życie, dzień po dniu, w płomieniach, poświadczając jej prawdziwość, działając dla niej, oddychając jej istotą. To właśnie religia. Cokolwiek innego to... to tylko bycie miłym. (Babcia Weatherwax)
Avatar użytkownika
Minerwa żeńska
Mag III stopnia
 
Posty: 358
Lokalizacja: Sirengard
Reputacja: 1299

Re: Świat Dysku, czyli fantasy absurdu

Postprzez Martetsu » 12 maja 2015, o 13:36

Moim zdaniem absurd jest i to bardzo. Przygody Rincewinda - powykrzywiana klepsydra życia, czy różne dialogi, chciazby z "eryka":
-dokąd prowadzą te drzwi?
- wydaje się, ze raczej stoją.
To jak najbardziej absurd.
Starzenie się jest obowiązkowe. Dorastanie - opcjonalne
Avatar użytkownika
Martetsu żeńska
Mag II stopnia
 
Posty: 211
Reputacja: 931

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Pratchettowe dyskusje..

Wszechświat dopuszcza liczne sposoby straszliwego przebudzenia, na przykład ryk tłumu wyłamującego drzwi frontowe, wycie syren straży pożarnej czy nagła świadomość, że dziś jest właśnie poniedziałek, który jeszcze w piątek wieczorem wydawał się przyjemnie odległy.

Ruchome obrazki, dodał(a) Marek_Sobczak

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron