Dziękuję wszystkim wsiokom za przybycie do jedynego słusznego miasta.
A tak serio, było zajecudowniaście. Z rzeczy niewymienionych do Time's Upa przypominam o Pszemku (Sean Paul), Tupacu Shakurze jako Ostatnim z Inków (pozdro Brethil) i DAWIDZIE Z GETTA. Jak ja kocham tę grę, jak dobrze, że się przyjęła.

Brawa osobne dla Moista, ewidentnie się rozkręcił od czasu zlotu.
Osobne podzięki dla Harego: za nabywanie Ktulciu, które zamieniło się magicznie w Gwiazdy Są W Porządku - chcę w to jeszcze! - za wyrównaną bitwę w Ucieknięte Zwierzaki (Fun Farm czy jak toto się nazywało). No i za niezamordowanie mnie, gdy go dręczyłam każdym kucyponkiem, jakiego znalazłam.
Całej reszcie bandy też dziękuję, za kalambury, chlanie pod stołem, mordercze rozgrywki w Jungle Speeda i Time's Upa, Szatańską Stronę Książek (brawa dla Filipa za ostatnie hasło), pewnej parce za popsucie kalamburów filmowo-serialowych dla całej reszty...No i za moją wspaniałą męską obstawę! Się czułam bezpiecznie, nie ma co.
Hashi, pieseły wymiziane, rodzice pozdrawiają.

Rob, opierd numer 4. Ty draniu.
Dla Sky'a gorące wyrazy niezmiennej nienawiści, za wszystko.
I...ojej...co to mi się tu za zdjęcie zaplątało?
https://www.dropbox.com/s/kbzb7pzfc3udg ... 2.jpg?dl=0
Nikt nie pamięta pieśniarza. Pieśń wciąż żyje.