Łódź - miasto zawsze znajdujące się w różnych polskich trójkątach bermudzkich, takich jak np. ten http://img.sadistic.pl/pics/e570ac98a3cc.jpg. Albo jest wierzchołkiem, albo leży w centrum. Nie ma wyjścia, Łódź w podobnym zestawieniu być musi. Jednak, pomimo takiej sławy, niewiele osób odwiedza to miejsce. Co więcej, jest tu zaskakująco mało pratchettowców jak na tak duże miasto.
To się nie godzi i trzeba to zmienić.
Dlatego, z Animą (jak tylko jej powiem), zapraszamy was w nasze skromne progi. Termin bliżej nieokreślony, od połowy marca do początków maja, do ustalenia.
W planie może być zwiedzanie Łodzi z najlepszym przewodnikiem wśród forumowiczów (tak, jest co zwiedzać), można się wybrać na jakiś fantastyczny event, pewnie udałoby mi się skołować pożądane, a nieposiadane przez nas planszówki. Do tego zwyczajowa degustacja tradycyjnie wyrabianych win i takich tam. No, jest co robić, jak widać.
Podłoga do spania jest, tylko trzeba sobie przywieźc karimaty i śpiworki. Ciszy nocnej za to nie ma, bo mury są grube, a i tak pod nami jest pusto, a w mieszkaniu przez ścianę jedyna sąsiadka wczoraj popełniła samobójstwo, więc nie ma nawet komu przeszkadzać - siedzimy do rana, albo do kiedy kto padnie. Dla chętnych potrzebujących opieki swojego bóstwa w czasie wizyty na starym mieście w Łodzi posiadamy uniwersalny, wieloosobowy amulet-różaniec chroniący przed kaprawym spojrzeniem. Ale myślę, że nasze forumowe towarzystwo samo w sobie wytwarza wystarczająco silną aurę.
Kto chce i kiedy może? A także, czy chcemy dużo Łodzi zobaczyć - bo jesli tak to lepiej jak jest ciepło, tj. jakoś koniec kwietnia.
Pierwsze 4 osoby dostają miejsca do spania koło pieca kaflowego!


