No już myślałam, że się nikt nie zapyta:)))
To nie było światło, to był flesz mojego kartofla:)))
A jak było?
Jak zwykle... niepowtarzalnie:)
Fanatycy Dixita dixitowali do woli, chociaż na Starówce:)
*(następnym razem nie wydam Dixita, dopóki towarzystwo i starszyzna wioski całkowicie i zgodnie nie ustali, co zamawia i w co gra;) to groźba, nie obietnica:)
Były naleśniorrrry

...i całkiem nowa, funkiel nie śmigana, bo prototypowa gra dyskowa.
Ha!
Graliśmy w "Sekary"!!!
Dzięki niezawodnej uprzejmości Grace, która dowiozła nam Przyjaciela i Prototyp ww gry - ubawiłam się setnie (skorom się nie załapała na Dixita;) ;-p (i to własnego, wiecie co, ludzie i nieludzie?;)
"Sekary" to gra logiczna, przy okazji ucząca geometrii i wyobraźni przestrzennej. Tak w skrócie (bo o zasadach etc. to niech się Grace wypowie, bo ja coś pokręcę i zniechęcę

No w każdym razie - przynętę chyciłam i już sobie ostrzę... topór na nabycie drogą kupna. Byle nie za drogo.
Wniosek - warto być na warszawskich spotkaniach:)
Podpisano: Cudo.
P.S. "Narybek" też był. Złowiła go i na spotkanie przywiodła Katchan;) W kalambury dzielnie grał. Hasłami zaginał:)
A jakże!

Był też "Łups!" z właścicielem. Niestety się nie załapał na granie. "Łups!", nie właściciel

Właściciel ma zdolności organizacyjne, trzeba je wykorzystać

Objawiła się Carol:) Została na chwil więcej, niż zapowiadała:)
Natomiast Minerwa oraz Detrytus - nie dotarli, zmożeni możną grypą ;(