Świat Dysku

realizmy u Pratchetta...

O płaskim świecie dyskusje

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 13 sty 2015, o 20:42

Jeja, ciekawe w którym opowiadaniu:))) trzeba będzie sobie Dicka odświeżyć ;)
(Co do gierczanego pochodzenia Bagażu to mam skojarzenie z tym, że córcia wszak STP jest mocno związana ze środowiskiem, myślicie, że po kim to ma? nie?;)

Edytka - póki pamiętam - czy to już było?

"Niuch"
"Willikins spojrzał na gałęzie.
- Wygląda na to, że w tym roku będzie mnóstwo kasztanów - stwierdził zamyślony. -1 jeśli wybaczy
pan tę sugestię, komendancie, proszę pomyśleć o sprowadzeniu tu syna, kiedy zaczną spadać. Jako
dzieciak przez parę lat byłem mistrzem w grze w kasztany. Graliśmy zdechłymi szczurami i dopiero
potem odkryłem, że te naprawdę służące do gry rosną na drzewach i nie rozgniatają się tak łatwo."

W oryginale:

"Willikins looked up into the trees and replied, thoughtfully, ‘It looks as though there’ll be a lot of conkers this year, commander, and if you don’t mind me suggesting it, you might think of bringing this young lad down here when they start falling. I was the dead-rat conkers champion for years when I was a kid, until I found out that the real things grew on trees and didn’t squish so easily."

O co kaman?

Przydatna okazała się książka Karola "Dlaczego pingwinom nie zamarzają stopy i 114 innych pytań", autorstwa Micka O`Hare.

Czytamy tam:
"Gra w rozbijanie kasztanów. (...)Pojedynki na kasztany (conkers) wydają się być typowo brytyjską rozrywką (...)w kasztanie wierci się otwór i przewleka sznurek. Pełne reguły gry są skomplikowane, ale z grubsza chodzi o to, że dzieci (i dorosłe dzieci) walczą w parach, a każda z osób ma po jednym kasztanie. Jeden z graczy nieruchomo trzyma kasztan na sznurku, a jego przeciwnik rozhuśtuje swój, próbując trafić kasztan pierwszego gracza. Gracze zmieniają się rolami do momentu, kiedy jeden z kasztanów jest tak uszkodzony, że spada ze sznurka. Zwycięzcą jest oczywiście osoba z nienaruszonym kasztanem. Naturalnie, im twardszy kasztan, tym większe szanse na sukces. Może jest to kolejny dowód - o ile w ogóle takowego potrzeba - że Brytyjczycy mają obsesję na punkcie ekscentrycznych i bezsensownych konkurencji."

Pytanie I - jak "utwardzić martwego szczura"?
Pytanie II - dlaczego kojarzy mi się to z Monty Pythonem? ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Reklama

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez agadu » 13 sty 2015, o 23:12

Cudo, spytam, które opowiadanie. I nie chodzi mi o gierczane pochodzenie bagażu, tylko właśnie o ewolucję konwergentną - że Bagaż, mimiki i być może również ten stwór z Dicka uformowały się niezależnie w wyobraźniach twórców.
W temacie szczura - może był lekko podeschnięty? Baaardzo dawno temu straszyłyśmy młodszą kuzynkę znalezionym w piwnicy szczurem, całkiem suchym i sztywnym. Dało się go trzymać za ogon (na koniec przywiązałyśmy go jej do roweru...).
agadu żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 553
Reputacja: 1594

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 13 sty 2015, o 23:16

Czekaj, czekaj, o takim "powstawaniu" rownoleglym pomyslow opowiadal... Cejrowski;-)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez agadu » 14 sty 2015, o 11:00

Konwergencja to normalny proces biologiczny (i nie tylko), C. też mógł o nim usłyszeć, bo czemu by nie. W każdym razie mimiki są kjut :) W Torchlight miały nawet czerwony ozór :)
Jeszcze o szczurach - ale chyba nie mogły być ususzone, bo w końcu miały się rozpadać szybciej niż świeże kasztany.
Szklejam:)Cudo

Proszę o sklejenie.
Dopisane 15.01: Cudo, wg znajomego to opowiadanie to "Kolonia", napisane w 1952, wydane w 1953.
agadu żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 553
Reputacja: 1594

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Dżon » 15 sty 2015, o 21:15

Główny żagiel wydymał się w świetle lamp.
Detrytus uniósł kuszę.
Kula niebieskozielonego światła rozjarzyła się na grocie strzały. Troll wytrzeszczył oczy.
Zielony płomień zbiegł po maszcie, a kiedy dotarł do podstawy, rozprysnął się na dziesiątki zielonych kul, które trzaskając i sypiąc iskrami, toczyły się po pokładzie.
– To magia? – spytał Detrytus.
Zielony płomień skwierczał głośno na jego hełmie.
– Co to takiego, Jenkins? – zapytał Vimes.
– To nie jest magia! To gorsze niż magia! – odparł kapitan i pobiegł na dziób. – Do roboty, chłopaki! Zrzucać mi te żagle, ale już!
– Zostawcie je na miejscu! – krzyknął Vimes.
– Wie pan, co to jest?
– Nawet żem nie poczuł, że ciepłe – stwierdził Detrytus, dźgając płomień na kuszy.
– Nie dotykaj tego! Nie dotykaj! To ognie świętego Ungulanta! Oznaczają, że wkrótce zginiemy w straszliwym sztormie!
Vimes uniósł wzrok. Chmury pędziły po... nie, raczej wylewały się na niebo w wielkich, poskręcanych kłębach, jak gdyby ktoś lał do wody atrament. Między nimi rozbłyskiwało błękitne światło. Statek szarpnął.
– Słuchajcie, musimy zrzucić trochę żagli! – krzyczał Jenkins. – To jedyny sposób...
– Niech nikt niczego nie rusza! – huknął Vimes. Zielone ognie sunęły teraz po wierzchołkach fal. – Detrytus, aresztujesz każdego, kto spróbuje czegoś dotykać!
- Dobra!
– Chcemy przecież płynąć szybciej – wyjaśnił Vimes, przekrzykując szum fal i daleki łoskot gromów.
Jenkins rozdziawił usta. Pokład skoczył im pod nogami.
– Oszalałeś! Masz pojęcie, co się dzieje ze statkiem, który próbuje... Nie, nie masz żadnego pojęcia, co? To nie jest zwyczajna burza! Trzeba płynąć ostrożnie! Nie da się żeglować przed jej frontem!
Coś śliskiego spadło Detrytusowi na głowę, odbiło się na pokład i próbowało odpełznąć.
– A teraz pada rybami! – jęknął Jenkins.
Chmury tworzyły żółtą mgłę, bez przerwy rozjaśnianą błyskawicami. I zrobiło się ciepło. To chyba było najdziwniejsze. Wiatr wył jak worek pełen kotów, a fale tworzyły wysokie ściany po obu stronach statku, ale powietrze było ciepłe jak z piekarnika.
– Patrzcie, nawet Klatchianie refują żagle! – zawołał Jenkins wśród deszczu krewetek.
– Dobrze! Dogonimy ich!
– Wariat! Auuć!


Tak mi się skojarzyło - nie wiem na ile trafnie - z tą sceną:
https://www.youtube.com/watch?v=da94LekNXPw&

Ale coś w tym chyba jest.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 15 sty 2015, o 22:44

Cudo_Tyłeczek napisał(a): o takim "powstawaniu" rownoleglym pomyslow opowiadal... Cejrowski

Już od dawna etnologowie próbują dojść do odpowiedzi na pytanie, czy bardzo podobne opowieści (baśnie, legendy, etc.) znane w różnych częściach globu - np. Kopciuszek - powstały w tych różnych kulturach niezależnie od siebie (bo pewne elementy życia społecznego, np. zła teściowa czy macocha, występują wszędzie) - czy też powstawały w konkretnych kulturach, z których dawno temu drogą przekazu ustnego rozeszły się po świecie. Dorzucam buźkę, żeby nie było drętwo ;)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Rob Rozbój » 16 sty 2015, o 19:08

Stanisław Ssakmorski napisał(a):bardzo podobne opowieści (baśnie, legendy, etc.) znane w różnych częściach globu - np. Kopciuszek - powstały w tych różnych kulturach niezależnie od siebie

Ale to jest bardzo ciekawe. Ile przecież już było baśni o stworzeniu ludzi, potopie, nie mówiąc o elementach opowieści widocznych w wielu bajkach ludowych.
Statek dobry, choć sławę ma złą!
Avatar użytkownika
Rob Rozbój męska
Mag IV stopnia
 
Posty: 597
Lokalizacja: Wzgórze Przemysła
Reputacja: 922

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Dżon » 16 sty 2015, o 19:54

1. Większość ludów z mniej więcej naszego kręgu kulturowego(oprócz NE Afryki - ale to się już zasymilowało, więc na jedno wychodzi) ma korzenie praindoeuropejskie. Syberia i Daleki Wschód (oprócz Japonii, która cały czas się izolowała) miał przez tysiąclecia z naszymi przodkami praaryjskimi kontakt wcale niedaleki. Co za tym idzie także i Indianom (zwłaszcza północnym) musiało się conieco obić o uszy, bo to wszystko z Azji wywędrowało, albo wypłynęło. Stąd mity, zwłaszcza najstarsze, mają bardzo dużą powtarzalność.

Rdzeń tych mitów, bo wiadomo, że obrastały sobie potem już różnie. Ale stąd da się wyróżnić warianty jednej bajki i ich warianty. Bardzo fajnie i z przykładami to opisywali Cetwiński i Derwich (Herby, legendy, dawne mity).

Ja myślę, że równoległy rozwój tyczy się dopiero tego, co później, jak już się zakorzeniły pewne rdzenie kulturowe.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez agadu » 27 sty 2015, o 20:32

Z "Pary": (wybaczcie, nie sprawdziłam, czy się powtarzają)
1. "...by za pożyczone pieniądze kupić na raty swój własny mały Oi Dong*. (*Oi Dong nie jest tak całkiem różny od Shangri-La)." A pamiętacie, że w "Dobrym Omenie" czyjaś ciotka miała bungalow zwany Shangri-La? Najwidoczniej to nazwa często spotykana w świecie nieruchomości.
2. "...ma bardzo kosztowną lornetkę Herr Fleissa" - czyli Zeiss, rzecz jasna.
3. " - To znaczy, że nie mogę cię wywalić?
- Obawiam się, że nie.
(...) zakrztusił się ze śmiechu.
- Nie lubię mieć przy sobie ludzi, których nie mogę wyrzucić z roboty. To wbrew naturze." To dla mnie Donald Trump i jego - wedle internetu - legendarne "Jesteś zwolniony!".
4. Pani Bradshaw i jej zapiski to oczywiście przewodniki Bradshawa (http://en.wikipedia.org/wiki/Bradshaw%27s_Guide), m. in. bohaterom Agathy Christie zdarzało się z nich korzystać.
5. "...jestem całkiem pewien, że to panaceum to jedynie kosztowny cukier z kilkoma dodatkowymi substancjami" - homeopatia (znaczy się, sukroza i akwa).
6. "(goblin) wsunął dłoń pod brudny worek, który nazywał kurtką, i przybrał dumną pozę". - pozę Napoleona, jak mniemam.
7. "Niech Tak chroni królową!" "God save the Queen!"
8. "...opuściło go w tym miejscu, by spocząć w pokoju i - wskutek wybuchu kotła - także w kawałkach". "Rest in pieces" kojarzy mi się z filmem "I come in peace", pewnie może się kojarzyć również z innymi dziełami, wyższych bądź niższych lotów.
I jeszcze o jakimś skojarzeniu myślałam przy czytaniu, ale teraz nie mogę znaleźć. Powinnam używać pasków do zaznaczania.
agadu żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 553
Reputacja: 1594

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Dżon » 27 sty 2015, o 22:47

Rest in pieces, to raczej Rest in Peace, czyli zangielszczona nagrobna formuła łacińska.
W taki dzień jak ten, Fryderyk Barbarossa utonął w rzece.
Jakie są Twoje plany na dziś?
Avatar użytkownika
Dżon męska
aka Nie znacie tego?
 
Posty: 4070
Lokalizacja: Pojawiam się, jak otworzysz flaszkę.
Reputacja: 3931

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez agadu » 28 sty 2015, o 00:08

Dżon napisał(a):Rest in pieces, to raczej Rest in Peace, czyli zangielszczona nagrobna formuła łacińska.

Dżon, wiem, co oznacza R.I.P. Rest in pieces właśnie do tego nawiązuje.
agadu żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 553
Reputacja: 1594

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Stanisław Ssakmorski » 28 sty 2015, o 00:52

agadu napisał(a): Rest in pieces

A co jest w filmie 'I Come In Peace'? Bo miedzy samym jego tytułem a powyższą frazą trudno dopatrzeć się zbieżności - stąd zapewne wyjaśnienie Dżona.

Parafraza 'Rest In Pieces' zawsze mi się nasuwała jako najbardziej adekwatny napis na nagrobek Humpty Dumpty'ego ;)
A potem lodowiec wycofał się, zostawiając po sobie moreny, jeziora i kamienie...
E. Niziurski
Avatar użytkownika
Stanisław Ssakmorski męska
Flażolet
 
Posty: 2687
Lokalizacja: Jędrzychów
Reputacja: 2895

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 28 sty 2015, o 09:16

Jak to co?
Antybohater rzecze:
"I come in peace"
Bohater ripostuje:
"And you go in pieces"
... ale to był inny film ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez agadu » 28 sty 2015, o 15:26

Cudo, inny? Może masz na myśli "Dark angel"? Ale to ten sam film. :) http://en.wikipedia.org/wiki/I_Come_in_Peace
Oczywiście "rest in pieces" może być też gdzieś indziej, bo to fajny tekst.
agadu żeńska
Mag IV stopnia
 
Posty: 553
Reputacja: 1594

Re: realizmy u Pratchetta...

Postprzez Cudo_Tyłeczek » 28 sty 2015, o 15:32

Heh, Agadu, wiem ;)
Mogget napisał(a):Sonderkommando cudo juz zrobila, co swoje?
Avatar użytkownika
Cudo_Tyłeczek żeńska
Matka Ojca
 
Posty: 10005
Lokalizacja: Joli Bord
Reputacja: 6439

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Świat Dysku

NIE, NIE MOŻESZ JEŹDZIĆ NA KOCIE. KTO TO SŁYSZAŁ O ŚMIERCI SZCZURÓW NA KOCIE? ŚMIERĆ SZCZURÓW POWINIEN JEŹDZIĆ NA JAKIMŚ PSIE.
[...]
MNIE NIE PYTAJ. SKĄD MAM WIEDZIEĆ? MOŻE NA JAKIMŚ TERRIERZE.
[...]
WŁAŚNIE. I ŚMIERĆ PCHEŁ TEŻ MOŻE NA NIM JEŹDZIĆ. W TEN SPOSÓB JEDNYM KAMIENIEM UBIJESZ DWA WRÓBLE.
[...]
METAFORYCZNIE.

Kosiarz, dodał(a) LoboBlanco

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron